Strefa czasowa UTC+1godz.


Dzisiaj jest 18 sty 2018, 07:04



Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 12 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: [Władca Pierścieni] Istoty i Rasy
Post: 20 lis 2008, 18:14 
Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 27 paź 2008, 19:59
Posty: 769
Lokalizacja: Hyrule
[SIZE="5"]Nazgule[/SIZE]

Historia Nazguli rozpoczyna się wraz z wykuciem magicznych Pierścieni Władzy, dających właścicielowi ogromną potęgę i moc, a także magiczne umiejętności, jak niewidzialność czy długowieczność. W dwudziestym trzecim wieku Drugiej Ery Słońca w Śródziemiu pojawiło się dziewięć potężnych Upiorów, zwanych w Czarnej Mowie Nazgulami, a określanych także mianem Upiorów Pierścienia lub Czarnych Jeźdźców. Mieli niewątpliwie najgorszą wśród wszystkich sług Saurona sławę, okazali się najokrutniejszymi istotami w jego zastępach.
Legendy powiadają, iż Nazgule byli potężnymi królami i czarnoksiężnikami wśród ludzi. Każdy z nich otrzymał od Saurona jeden z wykutych przez elfy Pierścieni. Przez wiele stuleci królowie ci używali Pierścieni dla zaspakajania swych potrzeb i zachcianek, ale cały czas rządził nimi Jedyny Pierścień Saurona. Mimo, że ci wybrańcy żyli znacznie dłużej niż zwykli śmiertelnicy, z czasem stracili swą cielesną postać i w dwudziestym trzecim wieku byli już tylko zniewolonymi przez Władcę pierścieni Upiorami. I tak przemierzali świat, popełniając mnóstwo straszliwych czynów...
Czarni jeźdźcy, jak sama nazwa wskazuje, ubierali się w długie, obszerne, lecz poszarpane i nieco zniszczone czarne szaty z długimi płaszczami i kapturami zasłaniającymi twarz. Pod czarnym kolorem kryli szare szaty umarłych. Nazgule zwracali dużą uwagę na to, aby osłaniać wszelkie odsłonięte miejsca, by nie wyjawić swej niewidzialności innym mieszkańcom Śródziemia. Wiązało się to z noszeniem stalowych rękawic, czy ciężkich butów. Ciała ich były niewidzialne. Kto tylko spojrzał w twarz Nazgula, cofał się ze zgrozą, gdyż wydawało się, iż nic nie podtrzymuje kaptura. Wygląd Nazguli nie zmieniał się na przełomie wieków. Wygląd ich ulegał za to znacznej zmianie, kiedy wkładało się na palec Pierścień Władzy. Ukazywali się wtedy w szarych szatach umarłych, z szarymi, błyszczącymi hełmami, kolczugami, długimi, srebrnymi włosami, bladymi, twarzami o czerwonych oczach i błyszczącymi w ciemnościach mieczami.
Wszyscy Czarni Jeźdźcy posiadali długie, stalowe miecze, które lekko pobłyskiwały w mroku. Jednak niewątpliwie najskuteczniejszą bronią na znienawidzonych przeciwników był słynny Sztylet Morgulu, którym Wódz Nazguli zranił w ramię Froda na Wichrowym Czubie. Mienił się on zawsze lodowatym światłem. Jak mówią legendy, ofiara pchnięta tym sztyletem stawała się Upiorem podległym Nazgulom .
Wzrok Nazguli był dość słaby, dlatego rzadko na nim polegali. Szczególnie, gdy przychodziło im jechać w dzień. W nocy wyostrzał się i potrafili dostrzegać rzeczy niewidzialne dla śmiertelników. Słuch mieli znacznie lepszy. Potrafili też łatwo wyłowić szelest, odległy dźwięk czy głosy. Najbardziej rozwinięty mieli zmysł powonienia. Nie był on porównywalny do węchu żywych stworzeń. Nazgule, „węsząc” potrafiły wyczuć moc sygnalizowaną przez Jedyny Pierścień. Oprócz tego posiadali też nikły zmysł wyczuwania krwi pulsującej w istotach, co dawało im możliwość wykrywania istot żywych na niewielkie odległości. Ponieważ Nazgule byli niegdyś ludźmi, z pewnością potrafili posługiwać się wspólną mową. Służąc Sauronowi, zapewne wpoiły sobie także Czarną Mowę. Jedyną, pewną formą komunikacji, był mrożący krew w żyłach okrzyk, wysoki i zarazem mocny, unoszący się na dalekie odległości. Wstrzykiwał on jad grozy w serca nieszczęśników, którzy je usłyszeli. Ofiara, albo porażona bolesnym strachem uciekała, łudząc się, że Nazgule jej nie dosięgną, albo też, sparaliżowana padała na ziemię, zatykając uszy i czekając końca. Był to pewien sposób na unieruchomienie ofiary, ale służył także za formę przekazywania sobie wiadomości.
Nazgule byli nieśmiertelni, a jeżeli nie przywdziewali szat lub powłok, stawali się bezszelestni. Ich największą zaletą i wadą zarazem był paniczny strach, który obejmował każdego, kto znalazł się w pobliżu Czarnego Jeźdźca. Każdy z Dziewięciu posiadał moc Czarnego Tchnienia, które zatruwało serca wrogów, obezwładniając ofiarę przeszywającym zimnem, wiążącym ruchy i umysł. Dla przerażonego obserwatora Nazgule stanowili symbol potęgi i grozy, pozbawiony słabości i nieokiełznany przez czas. Jednak Sauron lepiej od innych znał wady swych sług i nieraz przysparzały mu one kłopotliwych sytuacji. Najbardziej znaną cechą była możliwość zranienia ich jedynie bronią wykonaną z elfiej stali. Inne bronie w nich wymierzone po prostu łamały się i czerniały. Choć w Mordorze ich Pan był mistrzem we władaniu ogniem, sami Nazgule ognia unikali, ale jeszcze bardziej bali się wody. Czarni Jeźdźcy wzdragali się przed wszystkim, co elfie – przede wszystkim wielkich elfickich imion jak Elbereth, na którą klął się Frodo, czym rozzłościł Wodza Nazguli.
Na początku Wojny o Pierścień, Upiory Pierścienia dosiadały potężnych, czarnych rumaków zrabowanych ze stepów Marchii. Były to specjalne zwierzęta, podporządkowane sile woli Nazguli, albowiem każde żywe stworzenie uciekało przed sługusami Saurona. Zginęły w falach wzburzonej rzeki granicznej Rivendell. Po starciu z żywiołem, Czarni Jeźdźcy dostali nowe wierzchowce - zwierzęta podobne do prehistorycznych gadów, o ogromnych rozmiarach, z długimi szyjami, o wąskim łbie, błoniastych skrzydłach, ostrych szponach i kłach. Wyhodował je niegdyś sam Morgoth, w ciemnych lochach twierdzy Utumno. Swą szybkością prześcigały wiatr, były karmione krwistym mięsem i wyrosły na potężne, śmiercionośne bestie, godne swoich jeźdźców.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

_________________
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Hobbici
Post: 21 sty 2009, 15:42 
Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 27 paź 2008, 19:59
Posty: 769
Lokalizacja: Hyrule
[SIZE="5"]Hobbici[/SIZE]

TT: Witajcie! Nazywam się Tadeusz Trąbiplotka znany też jako "Rozczochrany Tadzio" i mam przyjemność przedstawić państwu sławnego na cały Wieloświat znawcę istot (dosłownie i w przenośni) fantastycznych - profesora Myślibródkę! Łaskawie zgodził się on podzielić się z nami swą wiedzą na temat hobbitów. A więc, panie profesorze, kim właściwie są hobbici?
M: Hobbici to nazwa utworzona przez nich samych, najprawdopodobniej od słowa "holbytla", które znaczy tyle co "kopacz dziur". Powszechnie zaś są znani jako Mały Lud czyli po prostu niziołki, co w języku elfów brzmi "periannath". To rasa z natury dobra, plemię bardzo starodawne, ale całkowicie nieszkodliwe w przeciwieństwie do ludzi, z którymi są najbliżej spokrewnieni. Kochają harmonię, pokój i ład. Dlatego też mieszkają w schludnych wsiach, wśród starannie uprawianych pól. Z wielką wprawą wyrabiają narzędzia i korzystają z nich, aczkolwiek nigdy nie mieli upodobania do urządzeń bardziej skomplikowanych od miecha, młyna wodnego czy krosna. Rasa ta dzieli się na kilka odmiennych rodów, z których najbardziej znani są Kosmostopcowie (niżsi i ogólnie mniejsi od innych, nigdy nie noszą zarostu, a szczególnie upodobali sobie wyżyny i górskie stoki), Tęgowie (masywniejsi i ciężsi, zamieszkują głównie niziny) i Bladoskórowie o jaśniejszej skórze i włosach, którzy umiłowali sobie drzewa.
TT: A jak niziołki wyglądają?
M: Są niewielkimi istotami, nieco niższymi nawet od krasnoludów, a na pewno mniej barczystymi i silnymi. Ubierają się jasno i barwnie, gustując głównie w żółciach i zieleniach. Rzadko nakładają buty, gdyż ich stopy mają naturalnie twarde podeszwy, a z wierzchu pokryte są grubymi kręconymi włosami. Co ciekawe - niemal identyczne włosy porastają im głowy, przy czym pragnę dodać, że są one najczęściej koloru kasztanowego. Długie i zręczne palce hobbitów potrafią sprostać wielu pożytecznym zajęciom. Twarze ich są z reguły bardziej poczciwe niż piękne: szerokie, z roziskrzonymi oczami, rumianymi policzkami oraz ustami skorymi do rozmowy, śmiechu, jedzenia i napitku. Śmieją się przeto, jedzą i popijają często i ochoczo, żartując do woli i pojadając (jeśli to tylko możliwe) nawet sześć razy dziennie. Radują ich biesiady, hojnie też szafują darami, które również uwielbiają otrzymywać. Jako ciekawostki, przedstawię dwa ich zwyczaje: primo - gospodarz zawsze musi towarzyszyć gościowi i zjeść z nim posiłek, nawet jeśli dopiero przed chwilą skończył jeść obiad (a u nich obiad to prawdziwa uczta). Secundo - W dniu urodzin hobbici nie otrzymują prezentów, tylko rozdają je gościom.
TT: Czy niziołki mają jakieś magiczne zdolności?
M: Owszem - potrafią pochłonąć zdumiewające ilości jedzenia... Hehe... Dobra, teraz na poważnie: mają czuły słuch i ostry wzrok, a choć nie lubią się śpieszyć, potrafią poruszać się zwinnie i bezszelestnie. Dzięki temu, ilekroć zbliża się wielkolud, z którym nie chcą mieć do czynienia, znikają chyżo i bezgłośnie, a umiejętność tą posiedli w takim stopniu, że dla ludzi graniczy ona magią, aczkolwiek do niej hobbici nigdy nie mieli specjalnego zamiłowania, niepochwytność zaś swą zawdzięczają jedynie wielopokoleniowej praktyce i bliskości z ziemią, decydującą o tym, że talent ów jest niedostępny dla istot większych i bardziej niezgrabnych. Dzięki tej zdolności, niebywałej zręczności i niezłemu widzeniu w ciemnościach są wybornymi wręcz łotrzykami czy szpiegami.
TT: Czy niziołki interesują się nauką?
M: Lubią czytać książki, które mówią o rzeczach im znanych w prosty i przystępny sposób. Z nauk interesują się jedynie genealogią. Nie posiadają nawet własnego języka - posługują się najczęściej, którymś z ludzkich dialektów, lub wspólną mową. Wysławiają się w sposób spontaniczny, swobodny i beztroski, lecz co bardziej wykształceni spośród nich potrafią również przemawiać w sposób uroczysty i wysmakowany, jeśli wymagają tego okoliczności.
TT: Co może pan powiedzieć w kwestii sztuki Małego Ludu?
M: Prosta, skromna, ale mająca wiele swojskiego uroku. Sielankowa jednym słowem. Co na pewno pana zainteresuje, wśród hobbitów również palenie tytoniu w fajkach o długich cybuchach uważa się za sztukę. Według nich jest to "wielki wkład naszego narodu w kulturę światową". Najbardziej cenią sobie odmianę zwaną Stary Toby- od rzekomego odkrywcy fajkowego ziela- Tobolda Hornblowera. Inne odmiany to m.in. Gwiazda Południa, Southlinch z Bree i Liście z Longbottom
TT: A gdzie mieszkają niziołki?
M: Ha! Najczęściej w norach pod ziemią, nie są to jednak brudne dziury, lecz przestronne domostwa zapewniające wszelkie wygody i nazywane smajalami. Niektóre niziołki budują swe domy nad ziemią - niskie i przestronne. Ichnie budownictwo charakteryzuje się okrągłymi oknami i drzwiami. No i jeszcze wypada dodać, że samotnicy są rzadkością, czasami jeden dom zamieszkuje nawet kilka rodzin. Z drugiej strony nigdy jeszcze się nie zdarzyło, by hobbici stworzyli jakieś większe miasto, choć niektórzy chronią się za grubymi murami ludzkich metropolii, gdzie są przyjmowani z otwartymi ramionami z racji pomysłowości, wesołości i optymizmu.
TT: Co z walką? Jak radzą sobie w tej dziedzinie?
M: Nigdy nie byli napastliwi i nie toczyli wojen między sobą. Długowieczny pokój i poczucie bezpieczeństwa nie odebrały im jednak twardości. Gdy przychodzą ciężkie chwil, ciężko jest ich zastraszyć lub zabić, zwłaszcza że są w znacznym stopniu odporni na trucizny i magię. Beztroska radość z dostatku płynie być może właśnie stąd, że śmiało mogą się bez niego obejść. Nieszczęściu, trwodze czy srogiej pogodzie potrafią stawić czoła tak dzielnie, że jest to nielichym zaskoczeniem dla tych, którzy oceniają ten lud tylko na podstawie ich wydatnych brzuchów i pucołowatych twarzy. Choć nigdy nie zabijają bez powodu żadnych żywych stworzeń, potrafią się posługiwać bronią. Ich piechota składa się z wojowników uzbrojonych w krótki miecz i tarczę oraz łuczników, procarzy i miotaczy, którzy są naprawdę groźni ze względu na sokoli wzrok i niezwykłą celność. Kawalerzyści dosiadają kucyków i posługują się najczęściej lekkimi włóczniami.
TT: Czy to prawda, że niziołki to domatorzy?
M: Najprawdziwsza prawda. Są dość podejrzliwi wobec obcych i zazwyczaj nie opuszczają ojczystej okolicy. Większość z nich nieufnie patrzy na łódki, gdyż w psychikę tej rasy jest wpisana jakaś irracjonalna obawa przed wszelkimi większymi zbiornikami wodnymi. W wyniku umiłowania spokojnego, dostatniego życia i poszanowania tradycji "awanturowanie się" gdzieś w dalekich stronach jest uznawane za nierozważne. Wszelkie niespokojne dusze zyskują sobie opinię conajmniej "nieszkodliwego wariata". Co nie zmienia faktu, że żaden prawdziwy niziołek nie zmarnuje okazji do wysłuchania rozmaitych historii, opowieści, czy zwykłych plotek.
TT: Słuchaczom dziękuję za uwagę, a panu, profesorze, za wywiad. Chciałby pan jeszcze coś dodać?
M: Owszem. Pragnę podsumować niziołków słowami mędrca Gandalfa: "Możesz przez rok obserwować hobbitów - wydaje ci się wtedy, że wszystko o nich wiesz. Lecz nawet po stu latach badań potrafią cię oni zadziwić."

Obrazek

Obrazek

_________________
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Majarowie
Post: 21 sty 2009, 15:54 
Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 27 paź 2008, 19:59
Posty: 769
Lokalizacja: Hyrule
[SIZE="5"]Majarowie[/SIZE]

Po stworzeniu Świata Ainurowie, Święci, wyszli z Pozaczasowych Przestrzeni na nowe ziemie. Poza Czasem nie mieli oni kształtów, lecz w Kręgach Świata przybrali rozmaite formy. Zwano ich potęgami Ardy. Najpotężniejsi spośród nich byli Valarowie, a było ich piętnastu. Pomniejszych Ainurów było znacznie więcej - zwali się Majarami i służyli Valarom. Choć w Nieśmiertelnych Krainach żyło ich wielu, tylko nieliczni zapisali się w kronikach ludzi, częściej bowiem niż poczynaniami i ziemiami śmiertelników zajmowali się sprawami Valarów.
Majarów możemy zatem traktować jako zwykłych sługusów, ale któż nie chciałby służyć samym bogom? Potężne istoty, pełne dostojeństwa, mające zaszczyt pomagać Valarom, są opisywane przez Tolkiena w różnoraki sposób. Nie wszyscy Majarowie są przedstawieni jako dobrzy i piękni, bowiem również i tu zrobił swoje Melkor Nieprzyjaciel. Zdeprawował wielu spośród nich, czyniąc ich swoimi podwładnymi.
Zachęcam teraz do poznania najważniejszych z Majarów, każdego z osobna, nie da się bowiem opisać ich całościowo, a i tak pewnie wiele pominę.

Eonwe - najpotężniejszy z Majarów, herold Manwego, Króla Wichru. Jego zbrojna potęga dorównuje nawet sile Valarów, a dźwięk jego trąby budzi grozę wśród nieprzyjaciół, gdyż na jej sygnał nadciąga armia Valarów. To on obdarzył Edainów wielką mądrością i wiedzą.
Ilmare - możemy powiedzieć, iż jest najważniejszą spośród pań Majarów. Przedstawiona jako ciskająca z nocnego nieba świetliste włócznie służebnica Vardy, Królowej Gwiazd, władającej niebiosami.
Ariena - jedna spośród duchów ognia, która ongiś zamieszkiwała ogrody Vany w Valinorze. Najbardziej ze wszystkich Majarów czczona przez ludzi z powodu zadania, jakie wykonuje. To ona strzeże wędrówki Słońca po niebie. Według Narsiliona Słońce było ostatnim z owoców Laurelinu, Złotego Drzewa Valarów. Umieszczono je w wielkim naczyniu wykonanym przez Aulego, Manwe dał mu swe błogosławieństwo, a Ariena uniosła w niebo.
Tilion - powierzone mu zadanie jest podobne do tego, które wykonuje Ariena. Zamiast jednak podążać po niebie w dzień, Tilion, Myśliwy o srebrnym łuku, przemierza je w nocy. Był on niegdyś Majarem orszaku Oromego, ale teraz niesie naczynie z Księżycem, ostatnim kwiatem Telperiona, Srebrnego Drzewa Valarów. Oczywista rzecz, że podobnie jak każdy normalny facet, goni za kobietą - często widzimy go dlatego w dzień, biegnącego na spotkanie z Arieną.
Osse i Uinena - słudzy Ulma, Władcy Wód, znani wszystkim, którzy żeglują po oceanach. Osse włada falami Belegaeru, Morza Zachodniego, a choć powiadają, że kocha Elfy Morskie i je pierwsze spośród ludów ziemi nauczył sztuki budowania okrętów, lękają się go wszyscy żeglarze. Jest bowiem potężny, czy to w gniewie, czy w radości. Marynarze natomiast kochają bardzo Uinenę, Panią Spokojnych Mórz. Jest małżonką Ossego i tylko ona może poskromić jego furię i dzikość (ach, te kobiety). Żeglarze nękani prze sztormy modlą się do niej, by zechciała złożyć swe długie włosy na falach i uspokoić wzburzone morze. I jak Osse pokochał Elfy Morskie, tak Uinena umiłowała Numenorejczyków - aż do zatopienia Numenoru i Przemiany Świata zawsze podążała przed okrętami tego morskiego ludu.
Meliana - służka Vany i Este, w Śródziemiu pojawiła się w Erach Gwiazd. W lasach Beleriandu spotkała i poślubiła eldarskiego władcę, Elwego Singollo. Był to jedyny związek elfa i pani z Majarów, jaki kiedykolwiek zawarto na Ziemi. Przez cztery Ery Gwiazd i pierwszą Erę Słońca Meliana była królową Elfów Szarych i żoną Elwego, którego zwano wówczas królem Thingolem Szarym Płaszczem. W owych czasach ich ziemie były najpiękniejszym królestwem w Śródziemiu, a sprawiły to uroda i blask Meliany. Jednakże gdy pod koniec Pierwszej Ery Słońca Thingol zginął tragicznie, Meliana pogrążyła się w żalu, a światło królestwa przygasło. Królowa powróciła do Valinoru, na zawsze porzucając Śmiertelne Krainy.
Iarwain Ben-adar - kolejny dobry duch zamieszkujący Śródziemie, żeby nie powiedzieć najważniejszy. Iarwainem zwały go Elfy Szare, co oznaczało "Najstarszy" i "Nie mający ojca". Krasnoludy nazwały go Fornem , ludzie - Oraldem , hobbici zaś - Tomem Bombadilem (i wszystko jasne). Był on niezwykłą i radosną istotą. Wyglądał jak niski, tęgi mężczyzna, miał niebieskie oczy, rumianą twarz i brązową brodę. Nosił niebieski kubrak, wysoki, zniszczony kapelusz z niebieskim piórkiem i wielkie żółte buty. Zawsze podśpiewywał albo mówił do rymu - sprawiał więc wrażenie niedorzecznego dziwaka, w istocie jednak był wyłącznym panem Starego Lasu w Eriadorze, gdzie mieszkał, i żadne zło na świecie nie było dość potężne, by dosięgnąć jego samego czy jego królestwo.
Złota Jagoda - małżonka Toma Bombadila, córka Pani Rzeki Wii ze Starego Lasu. Miała złociste włosy i była piękna niczym królowa elfów. Nosiła srebrzystozielone szaty i buciki podobne do rybiej łuski. We włosy wplatała i upinała u pasa kwiaty, a śpiew jej przypominał pieśni ptaków.
Istari - powiadają, że pod koniec pierwszego tysiąclecia Trzeciej Ery Słońca do Śródziemia przybyło pięciu Majarów. Nie przybrali oni potężnych kształtów, ale pojawili się jako zwykli starcy. Mieli długie brody, różnego odcienia, nosili podróżne płaszcze i spiczaste kapelusze lub kaptury, a podpierali się długimi laskami. Ludzie zwali ich po prostu czarodziejami. Wiele opowieści o nich zawarto w Czerwonej Księdze Marchii Zachodniej , ale wymienia się tam jedynie trzech z nich.
Radagast Bury był panem leśnych ptaków i zwierząt; mieszkał w pobliżu Mrocznej Puszczy w Rhosgobel. Początkowo najważniejszym z Istarich był mądry, o rozległej wiedzy Saruman Biały , lecz zszedł na złe drogi, zniszczył wielu, aż wreszcie sam sprowadził na siebie zgubę, gdy usiłował powiększyć własną potęgę. Najsławniejszym z Istarich był Gandalf Szary , który początkowo pod imieniem Olorina służył Lorienowi, Panu Snów, oraz Niennie, Płaczce - uznano go za najmądrzejszego spośród Majarów. Pozostali dwaj czarodzieje błękitni wyruszyli na wschód i nie ma o nich prawie żadnych wzmianek w księgach.
Balrogowie - najznaczniejsi spośród Majarów, których zdeprawował Melkor, ongiś świetliste duchy ognia, równie piękne jak Ariena, przewodniczka Słońca, lecz przez nienawiść i gniew wtłoczone w kształty demonów. Otulała ich ohydna ciemność, mieli ogniste grzywy, dzierżyli bicze i ostrza z płomienia. Wodzem ich był Gothmog , a opowieści o czynach jego armii są długie i krwawe.
Ungolianta - duch, który przybrał postać przerażającej Wielkiej Pajęczycy, pożerającej światło, rzygającej ciemnością i snującej czarną sieć Bezświatła, której przebić nie mogło żadne oko. Nikt nie potrafił podporządkować sobie tej istoty, która ongiś była prawdopodobnie jednym z Majarów Melkora. Od dawna służyła jedynie sobie i choć dopomogła Melkorowi zniszczyć Drzewa Valarów, później zwróciła się przeciwko niemu. W końcu zapuściła się na wielkie pustynie Południa i, jak powiadają, z braku innych istot pożarła samą siebie.
Wampiry i wilkołaki Angbandu - mówi się o nich jako o złowrogich duchach, które przybrały straszliwe kształty, ale żadna historia nie opowiada o ich stworzeniu. Jedynym wampirem, którego wymienia się z imienia, była Thuringwethil , Kobieta Tajemnego Cienia, a z wielkiej armii wilkołaków znane jest tylko imię Draugluina , ich pana i ojca.
Sauron - o tym Majarze mówi się najwięcej w historiach Śródziemna z powodu zła jakie sprowadził na świat. Samo jego imię znaczy "ohydny". Czarny Władca, ongiś Majar Aulego Kowala, był naczelnym sługą i wreszcie spadkobiercą Melkora. Co tu dużo mówić, sprawca całego zamieszania z Pierścieniem Władzy w Drugiej i Trzeciej Erze. Nie będę się więcej rozpisywał, gdyż jest to postać dość rozbudowana i skomplikowana.

Cóż, to chyba wszyscy Majarowie przedstawieni przez Tolkiena, jak widać nie tylko same dobre duchy, ale również potwory i demony; bohaterowie jednak tak samo ważni jak Valarowie czy przedstawiciele innych ras Śródziemia, najbardziej pracowici, służący zarówno dobru jak i złu, bogom jak i ludziom. Z pewnością nie sposób ich pominąć mówiąc o postaciach stworzonych przez Mistrza.

Obrazek
Sauron był Majarem - pomocnikiem Aulego.

_________________
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 21 sty 2009, 15:58 
Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 27 paź 2008, 19:59
Posty: 769
Lokalizacja: Hyrule
[SIZE="5"]Entowie[/SIZE]

W TYM temacie informacje o entach.

_________________
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Żujpaszcze
Post: 21 sty 2009, 16:00 
Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 27 paź 2008, 19:59
Posty: 769
Lokalizacja: Hyrule
[SIZE="5"]Żujpaszcze[/SIZE]

Miejsce występowania: bagna trzęsawiska
Pożywienie: zabłąkani wędrowcy
Przystosowania: długie, silne palce zdatne do duszenia i obdzierania ze skóry
Wygląd: mała pokraka niewielkiej wagi, długie ręce i szyja, małe oczy, błyszczące długie zęby

Żujpaszcze, czyli inaczej Wargule, to stworki pochodzące z wiersza J.R.R. Tolkiena z książeczki Przygody Toma Bombadila. W Shire rzekomo znane są o nich legendy. To złe, na wpół-legendarne istoty „nieumarłe”. Widmowe duchy-kanibale. Ich historia nie jest bliżej znana.
Wedle naszych danych zawartych w wierszu, notatkach Tolkiena i jego listach do przyjaciół, Żujpaszcze istnieją tylko po to, żeby pić krew i jeść ludzkie mięso. Bagna na których mieszkają są często położone nieopodal ludzkich osad, więc ludzie często błąkają się po bagnach. Potrafią doskonale wtopić się w ciemne otoczenie, polują tylko nocą i późnym wieczorem. Nie są to jakieś byle niecywilizowane stworzonka! Używają broni wykonanej z drzewa, zardzewiałej stali lub kamienia. Potrafią wykorzystywać rośliny z bagien do tworzenia trucizn. W nocy, jeśli nie chcą się kryć, potrafią zwodniczo przypominać człowieka, jednak są w okropny sposób przygarbione, ich skóra pokryta jest gdzieniegdzie łuskami i wrzodami, błyszczy zielonkawobrązową ropą. Noszą poszarpane ubrania wilgotne od błota i splamione krwią ich poprzednich dań. Są to istoty pod władzą Ciemności, więc prawie nie mają własnej woli.
Kochają się w złocie i innych błyskotkach, budują piwniczne lochy dla ich ukrycia, i ich ulubionym zajęciem (poza zabijaniem i jedzeniem swoich zdobyczy) jest liczenie skradzionych skarbów. Istnieje legenda, że trzymają dzieci jako więźniów, zabawki czy też ostatecznie „zapasy” w ciemnych i ciasnych pomieszczeniach, klatkach wykonanych z ludzkich kości.
Na koniec, dla spragnionych wiedzy i poznania tych jakże „uroczych” stworzonek, pozostawiam adres, ostatnią strofę wiersza Tolkiena:
„We mgle, za górami, wśród leśnej gęstwiny,
gdzie z szarych drzew zwiesza się sieć pajęczyny
Gdy przebrniesz przez bagna, mokradła i chaszcze
Tam znajdziesz je w mroku, tam żyją Żujpaszcze...”

_________________
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Orkowie tolkienowscy
Post: 21 sty 2009, 16:06 
Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 27 paź 2008, 19:59
Posty: 769
Lokalizacja: Hyrule
[SIZE="5"]Orkowie tolkienowscy[/SIZE]

Orkowie. Słusznie uważani za szpetne, żądne krwi istoty, które nie znają litości dla swych ofiar. I takie naprawdę były.
Lecz czy wystarczy stwierdzenie „zły”? Czy zanim je osądzimy, nie wypadało by dowiedzieć się czegoś więcej o ich pochodzeniu, naturze, zachowaniach? Postaram się przybliżyć wam naturę orków tak, aby rozwiać wszelkie wątpliwości na ich temat.

Orkowie byli rasą wyhodowaną przez Melkora w Pierwszej Erze Świata. A stało się to wtedy, kiedy Pierworodni przybyli na Ardę i już na kilka lat przed pojawieniem się Oromego zaczęli być nękani przez Władcę Ciemności. Melkor począł nasyłać na Quendich cienie i złe duchy, aby ich szpiegowały i uprowadzały. Kłamliwe pogłoski rozsiewane przez Morgotha, nastawiały elfy wrogo do Oromego, bo zaczęto mówić z lękiem „o Czarnym Jeźdźcu, który na dzikim koniu ściga samotnych wędrowców, aby ich pożreć”.
Nas jednak interesuje inna kwestia. Bowiem te nieszczęsne elfy, które wtedy wpadły w łapy Morgotha, trzymane byłe w głębokich lochach twierdzy Utumno i tam sztuką powolnego okrucieństwa, zostały zniewolone i upodlone. Wielu uważa, że był to najnikczemniejszy postępek Melkora, który w swej złości wyhodował plemię orków, istot zdolnych do rozmnażania podobnie jak Dzieci Iluvatara.

Od tego czasu orkowie zaczęli służyć Morgothowi i już na zawsze zostali po stronie zła. Wykorzystywani jako szpiedzy i prześladowcy, stanowili też podstawową jednostkę militarną armii Władcy Ciemności.
Orkowie, zwani też przez ludzi goblinami, byli niezwykle zajadłymi wojownikami, ponieważ Morgoth zaszczepił w nich żądzę krwi, szerzenia zniszczeń i śmierci. Jednak dzikie plemię, które bardzo się wtedy rozmnożyło, tak naprawdę lękało się swego władcy bardziej niż śmierci i najgorszego wroga, co też czyniło je tak posłusznym Morgothowi.

Pod koniec Pierwszej Ery Gwiazd, kiedy to miejsce miała Wielka Bitwa Potęg, pojmano Melkora, a większość jego podwładnych została rozbita i zdziesiątkowana. Jednak część orków przyczaiła się w głębokich lochach Angbandu i Utumno, część też zbiegła i schroniła się w bezpiecznych jaskiniach i grotach Ardy. Przez Trzy Ery orkowie plenili się dalej w swych kryjówkach, jednak nie niepokoili mieszkańców Śródziemia. Względny spokój panował aż do Czwartej Ery Gwiazd. Wtedy to gobliny wyległy ze swoich schronień i uzbrojeni już w stalowy oręż oraz zbroje, zaatakowały siedzibę Meliany i Thingola. Orkowie zaczęli siać zniszczenie i krew znowu splamiła Śródziemie. Na wolność powrócił także Melkor i rozpoczął się długi okres wojen o Beleriand. W ostatecznym jednak starciu, największej bitwie zamierzchłych czasów, zwyciężyły połączone siły Valarów, Noldorów i Majarów. W czasie Wielkiej Bitwy unicestwiony został Morgoth, a jego podwładnych wybito.

I ponownie garstka orków przetrwała, ukryta na Południu i Wschodzie Śródziemia. Nie mieli już swego pana, więc po jakimś czasie wstąpili na służbę do Saurona, nowego Władcy Ciemności. Pod jego przywództwem gobliny stoczyły wiele bitew, kierowani nienawiścią do wszelkich istot żywych, a nawet do współbraci.
Pod koniec Drugiej Epoki Śródziemia ponownie rozgorzała wojna i Sauron został obalony, jednak nie zniszczony. Powrócił w postaci Oka Bez Powiek i rozpoczął zbieranie sił swoich podwładnych, aby przy ich pomocy odzyskać Pierścień Jedyny. Sauron chcąc też ulepszyć rasę orków, wyhodował z nich silniejszych przedstawicieli, nazwanych Uruk- Hai. Byli oni wytrzymalsi od zwykłych goblinów i w przeciwieństwie do nich, mogli znieść promienie słońca.

Przez długie lata, orkowie zagnieździli się w licznych miejscach w Śródziemiu. Najwięcej ich stacjonowało w Mordorze i Isengardzie, w czasie Wojny o Pierścień. Liczni orkowie oblegali także Morię oraz Góry Mgliste i Mroczną Puszczę. Gobliny zaszyły się w jamach i grotach rozsianych po całym Śródziemiu i część z nich nie wystawiała się na otwartą wojnę. Jednak ci, którzy służyli Sauronowi, zostali unicestwieni razem z nim, kiedy to Jedynego pochłonęła czeluść Orodruiny, a Barad- dur i Mordor zapadły się, by nigdy już nie powstać od nowa.
Oczywiście nie wszystkie orki zginęły, ale była to ich ostateczna klęska i nigdy już nie odzyskały nawet części dawnej mocy, jaką zostali obdarzeni niegdyś przez Morgotha.

Orkowie byli szpetnymi istotami i w żadnej mierze nie przypominali pięknych elfów czy dumnych ludzi. Ich wzrost wahał się w okolicach 150-180cm, w zależności od szczepu. Sylwetkę mieli pochyloną, lekko zgarbioną. Odznaczali się krępą budową, ich twarze i nosy były spłaszczone, ręce długie i silne, co w pewnym stopniu czyniło ich podobnymi do małp. Skórę mieli grubą, brudną i sczerniałą. Orkowe usta były szerokie, a zza rozchylonych warg wyglądały duże, ostre kły oraz czerwony język. Oczy mieli małe i również szkarłatne. Obdarzeni byli dobrym wzrokiem, jednak wyłącznie w ciemnościach, gdyż blask słońca był dla nich nieznośny i sprawiał, że kręciło im się w głowach, a nogi plątały.
Mimo, iż z natury Orki były brudne i niechlujne, to jednak znały się na budowie tuneli nie gorzej niż krasnoludy. Potrafiły też sporządzać dla siebie broń i narzędzia. „Szczególnie udają im się młoty, siekiery, miecze, sztylety, kilofy, kleszcze, a także wszelkie narzędzia tortur; umieją robić je sami, ale jeszcze chętniej zmuszają do pracy pod swoim kierunkiem więźniów i jeńców, trzymając ich pod ziemią, póki nieszczęśnicy nie wymrą z braku powietrza i światła”.

Orkowie żywili się głównie krwią i mięsem wszelakiego rodzaju, nierzadko też ludzkim. Oprócz tego, gdy byli w podróży preferowali suszony chleb oraz pili specyfik, który dodawał im sił do marszu. Oczywiście nie gardzili też alkoholem, a było nim głównie piwo trzymane w beczkach. Orkowy jadłospis był z pewnością bardziej urozmaicony, lecz większość z tego co jedli zwykłego człowieka przyprawiłoby o mdłości.

Na wojnę orkowie wyruszali różnorako wyposażeni. Od zwykłych skórzanych kaftanów, aż po ciężkie, żelazne zbroje i stalowe kolczugi. Głowy mieli często zakute w hełmy, w łapach dzierżyli szerokie miecze, krzywe szable, włócznie lub topory (zazwyczaj obosieczne). Do walki dystansowej używali topornych łuków, rażących strzałami o czarnych piórach i drzewcach. Stosowali też zatrute sztylety, a chronili się ciężkimi, drewnianymi lub stalowymi tarczami. Do zdobywania murów miast czy twierdz, orkowie mieli ogromne maszyny oblężnicze, miotające kamieniami, zaś do wyważania bram - wyciosane z drzew tarany.

Przeciwnik w postaci orka, nie był łatwy do pokonania. Osobniki wysyłane na wojnę, nieraz przewyższały wzrostem człowieka i obdarzone były nieprzeciętną siłą. Orkowie wywijali ciężkim orężem z łatwością i nie raz udawało im się uciąć komuś głowę. Nie znali też strachu przed śmiercią, bardziej lękając się swego władcy. Woleli zginąć, przedtem czyniąc jak najwięcej spustoszenia w szeregach wroga. Mimo to, nigdy nie dorównywali zręcznością elfom czy nawet ludziom. W czasie walki nie używali złożonego układu pchnięć i ciosów, a jedynie walili niemal „na oślep” swoją bronią. Taktyka ich walk nie była wymyślna, a tak naprawdę mieli tylko jeden cel: zabić. Jednak ich okrutny charakter powodował, że ofiary nie za szybko znajdowały ukojenie w śmierci. Orkowie bowiem uwielbiali cudze cierpienie i strach w oczach wroga. Znajdowali radość w stosowaniu tortur, sami wcześniej przygotowując narzędzia do tego celu. Potrafili wydobywać z jeńców informacje, jednak nigdy nie okazywali litości. Najchętniej po wszystkim wpakowaliby więźniów do gara.
Ich paskudny charakter połączony był przy tym z prymitywnym zachowaniem. Orkowie nie odznaczali się mądrością. Często zdarzały im się spory wewnątrz własnej społeczności, kończące się zazwyczaj krwawą jatką. Gobliny mordowały współplemieńców, nie bacząc na konsekwencje. Respekt budzili w nich Wodzowie, a byli nimi oczywiście najsilniejsi przedstawiciele rasy. Oni to zaprowadzali porządek, najczęściej drogą ścięcia kilku głów.

W tym wszystkim orkowie musieli się w jakiś sposób porozumieć. Nie mieli jednak własnego języka, więc z licznych koślawych zapożyczeń stworzyli pewną mowę. „W ten sposób powstał żargon brutalny i ordynarny, z trudem wystarczający do wyrażania potrzeb nawet samych orków, a charakteryzujący się licznymi przekleństwami”. Jednak wkrótce gobliny stworzyły tak wiele dialektów tej mowy, że w efekcie nie posługiwały się nią w kontaktach z innymi szczepami.
W Trzeciej Epoce orkowie zaczęli używać Wspólnej Mowy, która dla części stała się nawet językiem ojczystym. Mimo to, ich grube, gardłowe głosy i ordynarność sprawiły, że dla innych istot posługujących się tą mową, jej orkowy odpowiednik stał się wstrętny i ohydnie brzmiący.
Pomimo chęci Saurona, aby wszyscy poddani posługiwali się stworzoną przez niego Czarną Mową, w efekcie jego plany nie urzeczywistniły się. Co do tej kwestii, naprawdę wiernymi pozostały jedynie Upiory Pierścienia, które zresztą noszą nazwę Nazgûle, wywodzącą się z tego języka. „Kiedy Sauron odzyskał potęgę, Czarną Mową posługiwano się w Barad- dur, używali jej także wyżsi oficerowie Mordoru”. Zwykli orkowie nie posługiwali się językiem Władcy Ciemności, niemniej w Trzeciej Epoce popularne stały się wśród nich słowa z niego wywodzące, tak jak np. ghâsh- „ogień”.
Co ciekawe, „orkami” nazywały ich inne istoty mające z nimi do czynienia, a określenie to zostało zaczerpnięte z języka Rohańczyków. Sindariński odpowiednik naszych goblinów to orch.

Choć orkowie pałali nienawiścią do innych ras Śródziemna, to jednak zmuszeni byli do współpracy z równie plugawymi istotami, stworzonymi podobnie jak oni- przez Melkora. W czasach, gdy Sauron został obalony, a Jedyny zaginął, gobliny z Gór Mglistych zawarły przymierze z wargami z Rhovanion, sprawiając tym samym wiele kłopotu mieszkańcom Mrocznej Puszczy i jej okolic. Orkowie nie raz dosiadali przeklętych wilków, tak jak ludzie koni i siali zniszczenia dla obopólnej korzyści. Wraz ze swymi wierzchowcami, urządzali wypady do siedzib ludzkich paląc, zabijając i grabiąc, a także biorąc jeńców jako ręce do pracy w swoich tunelach.

_________________
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 21 sty 2009, 18:30 
Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 27 paź 2008, 19:59
Posty: 769
Lokalizacja: Hyrule
[SIZE="5"]Krasnoludy[/SIZE]

Krasnoludy to jedna z ras rozumnych Śródziemia i jeden z Wolnych Ludów. Stworzeni przez Aulego, który nie mógł się doczekać Dzieci Iluvatara, nie należą do Dzieci, choć Iluvatar potwierdził ich prawo do życia .Po ich stworzeniu Siedmiu Ojców Krasnoludzkich spało aż do przebudzenia elfów, kiedy to zbudzili się w różnych miejscach. Zawsze później podzieleni byli na siedem plemion, każde z własnym królem i ojczystą siedzibą.
Ostateczny los krasnoludów jest niejasny. Elfowie uważali, że krasnoludowie nie mogą żyć poza Ardą i nie egzystują po śmierci swych ciał, natomiast sami krasnoludowie twierdzili ze Aule zabiera ich do Siedzib Mandosa i że dołączą do Dzieci Iluvatara, gdy nastanie Koniec.
Aule stworzył krasnoludów tak, by zdolne były opierać się mocy Melkora.Byli więc niscy(od czterech i pół do pięciu stóp), krępi i silni, odporni na ogień i twardsi niż inne rasy. Niezłomni i dumni, byli niepodatni na zło i nigdy nie zapominali krzywd ani zasług. Często wojowali używając toporów. Byli grzeczni ale niezbyt uprzejmi, uczciwi, ale skryci .Jako dzieci Aulego byli związani z materią , z głębinami ziemi i rzemiosłem; byli wspaniałymi górnikami i rzemieślnikami, i tworzyli cuda z kamienia, z metalu i szlachetnych minerałów. Nie utrzymywali przyjaznych stosunków z innymi rasami, jednak zbliżyli się z Noldorami, z którymi dzielili miłość do rzemiosła i cześć dla Aulego.
Ich największymi wadami były skłonność do gniewu oraz żądza posiadania, zwłaszcza złota.
Krasnoludowie żyli około 250 lat, a zawierali małżeństwa w wieku około 100 lat. Mimo okresów rozkwitu, liczba krasnoludów spadała w ciągu wieków. Ponieśli oni ciężkie straty w wielu wojnach, równie często wywołanych przez ich dumę, jak przez chciwość innych, pragnących zdobyć krasnoludzkie skarby. Byli też szczególnie wystawieni na ataki Saurona, który zdecydował się ich zniszczyć, gdy odkrył, ze nie może ich sobie podporządkować. Ponadto rodziło się niewiele krasnoludzkich kobiet, a wiele z nich nie wychodziło za mąż.
Krasnoludowie mieli własny język, khuzdul, lecz był to język tajny. Publicznie używali języka swych sąsiadów, w Pierwszej Erze sindarinu, w Trzeciej westronu lub innych języków ludzi. Krasnoludowie używali pisma cirth, a plemię Durina – Angerthas Moria.
Krasnoludowie sami siebie nazywali Khazadami, imieniem nadanym im przez Aulego. Elfy używały określenia Naugrim albo Nogothrim. Zwani także Ludem Góry i Gonhirrimami.

"Encyklopedia Śródziemia" Robert Foster

Więcej info, na temat Krasnoludów TUTAJ.

Obrazek

Obrazek

_________________
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Istari
Post: 22 sty 2009, 19:11 
Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 27 paź 2008, 19:59
Posty: 769
Lokalizacja: Hyrule
[SIZE="5"] Istari[/SIZE]

„Jakieś tysiąc lat później, gdy pierwszy cień padł na Wielki Zielony Las, pojawili się w Śródziemiu Istari, czyli Mędrcy. Później mówiono, że przybyli z Najdalszego Zachodu, i że byli wysłani, aby przeciwstawić się potędze Saurona i zjednoczyć wszystkich, którzy zechcą stawić mu opór. Zabroniono im jednak mierzyć się z potęgą Saurona za pomocą własnej potęgi i zdobywać władzę nad elfami i ludźmi przemocą i strachem.
Zjawili się więc pod postacią ludzką, jakkolwiek nigdy nie byli młodzi, a starzeli się bardzo powoli; znali wiele sztuk, mając niezwykle sprawne ręce i umysł. Swoje rzeczywiste imiona wyjawili zaledwie kilku innym istotom, posługiwali się natomiast takimi imionami, jakie nadano im w Śródziemiu. Dwaj najdostojniejsi z tego bractwa (które liczyło podobno pięciu członków) w języku Elearów nazywali się Curunír – Mistrz Rzemiosł i Mithrandir – Szary Wędrowiec. Ludzie Północy zwali ich jednak: Saruman i Gandalf. Curunír często podróżował na wschód, w końcu jednak zamieszkał w Isengardzie. Mithrandir najserdeczniej zaprzyjaźnił się z Elearami, wędrował zazwyczaj po krajach zachodnich i nigdy nie obrał sobie stałej siedziby” (ze wstępu do zapisków poświęconych Trzeciej Erze w „Kronice Lat” – „Powrót Króla”).

W języku Quenejskim Istar znaczy po prostu „czarodziej” lub jeden z członków bractwa (jak oni sami na siebie mówili), które skupiało osoby posiadające rozległą wiedzę na wszelakie tematy i umiejące ją wykorzystać. Uważano ich za mędrców lub uczonych. Istari działali tylko w Trzeciej Erze i nikt oprócz Elronda, Círdana i Galadrieli nigdy nie dowiedział się skąd przybyli i kim naprawdę byli. Można także przyjąć, ze Istari byli Majarami – istotami „anielskimi”, chociaż o mniejszych rangach. Jak powszechnie wiadomo Majarowie to „duchy”, istoty zdolne do przybrania ludzkich postaci, a szczególnie elfich.
Większość ludzi, którzy mieli kontakt z Istarimi uważała ich za swoich bardziej wykształconych współplemieńców, którzy wędrowali po świecie, udzielali rad i snuli niebywałe opowieści. W Śródziemiu postrzegano ich ogólnie jako wszechwiedzące postaci w podeszłym wieku, które się w dodatku nie starzeją. Niektórzy bali się owych nieznajomych, inni ich bezgranicznie uwielbiali, a jeszcze inni snuli przypuszczenia, że owe osoby są elfami, ale może wszystko od początku…
Istari pojawili się w Śródziemiu około 1000 roku Trzeciej Ery. Powiada się, że zostali oni wysłani przez wielkich Valarów z samego Valinoru w celu gromadzenia informacji o samym Śródziemiu oraz po to, by pomagali jego mieszkańcom i służyli im radami. Działania Istarich miały na celu uświadomienie elfom i ludziom zbliżającego się ogromnego niebezpieczeństwa ze strony Saurona, kiedy to jego cień zaczął znów nabierać kształtów, oraz przeciwstawianie się jego potędze. Całkowita liczba Istarich, którzy przybyli do Śródziemia jest nieznana, jednak najczęściej mówi się o pięciu członkach tego niezwykłego bractwa. Przybycie Istarich na zachodni brzeg Śródziemia i ich zejście na ląd widział Círdan, Powiernik Trzeciego Pierścienia, jednak nie miał pojęcia kim oni są. Istari byli wysłannikami Władców Zachodu, wysłanymi w celu podjęcia odpowiednich kroków w kierunku przeciwstawienia się Sauronowi. Właśnie Valarowie za radą Iluvatara wysłali członków swego bractwa, przybranych w realne ludzkie postaci. Postaci, które były podatne na ból, cierpienie, zmęczenie, strach, głód, łaknienie i wiele innych ludzkich cech, w tym śmiertelność ciała (choć dusze mieli nieśmiertelne). Wysłaniem Istarich, Valarowie chcieli naprawić swoje dawne błędy i pomóc mieszkańcom Śródziemia w walce z Sauronem. Jednak wysłannicy Valarów nie mogli wykorzystywać swojej mocy i wiedzy w celu podporządkowania sobie ludów i przejęcia nad nimi władzy. Nie mogli także ujawniać swojego prawdziwego oblicza.
Spośród pięciu Istarich, którzy pojawili się w Śródziemiu, pierwszym był dostojny starzec z kruczoczarnymi włosami i pięknym głosem, cały odziany w biel. Zwał się Saruman i pozostali członkowie bractwa czarodziejów uznawali go za swego przywódcę. Sam Gandalf kiedyś stwierdził: „Saruman Biały jest bowiem najpotężniejszy w naszym bractwie” („Drużyna Pierścienia”). Po przybyciu Sarumana pojawiło się dwóch mędrców w szatach koloru morskiego błękitu (o których się mało jednak wspomina), jeden w szacie ziemistobrązowej, który upodobał sobie wszelkie rośliny i stworzenia (słuch po nim także zaginął), a na końcu pokazał się ten, który Círdanowi wydał się najszlachetniejszy. Wzrostem był niższy od swoich poprzedników, siwowłosy oraz wspierał się na lasce, co sprawiało wrażenie, że wiekiem przewyższał pozostałych członków bractwa. Círdan przywitał ostatniego, „szarego” przybysza z szacunkiem oraz powierzył mu Trzeci Pierścień, Naryę Czerwoną:

„Wielka praca cię czeka – powiedział – i liczne niebezpieczeństwa napotkasz, weź zatem ten Pierścień na wypadek, gdyby zadanie przerosło cię i wymęczyło ponad miarę. Powierzono mi ten skarb, bym przechował go w sekrecie, ale żadnego zeń pożytku tutaj, na zachodnich wybrzeżach. Sądzę, że w czasach, które niedługo nadejdą, winien on znaleźć się w dłoniach szlachetniejszych niż moje. Oby pomógł co rozpalić wszystkie serca odwagą” („Niedokończone opowieści”).

Z powodu owego Pierścienia zrodziła się niechęć Sarumana do „Szarego”, która później przerodziła się w otwartą i nieskrywaną wrogość. Wśród elfów Istari mieli swoje imiona. Tak więc Biały Wysłannik nosił miano Curunír, Mistrz Rzemiosł, a przez ludzi północy zwany był zwyczajnie Sarumanem. Jednak porzucił on swój szczytny cel. Popadł w dumę, marząc o władzy. Zaczął narzucać innym swą władzę, chcąc zająć miejsce Saurona, lecz wpadł w jego sidła i stał się jednym z jego sług. O Błękitnych niewiele wiadomo oprócz tego, ze zwano ich Ithryn Luin, Błękitnymi Czarodziejami, i że powędrowali na Wschód i stamtąd nie wrócili. Czwarty z Istarich, zwany Radagast, umiłował przyrodę, zapominając jednocześnie o elfach i ludziach, tak, że nie odegrał istotnej roli w historii Śródziemia. Szary wysłannik, zwany przez elfy Mithrandir, Szary Pielgrzym, odegrał największą rolę spośród członków bractwa. Cieszył się ogromnym szacunkiem zarówno wśród elfów jak i ludzi. Zawsze służył dobrą radą, nie gromadził bogactw oraz nie unosił się pychą. Dla wielu był tylko pielgrzymem, jednak ci, którzy go bliżej poznali, dostrzegali bijący z jego duszy blask. Ludzie Północy przezwali go Gandalfem, „Elfem Różdżki, gdyż w swych pieszych wędrówkach wspierał się zazwyczaj na kiju. Myślę, że dokładnych losów Gandalf i dokładnego przybliżenia tej postaci nie należy tutaj umieszczać, gdyż nadaje się to na osobny i dosyć obszerny tekst.
Nieco na temat Istarich można dowiedzieć się z wiersza:

„Chcesz poznać sekret ukryty od wieków
o Pięciu, co przyszli z odległej krainy?
Tylko jeden wrócił. Pozostali nigdy
za człowieczych rządów nie ujrzą Śródziemia,
aż Dagor Dagorath dopełni wyroku.
A ty skąd poznałeś tę tajność tajności
Władców Zachodu z dawnego Amanu?
Zagubione szlaki, co za morze wiodą,
a dla śmiertelników Manwë głuchy, niemy.
Wiatr zachodni przywiał spośród ciszy nocy,
uśpieniem cienistym wyszeptał do ucha,
porą pod gwiazdami, kiedy myśl drżąca
spotyka niejedno zamglone wspomnienie
z lądów utraconych w oceanie czasu.
Odwieczny król nie przestaje czuwać.
Rozpoznał w Sauronie coraz bliższe zło…”
(„Niedokończone opowieści”)


Obrazek

Obrazek

_________________
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 25 mar 2009, 20:05 
Wojownik
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 29 gru 2008, 13:40
Posty: 111
Lokalizacja: Wodna xD
Uruk-hai

"Rasa uruk-hai, opisana została jako bardzo duzi czarni orkowie z wielką siłą, po raz pierwszy pokazując się w 2475 roku Trzeciej Ery kiedy to oni zdobyli Ithilien i zburzyli miasto Osgiliath. Ci pierwotmi Urukowie zostali wyhodowani przez Saurona, lecz Saruman wyhodował swoich własnych, dodając różne modyfikacje, na przykład odporność na blask słońca i dał im różne zbroje i broń. Będąc silniejsi, uruk-hai często zastraszali i zabijali zwykłych orków...

...Uruk-hai byli szybsi, więksi i silniejsi niż zwyczajni orkowie. Stali się elitą armii Saurona. Mówi się, że Sauron nigdy do końca nie był zadowolony ze swoich orków, więc zmodyfikował ich poprzez swoje potężne czary. Nowa rasa była mniej podatna na działanie światła słonecznego niż zwykli orkowie, którzy działać mogli praktycznie tylko w nocy...

...Saruman próbował stworzyć orków jeszcze silniejszych poprzez skrzyżowanie orków z ludźmi, jednakże nie powiodło mu się. Jako że za najpodlejszy czyn Morgotha uważa się stworzenie orków, tak za najgorszy czyn Saurona bierze się stworzenie Uruk-hai...

źródło: Wikipedia

Obrazek

Obrazek

Obrazek

_________________
aVe Wam !
jak coś - gg 4869092 - zawsze niewidoczny ;)
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Postacie Śródziemia
Post: 02 sty 2011, 22:26 
Wojownik
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 20 gru 2010, 22:28
Posty: 150
[SIZE="4"]Elwinga[/SIZE]

Elwinga była półelfką, córką Diora(Półelfa) i Nimloth(Elfki). Była siostrą Elureda i Elurina. Urodziła się w Doriath i tam też mieszkała
wraz z rodziną do czasu napaści synów Feanora. Udał się jej uciec i zabrac ze sobą Silmillarion. Uciekła do Przystani Sirionu gdzie około 543r. poślubiła Earendila i spłodziła mu dwóch synów : Elronda i Elrosa. Synowie Feanora nie dali za wygraną, i zaatakowali przystań, a Elwinga skoczyła do wody z Silmarilem na szyi. Ulmo zamienił ją w morskiego ptaka i półelfa ruszyła na poszukiwanie Earendila. Gdy do niego doleciała była zupełnie wycieńczona. Popłynęła razem z nim do Amanu. Tam zaprzyjaźniła się z Telerimi.


[SIZE="4"]Dior[/SIZE]

Dior był póleflfem, królem Doriathu urodzonym w 470r. Pierwszej Ery. Był jedynym dzieckiem Berena i Luthien. Urodził się na wyspie Tol Galen po powrocie rodziców do Śródziemia. Poślubił piękną Nimloth i zamieszkał z nią nieopodal Lanthir Lamath. Mieli troję dzieci : Synów Elureda i Elurina oraz córkę Elwingę. Dior uczestniczył w wyprawię ojca przeciw krasnoludom z Nogrodu, którzy w porywie szału zniszczyli Menegroth w 505r. Przeniósł się razem z rodziną do Doriath gdzie został mianowany królem. Jako nowy władca starał się odzyskac dawną świetność królestwa, co tylko po części mu się udało. Po śmierci rodziców otrzymał jeden z Silmarilów, lecz napadli go synowie Feanora. Podczas bitwy stoczonej w Menegroth, zabił Celeborna lecz sam chwilę później poległ. Z Sind. słowo Dior oznacza Następca. Słynął ze swojej urody
gdyż płynęła w nim krew wszystkich trzech szczepów elfów.

[SIZE="4"]
Finwë
[/SIZE]
Finwë był jednym z elfów wybranych przez Oromëgo by zobaczyc Valinor. Został przywódcą Noldorów w drodze
z Kuivienen na Zachód. Był królem Noldorów w Amanie. Miał dwie żony Miriel, która spowiła mu Feanora, oraz Indis, z którą spłodził Fingolfina i Finafarina, Findis i Irime. Został zabity przez Morgotha w Fomenos, gdy ten chciał okraść skarbiec po zniszczeniu drzew Valarów.


//Pisane prze zemnie, na potrzeby mojego forum, które i tak upadło nim powstało T_T Było by tego więcej, ale niektóre arty są już zamieszczone, tak więc pozostaje mi napisać nowe, a to zrobię dopiero w ferie.
Na górę
  Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 12 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do: