Strefa czasowa UTC+1godz.


Dzisiaj jest 23 lip 2018, 01:11



Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 23 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Opętanie diabelskie w świetle Pisma Świętego i teologii
Post: 27 paź 2008, 21:08 
Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 27 paź 2008, 19:59
Posty: 511
Lokalizacja: Hyrule
Opętanie diabelskie w świetle Pisma Świętego i teologii


Tekst zaczerpnięty z: "Niebezpieczeństwa okultyzmu", O. Aleksander Posacki SJ, Wyd. m, Kraków 1997

Warto przeczytać:

1. O. Aleksander Posacki SJ,"Okultyzm, magia, demonologia",Wyd. m, Kraków 1998

2. Raul Salvucci ks., "Jasne słowa na temat ciemnej rzeczywistości",Wyd. m, Kraków 199

3. Gabriele Amorth ks., "Wyznania egzorcysty" i "Nowe wyznania egzorcysty", Wyd. Edycja Świętego Pawła, Częstochowa 1998

4. Adolf Rodewyk, "Demoniczne opętanie dzisiaj", Wyd. R.A.F. Scriba, Racibórz 1995



"...Opętanie diabelskie, podobnie zresztą jak egzystencja osobowych sił zła w ogóle, ma swoje podstawy w Biblii, których nie udało się podważyć w sposób przekonywujący, mimo, iż takie próby czyniono. Jak stwierdza bowiem znany monachijski teolog, Karl Kertelge, przy zaprzeczeniu istnienia osobowego demonicznych mocy zdaje się niemożliwe dokonanie całościowej interpretacji Pisma Świętego Jest to ważne stwierdzenie ponieważ zjawisko opętania diabelskiego suponuje pojęcie diabła jako osoby.
Co znaczy jednak, że diabeł jest osobą? Otóż św. Jan Apostoł w swoim Pierwszym Liście, trzecim rozdziale stwierdza, iż "diabeł grzeszy od początku". Grzeszyć zaś może jedynie ktoś obdarzony rozumem, wolą oraz elementem duchowym. To właśnie oznacza, że diabeł jest osobą. Jak stwierdza z kolei znany teolog, Karl Lehmann, mimo sprzecznych pozorów, osobowe pojmowanie diabła nie jest mitycznym przypuszczeniem, lecz najbardziej klarowną racjonalną odpowiedzią. Jednakże, jak podkreślają teologowie, osobowy byt demonów różni się istotnie nie tylko od osoby Boga, ale także od osoby człowieka.
Chociaż te dwa ostatnie pojęcia osoby mimo istotnych podobieństw różnią się także między sobą. Pojęcie osoby diabła w odróżnieniu jednak od Boga, czy też aniołów oraz człowieka, ma pewną specyfikę bytu, jakby perwersyjnie odwróconego i utrwalonego w grzechu, to jest w jakimś radykalnym zamknięciu na miłość i dobro. Zachowując, więc osobową strukturę w swoim istnieniu, jaką jest duchowość, rozumność i wole, złe duchy utraciły jednak jakby wewnętrzną treść tej osobowej struktury jaką jest ukierunkowanie ku dobru i miłości, rozmywając się w jakiejś bezpostaciowej i głęboko nieszczęśliwej anonimowości. Może właśnie z tego powodu demony poszukują jakiejś tożsamości choćby chwilowej poprzez zamieszkanie w jakichś żywych osobach, jakimi są osoby ludzkie, ale też w zwierzętach czy przedmiotach.


To bezskuteczne, choć gwałtownie spontaniczne poszukiwanie własnej tożsamości może być, jak zauważa filozof chrześcijański Clive Lewis, pewną namiętnością skierowaną na zdominowanie, czy niemalże na przetrawienie istoty ludzkiej, w dążeniu, aby całe istnienie człowieka uczynić jedynie pasożytniczym przedłużeniem własnego, zdeformowanego bytu po to, by uzewnętrznić własną nienawiść, żywić własne urazy, dawać upust własnemu egoizmowi poprzez tego właśnie pochwyconego człowieka tak, jak poprzez siebie. Ta dziwna satysfakcja płynąca z chwilowej choćby dominacji nad człowiekiem napędzana jest nienawiścią, czy też zawiścią wobec Boga, czy też samego człowieka, a wyrażana ustawicznie w chaotycznym odruchu niszczenia wszystkiego, co przypomina miłość, dobro czy świętość.
Ale świętość, o ile jest radykalna budzi również w szatanie lęk czy też awersję. Im większa świętość tym większy lęk i tym większa awersja. Stąd też lęk demonów przed świętością Jezusa obserwowany na kartach Ewangelii (por. "odejdź od nas..."). Stąd też awersja wobec osób, czy rzeczy świętych, czy też nawet poświęconych mocą władzy Kościoła katolickiego takich, jak woda, czy krucyfiks, awersja będąca wraz z innymi elementami istotnym kryterium diagnostycznym opętania diabelskiego, a zarazem pewnym świadectwem apologetycznym, gdy chodzi o duchową władzę Kościoła, ale o tym jeszcze powiem szerzej nieco później.
Czy jednak nawet, jeśli osobowe zło istnieje, możliwe jest z punktu widzenia teologicznego opętanie człowieka przez szatana? Otóż jak stwierdza słynny teolog Karl Rałmer, jezuita, ojciec współczesnej teologii, nauką o możliwości diabelskiego opętania należy zakwalifikować jako przynajmniej teologicznie pewną. Jednakże sprawa opętania nie jest tylko sprawą dyskusji teologicznej. Nie dotyczy tylko teologów czy biblistów. Nie jest też tylko sprawą dziedziny jeszcze bardziej teoretycznej, jaką jest filozofia, choć dotyczy również i tego wymiaru. Opętanie jest, bowiem przede wszystkim faktem empirycznym także i dziś, co nie zawsze chcą uznać teoretycy (w tym także teologowie) wykazujący niekiedy przedziwne lekceważenie dla faktów i to bardzo powszechnych. Wiedzą również o tym zjawisku parapsychologowie czy też spirytyści. Wszyscy oni rejestrują zjawisko opętania i uznają jego fakt, różniąc się jedynie w sposobach interpretacji tego zjawiska..."
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Upadłe Anioły Iblisa Szatana
Post: 27 paź 2008, 21:09 
Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 27 paź 2008, 19:59
Posty: 511
Lokalizacja: Hyrule
Upadłe Anioły Iblisa Szatana

Demony, szedim, to upadłe anioły, które służą Szatanowi. Biblia mówi: �I zrzucony został ogromny smok, wąż starodawny, zwany diabłem i szatanem, który zwodzi cały świat; zrzucony został na ziemię, zrzuceni też zostali z nim jego aniołowie.� OBJ. 12,9 (BW) W jaki sposób demony są przedstawiane w dzisiejszych czasach? Wróg jest niewidoczny, ale każdy z nas toczy z nim prawdziwą walkę. Biblia mówi: �Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich.� EFEZ. 6,12 (BW) Jeżeli oddamy się w ręce Boga i sprzeciwimy Szatanowi, on (Szatan) ucieknie. Biblia mówi: �Przeto poddajcie się Bogu, przeciwstawcie się diabłu, a ucieknie od was.� JAK. 4,7 (BW) Tym Bogiem jest oczywiście w oryginale ELOHIM JHWH, a nie jakiś satyryczny PAN jak w biblijnych przekładach na język polski. Biblia, podobnie jak religia Zaratusztry wyjaśnia, że demony pojawiły się na planecie Ziemi z powodu wojny w kosmosie i tak naprawdę są tu zrucone z innych światów na zsyłkę, nie posiadając prawa do cielesności jako byty astromentalne, niewidzialne dla istot materialnych. Ich żądza kuszenia i wpływania na inne stworzenia Boga takie ludzie wynika z prostej zemsty i można na to znaleźć wiele opisów w Objawionych Księgach. Potomstwo demonów, upadłych aniołów to chociażby wspominani w Biblii Anakim, od Anak - olbrzym. Anakim (hebr. anakim - giganci) - potomkowie upadłych aniołów i córek człowieczych, o czym niejasno wspomina Księga Rodzaju 6. Anakim byli tak wysocy, że - według Zoharu - "Izraelici wyglądali przy nich jak koniki polne". Zohar wymienia aniołów Uzę i Azaela jako tych, którzy mieli dzieci "zwane anakim". Pierwotnie imię ogólne gigantów brzmiało: nefilim (upadli), jednak anakim to ich szczególna odmiana. W The Legends of the Jews (t. 1, s. 151) Ginzberga mowa o tym, że anakim "karkami dotykają Słońca". Jest to zgodne z poglądem, często wyrażanym w literaturze rabinackiej i islamskiej, że aniołowie, stojąc na ziemi, sięgają głową nieba - podobnie jak Adam, kiedy został stworzony, i podobnie jak niegdyś (lub obecnie) Izrafel. Og - potomek upadłych aniołów; syn Hiji. wnuka Szemhazaja, oraz brat Sihona. W tradycji żydowskiej Og jest amoryckim olbrzymem, którego zgładził Mojżesz. W Księdze Liczb (21.33) oraz Księdze Powtórzonego Prawa (3, 1-7) Og jest królem Baszanu, którego Bóg wydał w ręce Izraela. Istnieje legenda, że Og przeżył potop na dachu arki Noego. Og jest znam także jako Palit.

Eblis (Iblis, Haris, "rozpacz") - w mitologii perskiej i arabskiej, Eblis jest odpowiednikiem judeo- chrześcijańskiego Szatana. Według Ibn Abbasa, Eblis, jako wysoki rangą anioł, był niegdyś ozdobą niebiańskiego raju (zob. Jung, Fallen Angels in Jewish, Christian and Mohammedan Literature). W orientalnym romansie o Vatheku Beckford charakteryzuje Eblisa następująco: ,,Przed swoim upadkiem, nosił on imię Azazel. Kiedy Bóg stworzył Adama, rozkazał wszystkim aniołom, aby oddały mu pokłon, Eblis jednak odmówił" (por. Koran, sura XVIII, 50). Legendę tę przytacza również Ginzberg w The Legends of the Jews, t. 1, s. 63: "Czyż ja, stworzony z bezdymnego ognia, mam oddawać cześć istocie uczynionej z prochu?" - pytał anioł. Za karę Bóg zamienił Eblisa w szejtana (diabła), a ten stał się ojcem wszystkich diabłów. Według św. Augustyna (Enchiridion, 28) i Mahometa (Koran XVIII, 50) Eblis to dżin, a nie anioł czy też anioł upadły. Mitologia arabska zna trzy kategorie duchów: aniołowie, dżinny (dobre i złe) oraz demony. Jak głosi legenda, Mahomet nauczył prawnuka Eblisa niektórych sur Koranu (zob. The Encyclopaedia of Islam, t. 3, s. 191). Dasim - jeden z pięciu synów muzułmańskiego demona zła Iblisa (Eblisa). Dasim jest demonem niezgody. Pozostali czterej synowie Iblisa to: Awar, demon rozpusty; Sut, demon kłamstwa; Tir, demon nieszczęśliwych wypadków; Zalambur, demon nieuczciwości kupieckiej. Jak Iblis doprowadza do bólu, rozterki i rozpaczy, tak jego synowie obdzielają pięcioma innymi plagami. A człowiek mądrze praktykujący myśli jak się od tych wszystkich diabelskich podarków i dopustów uwolnić.

eioba.pl
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Ważniejsze Diabliska w Mitologii
Post: 27 paź 2008, 21:10 
Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 27 paź 2008, 19:59
Posty: 511
Lokalizacja: Hyrule
Ważniejsze Diabliska w Mitologii

DIABOLOS (hebr. Szatan, Satan) � z hebr. ha-satan", przeciwnik"; Pan Terroru i Kuszenia, praojciec wszystkich demonów, uosobienie wszelkiego zła. Szatan: przeciwnik, opozycjonista, oskarżyciel, pan piekielnego ognia, Piekła, południa. Diablo jest prawdopodobnie największym i najbardziej zaciekłym wrogiem ludzkiego życia. Mieszka na legendarnej Siódmej Ziemi w twierdzy zbudowanej z Czarnego Ognia. Jest on upadłym aniołem, według Biblii "Anioł Przepaści". Jego wyznawcy działają o wiele subtelniej, niż innych Diabłów - często o wiele skuteczniej niż ci, którzy posługują się tępą przemocą. Już w Księdze Hioba "pod pokrywką służenia Bogu dostrzega się [...] wrogie zamiary [szatana], jeżeli nie wobec Boga samego, to przynajmniej wobec człowieka", natomiast w Księdze Zachariasza (3, 1-5), szatan "zachowuje się wyraźnie jak prawdziwy przeciwnik planów, jakie Bóg ma względem Izraela". Według Talmudu Szatan został stworzony szóstego dnia Stworzenia (por. Bereszit lZaba 17). Stąd magiczna liczba sześć jest używana jako symbol Szatana, szczególnie jako 666 � liczba Bestii. Pierwotnie (jako ha-satan) był on potężnym aniołem, wodzem chóru serafinów oraz chóru cnót. Pomimo że serafiny zazwyczaj są przedstawiane z sześcioma skrzydłami, Szatan, zgodnie z popularnymi wyobrażeniami, ma dwanaście skrzydeł. W tradycji żydowskiej rebelię Szatana zapoczątkowała odmowa złożenia hołdu Adamowi. "Ten ostatni był nędzną istotą utworzoną z prochu, podczas gdy Szatan, największy z aniołów [...] powstał z blasku Samego Boga. Szatan zazdrościł Adamowi jego pozycji i zapragnął dla siebie Ewy [...]. Pod postacią węża współżył seksualnie z Ewą i został ojcem Kaina [...]. Wygnany za karę z niebios, zabrał ze sobą hufiec upadłych aniołów i został ich wodzem". Według Talmudu Bawabatra 16a, "Szatan, jecer ha-ra i Anioł Śmierci są jednym", a duch ten "pełni trzy funkcje: uwodzi ludzi, oskarża ich przed Bogiem i nakłada karę śmierci" (zob. Co hen, Talmud, s. 79-80, 81). Zwolennicy kary śmierci tak jak i wszyscy zabójcy są sługami w rękach Szatana.

LUCYFER to demon niosący fałszywe światło, fikcyjne oświecenie, demon powietrza, gwiazda poranna, wschód. W okultyzmie Lucyfer jest znanym upadłym cherubinem, cesarzem piekła, zdaniem niektórych demonologów stojącym wyżej niż sam Szatan i ukazującym się "pod postacią najpiękniejszego dziecka" (zob. De Plancy, Słownik wiedzy tajemnej, s. 112-113; Praktyka tajemnej wiedzy magicznej, s. 34) - przyp. tłum.]. Lucyfer słusznie jest utożsamiany z upadłym aniołem (Szatanem) na skutek właściwego odczytania fragmentu Księgi Izajasza 14,12, "Jakożeś spadł z nieba Lucyferze, któryś rano wschodził" [przekład Jakuba Wujka; w Biblii Tysiąclecia imię to zostało zastąpione określeniem "Syn Jutrzenki" - przyp. tłum.] Apostrofa ta w rzeczywistości skierowana jest do Nabuchodonozora, króla Babilonu, którego identyfikuje z upadłym Lucyferem, demonem z Wenus, zwanej gwiazdą zaranną lub Jutrzenką. Lucyfera i Szatana utożsamia także słowiańska Księga Henocha (zob. Graves, Patai, Mity hebrajskie, s. 57-60). Milton w Raju utraconym określił Lucyfera jako demona grzesznej pychy. W rzeczywistości Lucyfer oznacza demona z planety Wenus. Według Spensera, autora An Hymne of He avenly Beautie, Lucyfer to pierwotnie "najjaśniejszy anioł, Dziecko Światłości". Lucyfer po swym upadku jest władcą piekła. Lucyfer włada demonami, które udając aniołów światłości nasyłają fałszywe oświecenia i objawienia. Lucyfer to demon fanatycznego nawiedzenia i wszelkiej tak zwanej własnej drogi, własnej ścieżki, bez mistrzów i guru.

BELIAL, Beliar - Pan Kłamstwa i Bezprawia. Belial, czyli dosłownie 'Bez Pana'; symbolizuje płodność ziemi, złą niezależność, samowole i swawolę; północ. Rzadko wzywany jest w czasie czarnych mszy, a to dlatego, że Belial jest panem najtrudniejszych do kontrolowania demonów. Bardzo mała jest o nim nasza wiedza. Wiadomo tylko że nie dotrzymuje obietnic. Władzy jego poddana jest zachodnia część Piekła.

MEFISTO (Mefistofeles) - Mefistofiel, Mefistofilis, Mefisto - "ten, który nie lubi światła" - imię pochodzenia hebrajskiego, gdzie mefiz znaczy niszczyciel, a tofel - kłamca. Mefistofeles jest upadłym aniołem, jednym z siedmiu wielkich książąt piekła (jednym z maskim). Pan Nienawiści, Negacji i Wątpienia. Pierwszy raz w literaturze pięknej przedstawiony zostaje w legendzie o średniowiecznym alchemiku Johannie Fauście. Mefistofelesa rozpoznaje się "po zimnym okrucieństwie, jadowitym śmiechu, który doprowadza do łez, i okrutnej radości, jaką wywołuje u niego czyjś ból.

BAAL, Belzebub - (Beelzebub, Belzebud, Belzaboul, Beelzeboul, Baalsebul - "władca much") - pierwotnie bóstwo syryjskie; w Drugiej Księdze Królewskiej (1, 3) Beelzebub jest filistyńskim bogiem Ekronu. W kabale jest on wodzem dziewięciu złych aniołów piekła. Pan Zniszczenia i Rozkładu, dosłownie znaczy Władca Much. Mitologia irańska przedstawia go jako demona siedzącego na górze usypanej z ciał swych ofiar i wrogów. Jego słudzy kierują się wolą niszczenia , zabijania i propagowania Chaosu. Wiele bratobójczych wojen w historii wybuchało z jego "pomocą". Popularne określenie Belzebuba to "władca much". Nazywano go także "władcą chaosu' (zob. pisma gnostyka Walentyna).

DURI(EL), Durial (Samael) - Pan Bólu. To właśnie ten diabeł jak się uważa pod postacią węża kusił Ewę w raju. Uwielbia zadawać ból i oglądać sceny gdzie człowiek zadaje ból drugiemu człowiekowi. Zawsze jest obecny podczas tortur i wojen podsycając okrucieństwo czy to kata czy walczących stron. Pod jego władzą znajdują się wschodnie rejony Piekła.

ANDARI(EL), Andaria - Pan Cierpienia. Hermafrotyda, Matka Demonów. Został/a stworzon/a przez Boga z nieczystości i błota, podobnie jak Lilith. Jej/jego władzy podlega północna część Piekła.

ASTAROT (Asterot) - niegdyś serafin, obecnie wielki książę piekieł (zob. Waite, The Lemegeton; Spence, An Encyclopaedia of Occultism). Zdaniem Michaelisa Astarot był księciem chóru tronów. W piekle Astarot "chętnie opowiada o upadku [aniołów], nie przyznaje się jednak, że sam jest jednym ze zbuntowanych duchów" (zob. Wierus, Pseudo-Monarchia). Jak twierdzi Barrett (The Magus, t. 1), "w języku greckim imię Astarota brzmi: Diabolus". Według Grimorium Verum miejscem stałego pobytu Astarota jest Ameryka. Wezwany, Astarot zjawia się w postaci "pięknego anioła jadącego na: uroku, w prawej ręce trzyma żmiję. Nie wolno jednak dopuszczać go zbyt blisko, bo przeraźliwie cuchnie". Jak podaje De Plancy (Słownik wiedzy tajemnej, s. 17), Astarot "czczony był przez Filistynów i mieszkańców Sydonu". Obecnie pełni funkcję wielkiego skarbnika piekła, gdzie naucza sztuk wyzwolonych. Jak głosi legenda, Astarot był "jednym z siedmiu książąt piekieł, którzy odwiedzili Fausta. Według angielskiej tradycji pojawia się jako wąż o ceglano-czerwono mieniącym się ogonie, dwu żółtych silnych i krótkich nogach, białożółtawym brzuchu, rudobrązowej szyi i ostrym szpikulcu zakończonym na kształt kolca jeża".

SZEMHAZAJ (Semjaza, Szamazja, Simchazi, Amezjarak) - imię prawdopodobnie powstałe z połączenia słowa szem (imię) oraz Aza (anioł Aza lub Uza). Szemhazaj jest wodzem lub jednym z wodzów upadłych aniołów. Według legendy Szemhazaj i Azael, "dwaj zaufani aniołowie Boga", zstąpili z nieba na ziemię i utrzymywali grzeszne, zakazane stosunki międzygatunkowe z córkami ludzkimi. Szemhazaj był serafinem, który wyjawił młodej dziewczynie imieniem Istar (Istahar) "pełne imię Boga". Wprawdzie Szemhazaj okazał skruchę, ale od tej pory wisi głową w dół między niebem a ziemią i jest widoczny jako gwiazdozbiór Oriona. W Zoharze czytamy, że Szemhazaj pojął za żonę jedną z córek Ewy i spłodził z nią "dwóch potwornych synów, zwanych Hiwa i Hija. Każdy z nich zjadał tysiąc wielbłądów dziennie, tysiąc koni i tysiąc wołów" (zob. Graves, Patai, Mity hebrajskie, s. 104). W innej wersji tej legendy dwaj synowie Szemhazaja noszą imiona Hija i Hamija.

LEWIATAN - demoniczny wąż z głębin, morze, zachód. Lewiatan (hebr.: ten, który zwija się w fałdy) - w przypowieściach Henocha Lewiatan jest żeńskim, pierwotnym potworem morskim i złym smokiem. W literaturze rabinackiej jest ona (lub on) utożsamiana z Rahabem, aniołem przedwiecznych głębin, i jest odpowiednikiem lądowego potwora Behemota. Jak głosi legenda, zarówno Lewiatan, jak i Behemot zostali stworzeni piątego dnia Stworzenia (zob. grecka Apokalipsa Barucha; Cohen, Talmud, s. 62). Według św. Justyna Lewiatan to "zły anioł" (zob. Ginz berg, The Legends of the Jews, t. 5, s. 46; Apokalipsa Abrahama 10). Zdaniem George'a Burtona ("Journal of Biblical Literature", grudzień 1912, s. 161), Lewiatan to "hebrajskie imię babilońskiej bogini Tiamat". W tradycji biblijnej Lewiatan jest olbrzymim wielorybem (Hi 41,.1). W Psalmie 74.14 jest hipopotamem lub krokodylem. [W Biblii Tysiąclecia, a także angielskim przekładzie The New Jerusalem Bible, to właśnie w Księdze Hioba (40, 15.25) Lewiatan jest porównywany do hipopotama i krokodyla; w innym miejscu tej księgi (26, 13) nazwany jest "wężem zbiegiem"; natomiast w Psalmie 74.14 brak powyższych określeń - przyp. tłum.] W Księdze Izajasza (27.1) Lewiatan jest nazywany "wężem krętym", które to określenie kojarzy się z "Wężem starodawnym" występującym w Apokalipsie św. Jana 12, 9. [Żydowskie legendy o Lewiatanie zestawiają Graves i Patai w Mitach hebrajskich, s. 45-54. "W tradycji kabalistycznej Lewiatan symbolizuje Samaela, księcia zła, którego czeka w przyszłości unicestwienie" (zob. Unterman, Encyklopedia tradycji i legend żydowskich, s. 157); w okultyzmie Lewiatan jest demonem, który "zachęca do niewierności" (zob. Rachleff, Okultyzm w sztuce, s. 233) przyp. tłum.] W mitologii mandajskiej, u kresu czasów wszystkie dusze nieczyste zostaną połknięte przez Lewiatana.

MAMMON (aram.: bogaci) - w ewangeliach według św. Mateusza (6, 24) i św. Łukasza (16, 13) Mammon (Mamona) jest imieniem złowrogiej mocy, sprzeciwiającej się Bogu. W okultyzmie, upadły anioł, pełniący w piekle funkcję jednego z arcydemonów i księcia kusicieli. W Słowniku wiedzy tajemnej De Plancy'ego (s. 58) Mammon jest wymieniony jako ambasador piekła w Anglii. Jest utożsamiany z Lucyferem, Szatanem, Belzebubem, a nawet Nabuchodonozorem. Mammon jest demonem chciwości i skąpstwa. "Dzierży [on] berło tego świata", jak powiada św. Franciszka w jednej ze swych 93 wizji. W średniowieczu Mammona uważano za syryjskiego boga. Według Grzegorza z Nyssy Mammon to jedno z imion Belzebuba. Wizerunek Mammona znajduje się w The Magus Barretta. Milton w Raju utraconym (I, 796-807), tak opisuje jeden z zastępów upadłych aniołów: "Mammon ich prowadził, / Mammon, najniżej pochylony z wszystkich / Duchów, co z nieba runęli, gdyż nawet / I w niebie myśli jego i spojrzenia / Zawsze w dół biegły, bardziej podziwiając / Chodniki Niebios złotem wyłożone / Niż jakiekolwiek boskie albo święte / Widoki".

ARYMAN, Ariman � perski demon wąż, demon ciemności, zniszczenia, śmierci i zła. Aryman (Ahriman, Ariman, Ahraman, Dahak, Angra Mainju - "Zły Duch") - perski książę zła, pierwowzór chrześcijańskiego Szatana. Według Zaratustry, który był kuszony przez Arymana, ale wyszedł z tej próby zwycięsko, to właśnie Aryman sprowadził śmierć na ziemię, zabijając pierwowzór człowieka i zwierząt (zob. Forlong, Encyclopedia of Religions). W czasach poprzedzających panowanie dynastii Sasanidów Aryman nie był uważany za ducha całkowicie złego. Mazdajscy magowie składali mu ofiary. Aryman dorównuje potęgą swemu bliźniaczemu duchowi, Ahura Mazdzie, ale, zgodnie z przepowiednią Zaratustry, ostatecznie zostanie pokonany przez "wszechwiedzącego pana nieba i ziemi' (zob. Boyce, Zaratusztrianie).

AZMODAN (Asmodeusz) - Pan Grzechu, Gniewu i Szału. Jest to Diabeł najczęściej wzywany podczas czarnych mszy ponieważ można powiedzieć, że jest najbardziej z Diabłów przychylny śmiertelnikom. Należy do najbardziej znanych Diabłów. Niektórzy przypisują mu wpływ na Hitlera, który również uczestniczył w czarnych mszach. Azmodan obejmuje swą władzą południową część Piekła. Asmodeusz ("duch zła") - imię pochodzi od aeszma daewa, a sam Asmodeusz jest bardziej perskim niż żydowskim diabłem. Niemniej został włączony do tradycji żydowskiej, gdzie uważany jest za ducha zła. Zdaniem Forlonga (Encyklopedia of Religions) Asmodeusz to "talmudyczny Aszmedaj, demon przejęty z Zend Aszmadaewy" i "wściekły diabeł"; według Forlonga to właśnie Asmodeusz upił Noego. W Księdze Tobiasza (3, 8; 8, 3) Asmodeusz jest złym duchem, który zabił siedmiu nowo poślubionych mężów Sary i który, pokonany przez anioła Rafała (Rafaela), uciekł "aż do Górnego Egiptu". W demonologii Asmodeusz, jest zarządcą piekielnych domów gry. Zdaniem demonologa Wierusa, wzywając Asmodeusza, należy zdjąć nakrycie głowy, w przeciwnym razie demon oszuka przywołującego. Barrett (The Magus, t. 2) przedstawia Asmodeusza jako jedno z "naczyń gniewu Bożego". Asmodeusz jest głównym bohaterem powieści Lesage'a Diabeł kulawy. W The Devil's Own Dear Son Cabbela Asmodeusz jest synem pierwszej żony Adama, Lilit, i demona Samaela. Z kolei w Księdze świętej magii AbraMelina czytamy, że "zdaniem niektórych rabinów Asmodeusz był śmiertelnikiem, owocem kazirodczego związku Tubal-Kaina z jego siostrą Naamą; zdaniem innych, był on demonem nieczystości". [Według jeszcze innej legendy Asmodeusz narodził się ze związku Adama z Lilit (zob. Graves, Patai, Mity hebrajskie, s. 67) - przyp. tłum.] W tradycji żydowskiej Asmodeusz jest teściem demona Bar Szalmona. W tradycjach o Salomonie Asmodeusz występuje także pod imionami Saturn, Markolf i Morolf. [Jak głosi legenda, Asmodeusz został pojmany przez Salomona i zmuszony do pomocy przy budowie Świątyni. Zdołał jednak oszukać króla, następnie wygnał go z królestwa i sam zasiadł na tronie. "Po długiej żebraczej wędrówce Salomon powrócił i przepędził Asmodeusza" (zob. Unterman, Encyklopedia tradycji i legend żydowskich, s. 32; Ze skarbnicy midraszy, s. 140-142,169-181) - przyp. tłum.] Demon ten jest uważany za wynalazcę wszelkiej rozrywki, muzyki, tańca, sztuki dramatycznej oraz "nowych mód francuskich" (zob. Michaelis, Admirable History of the Possession and Conversion of a Penitent Woman; Waite, The Book of Black Ma-gic and of Pacts; Młot na czarownice). [W Talmudzie Asmodeusz, król demonów, jest "władcą nad wszystkimi sprawami dotyczącymi liczb parzystych" (zob. Cohen, Talmud, s. 298). Zgodnie z tradycją okultystyczną "Asmodeusz należał przed swym upadkiem do grona serafinów", obecnie jest demonem, który "napełnia mężczyzn żądzą, prowadzącą do wiarołomstwa" (zob. Holroyd, Powell, Sekrety magii, s. 117). Ponadto "obdarza magicznymi pierścieniami; pokazuje, jak stać się niewidzialnym; uczy geometrii, arytmetyki, astronomii i nauki o ruchu. Zna również miejsca ukrycia skarbów". Wezwany, ukazuje się jako książę "o trzech głowach: byczej, ludzkiej i baraniej. Ma też ogon węża, gęsie nogi i zieje ogniem'. Dosiada smoka i dzierży w dłoniach chorągiew i włócznię (zob. De Plancy, Słownik wiedzy tajemnej, s.17) - przyp. tłum.].

LILIT - w tradycji żydowskiej Lilit jest żeńskim demonem, krzywdzącym noworodki, oblubienicą złego anioła Samaela (Szatana) lub Asmodeusza. Jak głosi legenda, była pierwszą żoną Adama, która odbił i pojął za żonę Asmodeusz, wąż kusiciel. Według rabiego Eliezera (Księga Adama i Ewy) Lilit codziennie rodziła Adamowi setkę dzieci. Zohar (Leviticus 19a) opisuje demonicę Lilit jako "ogniście namiętną istotę żeńską, która współżyła z pierwszym człowiekiem", ale kiedy Bóg stworzył Ewę, "uniosła się w powietrze i odleciała nad Morze Czerwone", skąd wciąż "próbuje usidlić ludzkość". Demonica Lilit bywa utożsamiana (niesłusznie) z sową, o której mowa w Księdze Izajasza 34, 14. [W Biblii Tysiąclecia oraz w angielskim prze kładzie The New Jerusalem Bible, mowa nie o sowie, lecz wprost o Lilit, kojarzonej ze strzygą z żydowskiego folkloru. Pod postacią sowy demonica Lilit pojawia się w licznych legendach żydowskich (zob. Unterman, Encyklopedia tradycji i legend żydowskich, s. 158-159 - przyp. tłum.] W kabale Lilit jest demonem piątku i przedstawiana jest jako naga kobieta, której ciało przechodzi w wężowe sploty. Po raz pierwszy Lilit pojawiła się w literaturze rabinackiej wczesnego średniowiecza (w pochodzącym z X w. Al fabecie Ben Sira), jednak jej imię pochodzi od Iili (Iilitu), żeńskiego demona w mitologii babilońsko-asyryjskiej. Rabini uważali Lilit za główną kusicielkę, demoniczną żonę Adama i matkę Kaina (zob. Thompson, Semitic Magic; Christian, The History and Prąctice o f Magic; Graves, Patai, Mity hebraj skie, s. 67-72). Faktycznie matką Kaina jest Ewa (Chawa), a jej ojcem Asmodeusz, jako owoc demonicznej zdrady pod drzewem poznania, gdzie Ewa z demonem Asmodeuszem zdradziła swego męża Adama. W tradycji talmudycznej oraz w kabale (Zohar) większość demonów jest śmiertelna, natomiast Lilit i dwa inne żeńskie duchy zła "będą żyły i szkodziły człowiekowi aż do czasów mesjańskich, kiedy to Bóg ostatecznie wypleni zło i nieczystość z powierzchni ziemi". Jak twierdzi Scholem (Mada'e ha Jahadut II, 164), Lilit i Samael "wyemanowali spod Tronu Bożej Chwały, który zachwiał się nieco wskutek ich [wspólnych] wysiłków"; wiadomo, rzecz jasna, że Samael (Szatan) przebywał niegdyś w niebie, wcześniej jednak żadne źródła nie wspominały, że towarzyszyła mu tam Lilit. Demonica Lilit używa wielu imion, z których siedemnaście wyjawiła (pod przymusem) prorokowi Eliaszowi. Liczba 17 jest w numerologii liczbą zła tak wielkiego jak lepiej znana 666 � liczba Bestii.
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Czarna msza - wersja "lajt"
Post: 27 paź 2008, 21:13 
Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 27 paź 2008, 19:59
Posty: 511
Lokalizacja: Hyrule
Zadne inne haslo nie bylo tak mocno laczone z satanizmem, jak czarna msza. Nalezy stwierdzic, ze najbardziej bluzniercza ze wszystkich religijnych ceremonii jest niczym wiecej anizeli literackim wynalazkiem. Popularne wyobrazenie czarnej mszy jest takie:

Kaplan rozebrany z habitu stoi przed oltarzem, ktory stanowi naga kobieta z nogami sprosnie rozchylonymi ukazujacymi przygotowana do pchniec pochwe. Jej rozlozone rece trzymaja czarne swiece sporzadzone z tluszczu nieochrzczonych dzieci. Na brzuchu kobiety spoczywa kielich zawierajacy mocz prostytutki lub krew. Ponad oltarzem wisi odwrocony krzyz. Trojkatna hostia sporzadzona ze sporyszowego chleba lub czarnej rzepy jest metodycznie poblogoslawiana w chwili, gdy kaplan z szacunkiem wsuwa i wysuwa ja z warg sromowych kobiety-oltarza. Dalej nalezy spodziewac sie inwokacji do Szatana i roznych demonow, na ktora skladaja sie modlitwy, psalmy spiewane wspak przeplatane sprosnosciami, a wszystko to dzieje sie w obrebie granicy ochronnego pentagramu zakreslonego na podlodze. Jesli ukaze sie Diabel to niezmiennie pod postacia pelnego entuzjazmu mezczyzny z glowa czarnego kozla. Dodajmy do tego zapach kadzidel, biczowanie, palenie modlitewnikow, spolkowanie i tym podobne. No i generalne: calowanie zadow oraz spluwanie na krzyz. Jezeli zdarzy sie zarznac niemowle podczas rytualu to tym lepiej, poniewaz wszyscy wiedza, ze to ulubiony sport satanisty.Propagandysci kosciola zrobili dobra robote oglaszajac publicznie o okropnych czynach pogan, Katarow, Templariuszy i innych, ktorzy przez dualistyczne filozofie zostali wykorzenieni. Opowiesci o nieochrzczonych dzieciach wykradanych przez satanistow aby uzyc ich podczas mszy byly nie tylko skutecznym srodkiem propagandowym, lecz takze zabezpieczaly stale zrodlo dochodow dla kosciola w postaci oplat za chrzest. Zabawnym jest fakt, ze okolicznosci w jakich opisywano dzialania heretykow pozwalaly lubieznym pisarzom i artystom rozwijac swe najbardziej sprosne upodobania. Dzisiejszym ekwiwalentem sredniowiecznego kronikarza jest cenzor, ktory w imie orzeczenia, co jest pornografia musi ja najpierw... hm... rozpoznac. Mozemy dac wiare temu, ze najbardziej kompletna pornograficzna biblioteka znajduje sie w Watykanie. Zawsze zaklada sie, ze satanistyczny ceremonial jest czarna msza, a przeciez czarna msza nie jest obrzedem magicznym stosowanym przez satanistow i tez niekoniecznie oznacza, ze jej uczestnicy to satanisci. Satanista jednakze moze uzyc czarna msze jako forme psychodramy. Czarna msza w swej istocie jest parodia religijnego nabozenstwa odprawianego w kosciele rzymskokatolickim, lecz moze byc rownie swobodnie satyra ktorejkolwiek ceremonii religijnej. Dla satanisty czarna msza w swym bluznierstwie skierowanym do ortodoksyjnych rytow nie jest niczym wiecej niz nadmiarem. W rzeczywistosci to nabozenstwa wszystkich tak zwanych uniwersalistycznych religii sa parodiami starych rytualow czcicieli ziemi i ciala. Poprzez proby odseksualnienia i odhumanizowania wierzen poganskich pozniejsi wyznawcy wiary duchowej ubrali prawdziwe tresci wczesniejszych rytualow w lukrowane eufemizmy i w tej postaci uznawane sa dzisiaj za prawdziwe msze. A co do terazniejszej czarnej mszy, to nie jest juz ona skandalicznym spektaklem amatorskich czy renegackich kaplanow, tak jak to niegdys bywalo. Ta forma psychodramy winna byc dzisiaj parodia na tak swiete tematy, jak mistycyzm wschodu, psychiatria, ruch psychodeliczny, skrajny liberalizm czy konserwatyzm i tym podobne.Mozna stwierdzic, ze rok 1666 byl rokiem pierwszej komercyjnej czarnej mszy. Ostatnia czarujaca kaplanka Szatana, Jeanne Marie Bouvier, zostala otruta przez sprytna i gruboskorna kobiete interesu Catherine Deshayes, zwana rowniez La Voisin. Ongis dama parajaca sie przerywaniem ciazy i zaopatrywaniem kobiet w najskuteczniejsze trucizny aby usuwac niechcianych mezow lub kochankow. Znalazla w upiornych opowiadania o krwawych nocach przyslowiowy obled. Nabyla wielki murowany dom wypelniony pokojami leczniczymi, celami, laboratoriami i... w kaplice. Zaczela zapraszac krolewskich i pomniejszych dyletantow, jednakze po krotkim czasie zaczal byc dla nich niewygodny udzial w nabozenstwach, ktorych opis zostal powyzej przedstawiony. Zorganizowana oszustka wymyslila te ceremonie a ich niezatarty slad pozostal w historii jako wzor prawdziwej czarnej mszy. Gdy Lavoisier zostala aresztowana, nawiasem mowiac w kosciele Najswietszej Panny Dobrej Wiesci, kosci zostaly rzucone. Jej historia powstrzymala na wiele lat przyjscie satanizmu.

Anglia polowy XVIII wieku stala sie miejscem w ktorym satanizm ujawnil sie w formie zabaw, gier i przyjemnosci. Rezygnujac z rozlewu krwi i swiec z tluszczu dzieci sir Francis Dashwood z zakonu popularnie zwanego Klubem Piekielnego Ognia zaczal przewodzic rytualom nasyconym przyjemnosciami i sprosnymi zabawami, wprowadzajac barwna forme psychodramy. Wiek XIX przyniosl satanizmowi usprawiedliwienie, albowiem pojawily sie proby bialych magow w bojazni wysilajacych sie poznania czarnej magii. Diabel ukazal swa lucyferyczna osobowosc i powoli przemienial sie w rodzaj salonowego dzentelmena. Nastepnym krokiem o widocznej symbolice satanizmu byly obrzadki neopogan, kierowane przez Mac Gregora Mathersa i jego hermetyczny zakon Zlotego Switu, a takze przez zakony Srebrnej Gwiazdy i Templariuszy Wschodu kierowanych przez Aleistera Crowleya. Ktos zapyta: jak to sie ma do zdarzenia z 1666 roku i kto wlasciwie praktykowal satanizm? Odpowiedz tkwi w tym, czy ktos kto uwaza sie za sataniste praktykuje satanizm w swym prawdziwym znaczeniu czy tez z punktu widzenia opiniodawcow chelbiacych niebo. Czesto sie mowilo, i zreszta slusznie, ze wszystkie ksiazki o Diable zostaly kiedys napisane przez posrednikow Boga. Latwo wiec mozna rozumiec w jaki sposob pewna liczba czcicieli Diabla zrodzila sie dzieki inwencji teologow. Owczesny zly typ charakterologiczny niekoniecznie jest wlasciwym dla autentycznego praktykowania satanizmu. Pseudosatanista wiecznie potrafil ujawnic sie przez cala wspolczesna historie ze swymi czarnymi mszami o zmiennych stopniach bluznierstwa, lecz prawdziwy satanista raczej nie latwo da sie rozpoznac.Byloby wielkim uproszczeniem mowic, ze kazdy szczesliwy czlowiek to praktykujacy satanista. Jednakze jesli wstep do nieba ludzi zamoznych wydaje sie byc tak trudny jak proba przejscia wielblada przez ucho igielne a milosc do pieniadza jest zrodlem wszelkiego zla, to musimy przynajmniej przyjac, ze najpotezniejsi ludzie na ziemi sa najbardziej sataniczni. Mozna to odniesc do finansistow, przemyslowcow, papiezy, poetow, dyktatorow, marszalkow i tak dalej. Prawdziwe dziedzictwo Szatana goruje nad etnicznymi, rasowymi czy ekonomicznymi osobliwosciami, takze nad doczesnymi ideologiami. Satanista zawsze panowal na ziemi i zawsze bedzie, bez wzgledu na to, jakie by mu imie nadano. W sekretnych myslach kazdej kobiety i kazdego mezczyzny, wciaz jeszcze pobudzonych silna i niezachmurzona pamiecia spoczywa ukryty satanista. Taki, jaki byl zawsze. Znak rogow powinien ujawnic sie u wielu, zas mag niech stanie w przodzie, aby moc byc rozpoznanym.
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Diabeł z New Jersey
Post: 27 paź 2008, 21:15 
Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 27 paź 2008, 19:59
Posty: 511
Lokalizacja: Hyrule
Diabeł z New Jersey

Szczególnie dziwnym przykładem pojawienia się nieznanego zwierzęcia jest przypadek tzw. diabła z New Jersey. Przez ponad 350 lat mieszkańcy New Jersey w USA żyli w strachu przed niezwykłą istotą. Istotą tak dziwną, że jej istnienie zdaje się zaprzeczać wszelkiej teorii zoologii. Wiele osób zastanawiało się, jaki sposób potwór taki znalazł się na ziemi. Pewna legenda mówi o tym, że kiedy pani Leeds z Estelville urodziła w 1735 roku swoje trzynaste dziecko, w szoku poporodowym przeklęła je. To dało początek diabłu, który miał rozprostować swe skrzydła i wylecieć z domu przez komin. Inną ,,stworzycielką" potwora obwołano później panią Shrouds z Leeds Point. Niezależnie od absurdalnej formy powyższych opowieści, coś pojawiało się w okolicy. Zdarzało się to zbyt często, aby uznać to za zwykłą halucynację czy przywidzenie. Ponad 1000 osób o nieposzlakowanej opinii widziało tajemniczą istotę. Większość relacji opisuje ją jako zwierzę wysokie na cztery stopy, z końską głową, skrzydłami nietoperza, nogami żurawia, końskim kopytami, a także czasem posiadające ogon podobny w kształcie do trójzębnego widelca. Poszczególne opisy różnią się od siebie jedynie w mało ważnych detalach. Podobnie, jak potwór z Loch Ness, diabeł z New Jersey widywany był przez takie osoby jak szanowani lekarze, prawnicy, policjanci i inni wiarygodni obywatele. Jedna z ciekawszych obserwacji miała Diabeł z New Jersey.miejsce w 1800 roku, kiedy to komandor Stephen Decatur i jego ludzie ćwiczyli strzelanie z działa. Nagle przed ich oczami pojawił się lecąc dziwny stwór. Kiedy znalazł się w zasięgu działa, oficer rozkazał strącić potwora. Jednak po wykonaniu jego polecenia, kula przeszła przez bestię, które leciało dalej, jakby nic się nie stało. Po prostu kula armatnia nie uczyniła potworowi żadnej szkody. Należy jeszcze zaznaczyć, że komandor miał nieposzlakowaną opinię i nie wykazywał zamiłowania do fantazjowania i wymyślania bajek. Innym świadkiem był Józef Bonaparte, były król Hiszpanii i brat Napoleona, kiedy to polując w tamtejszych okolicach, zobaczył diabła z New Jersey. Wydarzyło się to w 1816 i 1839 roku. Tuż potem miał miejsce okres, a mianowicie lata 40' XIX wieku, w którym nasiliły się obserwacje potwora. Jednocześnie ginęło wiele owiec i kur, zabijanych przez nieznane zwierzę. Odkryto również wiele dziwnych śladów, a świadkowie donosili, że słyszeli przeszywające odgłosy wydawane przez coś bliżej niezidentyfikowanego. Przez ponad 200 lat następowały po sobie okresy względnego spokoju, czasy wolne od potwora, jak również mroczne okresy strachu i chaosu. W tym czasie znajdowano również wiele martwych zwierząt, głównie domowych, które miały to nieszczęście znaleźć się na drodze stwora. Ludzie donosili o obserwacjach bestii w nocy, kiedy to przyłapywali ją na podkradaniu się w pobliże ludzkich siedlisk. Podsumowując, obserwacje potwora podzielić można na trzy okresy: ,,przed 1909 r.", ,,16-23 stycznia 1909 r." i ,,po 1909 r.". Wynika on z tego, że właśnie podczas tygodnia 16-23 stycznia 1909 r. miało miejsce apogeum aktywności istoty. Cały stan New Jersey został przez nią po prostu sterroryzowany. Ludzie byli tak zastraszeni, że nikt nie opuszczał z własnej woli domu, nawet w dzień. Szkoły były pozamykane, ponieważ żadne dziecko nie odważyło się do nich przyjść. Podobnie było np. z fabrykami. Ogromne owczarki niemieckie odnajdywano martwe, potwornie okaleczone, żywy inwentarz z wielu gospodarstw rozdzierany był dosłownie na kawałki przez stwora, kury i koty były kompletnie masakrowane. Wielu odważnych ludzi próbowało wytropić bestię, podążając za jego śladami, które jednak urywały się w najmniej spodziewanych miejscach, np. na środku pola, na drodze, lub też zaczynały się np. na szczycie dachu. Thack Cozzens z Woodbury widział lecące stworzenie ze świecącymi oczyma. Nelson Evans z Gloucester i jego żona zostali obudzeni w nocy przez coś znajdujące się na podwórku przed ich domem. Przez 10 minut obserwowali diabła z New Jersey. Tak później go opisywali: ,,To miało około trzy i pół stopy wysokości, głowa przypominała łeb psa collie, a pysk - konia. Miało długą szyję, skrzydła o długości około dwóch stóp, tylnie nogi przypominały żurawie, miało kopyta końskie. Chodziło na tylnich nogach, przednie trzymając w górze. Nie używało przednich łap przez ten czas, kiedy go obserwowaliśmy. Moja żona i ja byliśmy bardzo przerażeni, jednak odważyłem się otworzyć okno i krzyknąć 'Sio!'. To odwróciło się, szczeknęło na mnie i odleciało." Istnieje wiele teorii próbujących wyjaśnić, czym była niezwykła istota. Według Cassidy;ego z Clayton był to pewien gatunek ptaka, nazywanego ,,Scrowfoot Dick", jednak jest on o wiele mniejszy niż opisywana bestia. Część przypadków wyjaśnia żuraw Sandhilla, który jest dość dużym ptakiem, wydającym podobne do opisywanych dźwięki. Jednakże ten ptak nie zabija zwierząt, zwłaszcza dużych owczarków niemieckich. Prof. Bralhopf jest przekonany, że diabłem z New Jersey był jakiś prehistoryczny potwór, być może pterodaktyl. Jeszcze inni wierzą, że było to zdeformowane dziecko pani Leeds z 1735 r., które zatraciło swą ludzką naturę. Jednakże w 1909 r. musiałoby ono mieć już 174 lata, a także musiałoby umieć latać. Według bardziej mistycznych teorii, diabeł z New Jersey był esencją zła lub też uosobieniem wojny. Widziany był przecież tuż przed wojną secesyjną, wojną amerykańsko-hiszpańską, pierwszą wojną światową i w 1939, przed drugą wojną światową. Widziano go również w wigilię siódmego dnia grudnia 1941, a także krótko przed wybuchem konfliktu w Wietnamie. Powyższe teorie nie rozwiązują niczego. Jednakże fakty dowodzą tego, że być może w lasach New Jersey nadal ukrywa się coś nieznanego. Coś, co czeka na odkrycie.
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Diabeł z Devonshire
Post: 27 paź 2008, 21:16 
Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 27 paź 2008, 19:59
Posty: 511
Lokalizacja: Hyrule
Diabeł z Devonshire



W piątek, 8 lutego 1855 roku, ludzie zamieszkujący hrabstwo Devon w Anglii, obudzili się i znaleźli osobliwość czekającą na nich na świeżym śniegu. Małe odciski podków, jedna za drugą ułożone w prostej linii, osiem i pół cala każda. Szerokość śladów wynosiła od 1,5 do 2 cali. Ślady wydawały się wykonane przez zwierzę bardziej dwunożne, niż czworonożne.
Jeśli byłaby to prawda, to to nieznane zwierzę podróżowałoby przez blisko 100 mil, przez 18 osad i przekraczałoby akweny wodne, takie jak np. rzeka Exe w Exmouth. W pewnych miejscach ślady podobno pojawiały się na szczytach dachów, a także przeskakiwały (lub jak chcą niektórzy, przechodziły) przez wysokie mury. Wnioskując ze śladów, zwierzę zaglądało do okien, innym razem zbliżyło się i nagle zawróciło od drzwi domu. Ślady zdawały się być wykonane po godzinie 19:00, nocą 7 lutego, kiedy śnieg przestał padać.
Przybysze chodzili po okolicy przez całe mile. Tysiące świadków widziało ślady. Po tym niezwykłym wydarzeniu, drzwi domostw były na noc zamykane, a kilku śmiałków narażało się po zapadnięciu ciemności w celu odnalezienia autorów śladów. Londyński Times wspomniał o tym wydarzeniu w artykule z 16 lutego, a do Illustrated London News nadesłano list pt. ,,Devil's Footprints (Ślady Diabła)". Niektórzy świadkowie szkicowali później to, co widzieli. Niektórzy twierdzili, że odciski wykonał diabeł we własnej osobie. Inni obwiniają o wykonanie śladów od ropuchy do kangura. Nigdy więcej nie stwierdzono pojawienia się już w okolicy takich śladów.

Jednak przypadek z Devonshire nie jest tak wyjątkowy, jak by się mogło zdawać. Według ,,Illustrated London News" z 14 marca 1855 r. podobne ślady miały się pojawiać co roku na pewnym wzgórzu w pobliżu granicy niemiecko-polskiej. Ślady mniej regularne i w ogóle mniejsze odkryto w 1945 roku w Belgii, natomiast od XIX wieku na plażach New Jersey grasuje tzw. ,,diabeł z New Jersey", pozostawiający tropy bardzo podobne do tych pochodzących od jego ,,kuzyna" z Devonshire. W 1924 roku James Alan Rennie, przemierzający zamarznięte jezioro w północnej Kanadzie, widział co prawda jak powstawały niezwykłe ślady, ale nie dostrzegł co je wykonywało. Po prostu tropy pojawiały się nagle bez żadnej widocznej przyczyny. Podróżnik pisał później: ,,Mimo że nie było widać żadnego zwierzęcia ani innej żywej istoty, ślady pojawiały się jeden za drugim zbliżając się niepowstrzymanie właśnie w moim kierunku. Stałem jak skamieniały i ze zgrozy nie byłem w stanie zdobyć się na żadną jasną myśl. Ślady było widać w odległości pięćdziesięciu metrów, potem dwudziestu, dziesięciu. Wreszcie rozległ się plusk. Krzyknąłem głośno, kiedy woda opryskała mi twarz. Wytarłem oczy, odwróciłem się i zobaczyłem, jak ślady biegną dalej po powierzchni jeziora..." Opowieść Rennie uznano za opis halucynacji człowieka zbyt długo pozostającego w izolacji od innych ludzi, co nie wydaje się zbyt przekonujące, bo przecież nie był on niedoświadczonym nowicjuszem, jeżeli chodzi o samotne wędrówki.
Znacznie wcześniej, w maju 1840 roku, kapitan Clark Ross dowodził dwoma statkami biorącymi udział w wyprawie badawczej południowych rejonów arktycznych. Kpt. Ross w swoich wspomnieniach zatytułowanych ,,Voyages of Discovery and Research in Southern Arctic Regions (Podróże Badawcze i Odkrywcze Po Południowych Regionach Arktycznych)" z 1847 roku, wspomina, że podobne ślady zostały odnalezione na wyspie Kerguelenie.
,,Nie widzieliśmy żadnego lądowego zwierzęcia; jedynym co mogliśmy odnaleźć na tej wyspie, były pojedyncze ślady kuca lub też osła, znalezione przez oddzielony od nas oddział porucznika Birda i opisane przez doktora Robertsona jako mające 3 cale długości i 2,5 cala szerokości, o dwóch wgłębieniach po każdej stronie i mających kształt podków". Było całkowicie nieprawdopodobne, że zwierzę zostało wyrzucone na ląd z jakiegoś statku. Śledzili je przez jakiś czas w ostatnio spadłym śniegu, mając nadzieję ujrzenia stworzenia, ale zgubili je na obszarze skalistym, pozbawionym śniegu".

Jedna z najmłodszych relacji dotyczących tajemniczych śladów pochodzi z października 1950 roku. W owym czasie pewien człowiek o nazwisku Wilson natrafił na odludnej plaży na zachodnim wybrzeżu Devon, na dosyć duże, znane już nam ślady. Nietypowa była tylko ich wielkość, odstępy między poszczególnymi odciskami wynosiła ok. 2 m, a także to że sprawiały one wrażenie jakby usypanych z piasku. Odciski ,,kopyt" zaczynały się tuż obok bardzo stromej ściany skalnej i dalej biegły wprost do morza. Wilson wykluczył tutaj działanie człowieka, ponieważ na pewno był pierwszą osobą, która zeszła do zamkniętej z trzech stron ścianami skalnymi zatoki tuż po odpływie.
Sto lat później po tajemniczym ,,diable z Devonshire", podobne dziwne zdarzenia miały miejsce na angielskim wybrzeżu. Pierwszy wypadek miał miejsce w listopadzie 1953 roku na wyspie Cafey, gdzie morze wyrzuciło na brzeg ciało dziwacznej istoty. Stworzenie miało 80 cm wysokości, i zdawało się za życia poruszać na dwóch nogach. Głowa zwierzęcia była nieforemna i zaopatrzona w wyłupiaste oczy. Istota pokryta była grubą, brunatną skórą o czerwonawym odcieniu. Sprawą tych niezwykłych zwłok zajęli się zoolodzy sprowadzeni przez lokalne władze z Londynu. Przeprowadzili oni szereg różnych badań, zmierzyli, sfotografowali stwora i stwierdzili, że jest on nieznany nauce i nie przypomina jakiegokolwiek znanego gatunku. Niestety, z niewiadomych przyczyn ciało istoty zostało spalone, co być może miało zatrzeć dowody na istnienie tych stworzeń.
Jednakże rok później w sierpniu 1954 roku, wielebny Joseph Overs natknął się na podobne szczątki unoszące się na powierzchni wody w kałuży utworzonej przez przypływ. Padlina ta była później badana przez lokalną policję. To znalezisko było większe, miało 4 stopy długości, krótkie nogi, cienką różową skórę (przypominającą świńską) zamiast łusek i ważyło około 12 kilogramów. Na głowie stwór posiadał bardzo duże oczy, szerokie (,,ziewające") usta z ostrymi zębami, i dwie dziury tam, gdzie powinien być jego nos. Zwierzę posiadało również skrzela. Ważne było to, że stworzenie miało pięć palców na stopach, przypominających wklęsły łuk, pasujący do śladów znalezionych w hrabstwie Devonshire i na Kerguelenie. Sprowadzeni eksperci również nie byli w stanie stwierdzić, do jakiego gatunku należało dziwne zwierzę.
Niezwykłe ślady były brane za pozostałości stworzeń z innych wymiarów, obecność ekstraterrestiałów lub też widmowego jeźdźca.
Nie wydaje się być prawdopodobne to, że miejscowi ludzie sfałszowali ślady. Po co mieliby to robić? Na pewno nie chcieliby wychodzić na dwór nocą w taką pogodę. Większe prawdopodobieństwo sfałszowania śladów jest w przypadku ekspedycji kapitana Rossa, z tego powodu, że widziało je niewielu świadków. Niemniej jednak teoria głosząca, że w głębiach oceanów żyją inteligentne być może istoty, które od czasu do czasu urządzają sobie przechadzki po lądach, wydaje się być interesująca.
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Motyw diabła w sztuce
Post: 27 paź 2008, 21:17 
Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 27 paź 2008, 19:59
Posty: 511
Lokalizacja: Hyrule
Diabeł to zły duch, którego zadaniem jest skłonienie człowieka do grzechu. Przedstawiony najczęściej jako kozłonogi i kozłorogi stwór z długim ogonem dzierżący w ręku widły. Diabeł nie ma w sobie nic z majestatu zła, bardzo swojski, nieustannie towarzyszący człowiekowi. Nie grzeszy inteligencją przez co łatwo daje się wprowadzić w pole. Polskie diabły są niejednokrotnie bardzo sympatyczne i raczej pomagają ludziom niż szkodzą. Natomiast szatan to zły duch zbuntowany przeciw Bogu, anioł nakłaniający człowieka do grzechu. W literaturze pojawia się jako zło wcielone. W odróżnieniu od diabła ma w sobie powagę i majestat. Jest zarówno przerażający jak i fascynujący. Złe duchy towarzyszą nam również bardzo często w życiu codziennym. Zastanówmy się jakże często jesteśmy wysyłani � do diabła�, a niczemu winna odrobinę za mocna kawa określana jest mianem �szatana�.

W naszym kręgu kulturowym, tzn. w tradycji europejskiej, po raz pierwszy z diabłem spotykamy się w Biblii (Stary Testament).
Losy Szatana w Biblii są niejasne i zagmatwane. Nie dostajemy wyraźnego klucza do zagadki tożsamości węża kusiciela pary prarodziców, który odegrał tak doniosłą rolę w dziejach ludzkości. Nie mamy zasadniczo podstaw, aby gada z raju identyfikować z upadłym aniołem, lub też z Szatanem z Księgi Hioba.
W demonologii (nauce o złych duchach, demonach) diabeł jawi się jako postać przeciwstawiająca się Bogu, lecz celowo przez niego stworzoną, aby poddać pierwszych ludzi próbie.
W pierwszych księgach Biblii motyw Szatana powiązany jest z grzechem Adama i Ewy. Jednak w Księdze Rodzaju pojawia się wzmianka o buncie aniołów. Tam też szatan utożsamiany zostaje z ich przywódcą, Lucyferem.
Legenda o buncie i wygnaniu Lucyfera stworzona została przez autorów żydowskich i chrześcijan. Jako przywódca hierarchii, najdoskonalsza istota "namaszczony cherubin" musiał być świadomy, że przebywa w stanie największej szczęśliwości. Nie docenił jednak uznania Najwyższego i na tym polegał jego grzech. Chciał być podobny do Boga nie w tym sensie, że chciał się stać drugim Bogiem, ale że chciał pokierować sam swoim zbawieniem, chciał się od Stwórcy uniezależnić.
Sam wyraz Szatan (jako imię) pojawia się pierwszy raz w Księdze Hioba: "A pewnego dnia, gdy przyszli synowie Boży, aby stać przed Panem, był tez między nimi i Szatan".
Szatan zawiera swoisty układ z Bogiem, będzie kusił zarówno Stwórcę, aby ten wystawił wiernego Hioba na próbę, jak i samego Hioba. Zły duch dąży do odsunięcia człowiek od Boga. Hiob, jako szlachetny i bogobojny człowiek, musi swoją wiarą udowodnić tak miłość do Boga, jak i przełamać rosnącą siłę Szatana.
Dużo bogatszy jego obraz przynosi Nowy Testament. Diabeł zostaje tam wyraźnie spersonifikowany jako nosiciel zła. W różnych miejscach Ewangelii będzie raz utożsamiany ze smokiem, innym razem z wężem. Według ewangelistów celem szatana jest nie tyle czynienie zła i szerzenie nieszczęścia, lecz przeszkodzenie człowiekowi w jego służbie Bogu. Odejście od Boga uznawane jest przecież za najcięższy grzech.
Ostateczny rozrachunek z demonem nocy nastąpi dopiero w Apokalipsie, którą napisał najmłodszy z ewangelistów, św. Jan. Demon opisany jest tu jako bestia wychodząca z otchłani. Pojawia się pod postacią smoka barwy szkarłatnej, o siedmiu głowach, dziesięciu rogach, z siedmioma diademami na każdej głowie, jego ogon zamiata trzecią część gwiazd z nieba, zrzucając je na ziemię. W Apokalipsie zostaje ukazany obraz walki, w której bestia smocza - uosobienie zła przegrywa.
Jeśli zważyć rolę Szatana, bez którego nie byłoby upadku rodzaju ludzkiego, tym samym nie byłoby Odkupienia i Wcielenia, nie byłoby śmierci, być może także wiedzy, zadziwiające jest, jak skąpa jest informacja na jego temat w oficjalnych źródłach kościelnych. Spekulacja teologiczna próbowała przez stulecia nadrobić ubóstwo twierdzeń dogmatycznych. Obecnie teologowie wydają się być zakłopotani i zawstydzeni problemem diabła, woleliby się go pozbyć, bo jest jedynie krępującym reliktem. Katolicka teologia liberalna po prostu pomija świat demoniczny albo wspomina go tylko jako metaforę, symbol, abstrakcję

Utworem przedstawiającym diabła jest dzieło Michaiła Bułhakowa �Mistrz i Małgorzata�. Mottem tej książki jest � Jam jest częścią tej siły, która wiecznie złą pragnąc wiecznie czyni dobro�, słowa te są zaczerpnięte z �Fausta� więc już na podstawie nich możemy przewidzieć jakie będą skutki działań diabłów w tym utworze. . Diabły w �Mistrzu i Małgorzacie� Są realnie zarysowane, konkretne, odarte z nimbu tajemniczości. Najważniejszych z odwiedzających Moskwę demonów jest Woland- szatan, należy dodać że samo słowo Woland jest jednym z imion szatana, które podaje Goethe oznacza ono złego ducha , szatana. Po raz pierwszy spotykamy się z nim pewnego wiosennego wieczoru na Patriarszych Prudach, gdzie spotkają się dawaj członkowie Massolitu, największego stowarzyszenia literackiego stolicy. Wspomniani panowie to Berlioz i Iwan Bezdomny, dyskutują dość głośno o nieistnieniu Boga, żywa wymiana zdań przyciąga do nich dziwnego nieznajomego- Wolanda. Przedstawia się jako profesor- historyk ale przede wszystkim specjalista w dziedzinie czarnej magii. Nieznajomy okazuje się bardzo inteligentny, ma także bogatą wiedzę filozoficzną. Swobodnie analizuje różne koncepcje i dowody na istnienie Boga. W trakcie argumentacji zdradza się, że kiedyś na te tematy dyskutował z Kantem, odwiedzając go przy śniadaniu. Swego czasu brał też udział w dawnej, zapisane w �Ewangeliach� scenie. Opowiada dzieje Chrystusa związane z jego przedśmiertnymi rozważaniami, przepowiada również poecie i redaktorowi przyszłość. Przy tym spogląda na obu panów w przedziwny sposób jego oczy są nienaturalne � prawe, ze złotą iskierką na dnie przewiercało każdego na wylot, lewe puste, jak otwór bezdennej studni ciemności i cieni� Woland uosabia typ diabła buntownika. Ma również coś z Fausta , zwłaszcza wtedy, gdy wydaje się być znużony, apatyczny, zaniedbany, smakuje bowiem wówczas gorzką wiedzę jaką osiągnął po zgłębieniu wszystkich kręgów wtajemniczenia. Jest też typem diabła intelektualisty, spokojny, opanowany, elegancki, mierzi go moskiewska rzeczywistość. Prezentuje się różnie , ale bardzo dużo czasu spędza wyciągnięty na pościeli w długiej brudnej i pocerowanej koszuli nocnej. Co dziwne narzeka na ból nogi. Kolejnym diabłem tej książki jest kot Behemot- demon paź. W tradycji ludowej kot symbolizował zwierzę czartowskie, któremu były przypisane ściśle określone cechy: przebiegłość, fałsz, zwinność , tajemniczość, spryt. Behemot przypomina również hoffmanowskiego kota Mruczysława, który odznaczał się dowcipem , skłonności do błazenady i przeróżnych kaprysów. Pochodzenie imienia tego kota najprawdopodobniej wywodzi się z Biblii. Słowo �behemot� zawiera w sobie ideę czegoś monstrualnego, deprymująco olbrzymiego, potężnego. W księdze Hioba nazwane jest tak zwierzę świadczące o potędze Boga, który go stworzył. Pierwowzorem dla kociego pazia, stał się domowy kot Bułhakowa- Fluszka �ogromny i i szary. W powieści jest on czarny gdyż według legend czarne koty mają związek z mocami piekielnymi. Nasz bohater po raz pierwszy pojawia się w powieści na samym początku utworu, krótko po tragicznej śmierci Berlioza. Wygląd jego był dość dziwny i zarazem budzący zaciekawienie, był �wyposażony w zawadiackie wąsy kawalerzysty, olbrzymi jak wieprz, czarny jak sadza� Jego funkcją było zabawianie księcia ciemności.

Kolejnym diabłem ze świty Wolanda jest Azazello. Jego imię również wywodzi się z Biblii, gdzie również jest jednym z imion diabła. Jest małym, rudym, barczystym osobnikiem z melonikiem na głowie, bielmem na oku i sterczącym z ust kłem. Przeznaczony do zadań specjalnych, demon- morderca, bezwzględny, brutalny przeraża już jego groteskowy wygląd. Woland przypisuje mu najtrudniejsze zadania.
Następnym diabelskim bohaterem utworu jest Korowiow alias Fagot. Był rycerzem, który znalazł się w Świcie Wolanda za swoje przewinienia � zażartował kiedyś na temat dobra i zła i przyszło mu żartować więcej i dłużej niż przypuszczał� Korowiow ma � wąsiki jak kurze piórka, maleńkie, ironiczne i pijane oczka, a kraciaste porcięta podciągnięte tak wysoko, że widać brudne białe skarpetki� Ponad to był nienormalnie wysokiego wzrostu, niechlujny i elokwentny. Jest wykonawcą przeróżnych zadań Wolanda, jego prawą ręką, bezpośrednim realizatorem zamysłów. Równocześnie bardzo często, chętnie bierze udział w popisach kota Behemota. Mówiąc o świcie Wolanda nie można pominąć dwóch wiedźm: Helli i Abaddony. Pierwsza z nich jest ruda � z oczami płonącymi fosforycznym blaskiem, o trupio zimnych rękach� . Wiecznie naga, kokietka, uwodzicielka jest typem wyuzdanej czarownicy, prowokatorka pokus cielesnych. Służąca Wolanda, opiekuje się nim, jak sam mówi o niej � jest pojęta, roztropna i we wszystkim potrafi służyć. Kolejną wiedźmą jest wspomniana wcześniej Abaddona- symbolizująca siły penalne, wymierza kary. W diabelskiej świcie pełni rolę mordercy i krwawego kata.
W jednej z końcowych scen utworu diabelscy bohaterowie przechodzą metamorfozę. Korowiow, Behemot i Azazello, niekiedy zabawni w swych igraszkach po Moskwie, okazują się- gdy spadną z nich ziemskie maski- smutnymi i zamkniętymi w sobie istotami. Sam Woland przemienia się w bliżej nieokreśloną czarną postać. O Azazellu czytamy natomiast, że jego oczy� nie różniły się już teraz od siebie, były jednakowo puste i czarne, twarz zaś blada i zimna. Teraz, lecąc, Azazello przybrał swą prawdziwą postać demona bezwodnej pustyni, demona- mordercy�. Także i Behemotowi noc oderwała jego puszysty ogon, odarła go z futra. Ten, który zabawiał księcia ciemności objawiał się jako � szczuplutki chłopak demon- paź.... co prawda najwspanialszy błazen jakiego znał świat, ale i on także zamilkł i pędził bezszelestnie, podstawiając swą młodą twarz pod napływającą od księżyca poświatę� . natomiast Korowiow okazał się być � ciemnofioletowym rycerzem o mrocznej twarzy, na której nigdy nie zagościł uśmiech� Autor w swoim dziele dokonał świadomej deformacji a dokładniej posłużył się groteską. Groteskowa jest świta Wolanda, osoby uczestniczące w balu oraz efekty działań diabłów. Szatan był w Moskwie przez 4 dni od środy do soboty, podczas których uruchomił najpotężniejsze żywioły ogień i wodę. W stolicy za sprawą szatańskich sztuczek wybuchną przecież cztery pożary � spłonie mieszkanie Berlioza, suterena Mistrza, dom literatów i sklep dla uprzywilejowanych. Wielki potop zaleje natomiast mieszkanie nikczemnego krytyka Łatuńskiego. Kot Behemot i Korowiow rozdrażnią niejednego moskiewskiego urzędnika, a występ szatańskiej drużyny w teatrze Variétés pogrąży ostatecznie jego dyrektora Stiopę, oraz zdemaskuje uczestników przedstawienia dla których liczą się tylko pieniądze..
Diabeł zatem i jego szatańska świta próbuje zdekomponować istniejący porządek totalitarny. Co chwila odsłania przecież jego absurdy i kwituje szyderstwem najbardziej paranoiczne przejawy moskiewskiej rzeczywistości. W rezultacie za pomocą bezwzględnych żywiołów dopełnia ostatecznego dzieła zniszczenia.
Zresztą symbolika ognia i wody jest tu bardziej wieloznaczna � nie oznacza jedynie burzenia, ale także swego rodzaju oczyszczenie. Mamy więc do czynienia z aktem naprawy świata poprzez demontaż jego starannie wymodelowanych, ale chorych układów. Szatan i jego �podwładni� działają w imieniu dobra, nie zapominajmy przy tym, że to właśnie Woland pomaga Małgorzacie odzyskać Mistrza, nie oczekując w zamian zaprzedania duszy, wręcz przeciwnie nagradza ją propozycją odegrania roli królowej balu. A przecież w mniemaniu diabła zaszczyt to najwyższej miary.


Juliusz Słowacki w "Kordianie" umiejętnie połączył tradycję biblijną z tradycją narodową. W Przygotowaniu umieszcza Szatana na Łysej Górze, aby tu zaplanował dla Polsku powstanie. Szatan w tym dramacie ma zdolność kreatywna, sprawia wrażenie, jakby decydował o losach ludzkości. Władca ciemności wybiera sobie Polaków, aby walczyli o niepodległość tak, jak on walczy z Bogiem. W chacie czarownika Twardowskiego dochodzi do aktu stworzenia dla Polaków przywódców powstanie. Jednak Szatanowi wcale nie zależy na powodzeniu zrywu narodowego. Klęska odda cały naród w jego panowanie, stąd kreowanie przyszłych wodzów ma w sobie coś z diabelskiej, łajdackiej igraszki.
Szatan igra sobie z narodem, jako siła z natury zła nie może czynić dobra, jest przebiegły i bezwzględny. W tej początkowej scenie Słowacki wyraźnie sugeruje, dlaczego polskie powstania narodowe nie mogły przynieść efektu - wodzowie zachowywali się tak, jakby nastało ich piekło.

Na przestrzeni wieków sylwetka diabła przybierała różne postacie i była ukazywana w wielu utworach. Tajemniczy demon fascynował, ponieważ jego natura i charakter, wygląd i postać do dnia dzisiejszego pozostaje zagadką. Michaił Bułhakow w swojej powieści porusza zagadnienia ze sfery filozofii, metafizyki, etyki, religii, historii, polityki, psychologii, estetyki. Dzieło jest satyrą na instytucje polityczne, niedorzeczności stalinowskiego systemu ateistycznego i biurokratycznego oraz tryb życia obywateli Związku Radzieckiego. W postaci tytułowego Mistrza można odnaleźć cechy Bułhakowa � niedoceniony literat i mistyk, bliski choroby psychicznej.
Postać literacka Kordiana została całkowicie stworzona na potrzeby utworu - imię Kordian (znaczące dosłownie: dający serce) zostało wymyślone. Kordian posiada wszystkie cechy charakterystyczne dla bohatera romantycznego: targają nim rozterki świadomości jak i rozterki typu egzystencjalnego, nie może odnaleźć swojego miejsca w rzeczywistości, przeżywa nieszczęśliwą miłość do Laury - która skazała go na samotność, a rozdarty w poszukiwaniu idei dobra, wskazówki otrzymuje od szatana co doprowadza go na skraj upadku.Kordian jest uważąny za próbę rozrachunku Słówackiego z moralnymi i politycznymi problemami pokolenia , któremu dane było przeżyć powstanie listopadowe, oraz za próbę podjęcia na gruncie ideowo-artystycznym polemiki z A. mickiewiczem
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Diabeł
Post: 27 paź 2008, 21:19 
Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 27 paź 2008, 19:59
Posty: 511
Lokalizacja: Hyrule
Diabeł (gr. διάβολος diábolos - oskarżyciel, oszczerca) - w judaizmie i chrześcijaństwie ogólna nazwa złych, upadłych aniołów; inne określenia: szatan, demon.

W demonologii judaizmu i chrześcijaństwa oraz satanologii średniowiecznej diabły tworzą hierarchię i są upostaciowione.

Diabeł jako pojęcie pojawia się w tych religiach i wierzeniach, których panteon jest bipolarny, spolaryzowany na przeciwstawne sobie, walczące ze sobą dominia i w których dokonało się przejście od religii mitologicznej do soteriologicznej (kiedy pojawia się pojęcie zła moralnego). Według niektórych naukowców pojęcie diabła pojawiło się w chrześcijaństwie i islamie poprzez judaizm z wierzeń starożytnego Iranu (manicheizm, mazdaizm i zaratusztrianizm).

Według Biblii diabeł to upadłe stworzenie duchowe, które sprzeciwiło się Bogu, a jego celem jest utworzenie swojego królestwa na ziemi. Nie jest jednak równy Bogu, gdyż został przez niego stworzony. Nie należy go więc traktować jako "złego boga". W manicheizmie, zwłaszcza w doktrynie katarskiej, uważa się zaś, iż świat jest domeną diabła i jest on władcą materii; z tego powodu jest ona zła, świat duchowy i sam Bóg znajdują się poza materią, są więc wolne od wpływu diabła, zatem dobre.

W folklorze polskim także legendarne, rogate postacie, nie wywodzące się od upadłych aniołów, lecz od złych lub złośliwych demonów - tzw. czartów lub biesów - pochodzących z mitologii słowiańskiej.
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 03 lis 2008, 19:43 
Wędrowiec
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 03 lis 2008, 19:04
Posty: 5
Lokalizacja: Asgard
SAMAEL - (Samaël, Samiel, Siegel, Satan, Satanael, Samuel, Sammael), to anioł śmierci, oskarżyciel, uwodziciel, duch zniszczenia.
Wiedza o tym aniele jest zaczerpnięta z literatury talmudycznej, jak i późniejszej literatury kabalistycznej i religijnej.
Etymologicznie słowo Samael wywodzi się z hebr. "sami" - ślepy, lub aram. "samu" - jad, trucizna. Można więc to imię przetłumaczyć jako: "Ślepy Bóg" albo - "Jad Boga". Imię może też pochodzić od syryjskiego boga Szemal.
W tradycji żydowskiej Samael to anioł śmierci, zarządzający „Siódmym Niebem”, jeden z siedmiu wysłanników Boga na świecie, któremu służy dwa miliony aniołów, on to kusił Ewę w raju jako wąż (ponoć uwiódł ją potem i spłodził Kaina), on też zatrzymał rękę Abrahama, kiedy ten chciał poświęcić życie swego syna. W żydowskich Świętych Księgach Kabały, Samael, określany jest jako surowość Boga i jest uznawany za piątego archanioła świata. Jest uosobieniem gniewu i kojarzony jest z prostytucją. (Dość mylnie, ponieważ tej "patronuje" Asmodeusz)
W tradycji chrześcijańskiej Samael to upadły anioł, wypędzony z nieba za sprzeciwienie się Bogu, należący do drugiego kręgu zwanego Cherubinami.
W żydowskich pismach gnostycznych Samael identyfikowany jest najczęściej z demiurgiem Jaldabaotem, twórcą materialnego świata.
Według polskiego demonologa Romana Zająca Samaela należy utożsamiać z Szatanem.
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 06 sty 2009, 20:33 
Obywatel
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 30 gru 2008, 15:44
Posty: 35
Lokalizacja: Alagaësia
Antychryst (gr. antichristos)przeciwnik, oponent Chrystusa (anti – przeciw, zamiast; christos – pomazaniec); duch będący zaprzeczeniem Chrystusa, jego antytezą. Szatan; anioł upadły, zły duch, czart, władca, który rządzi w powietrzu (Biblia, List do Efezjan, 2,2), kusiciel, książę ciemności, w wierzeniach judeo-chrześcijańskich główny duch zła we wszechświecie.

Wierzenia

Według dość popularnego poglądu, w specjalnym wyznaczonym przez Boga czasie, nazwanym przez Biblię czasem ostatecznym lub wielkim uciskiem duch antychrysta wcieli się w człowieka, który obejmie panowanie nad ziemią na siedem lat początkowo jako zwiastun pokoju,[potrzebne źródło] by później stać się dyktatorem i autorem nowego światowego porządku i systemu monetarnego.[potrzebne źródło]
W Biblii imię to oznacza zazwyczaj oponenta albo przeciwnika w zwykłym, ludzkim sensie. Tak postrzega antychrysta Nowy Testament. Proroctwa zawarte głównie w Księdze Daniela, listach apostoła Pawła i w Apokalipsie, zapowiadają pojawienie się wielu antychrystów-ludzi. Jednak kładą główny nacisk na pojawienie się szczególnego Antychrysta bezpośrednio przed powtórnym przyjściem Chrystusa. Wiele grup chrześcijan na przestrzeni dziejów próbowało utożsamić postać Antychrysta z jakimś konkretnym człowiekiem. Między innymi za Antychrysta uważano cesarza rzymskiego Nerona, papieży, Fryderyka Barbarossę, cesarza Francuzów Napoleona I Bonaparte, wodza i kanclerza Rzeszy Niemieckiej Adolfa Hitlera, przywódcę ZSRR Józefa Stalina. Można też porównywać Diabła z Bogiem w tym sensie, że są przeciwstawni, np.:
Bóg Ojciec – Smok, Wąż
Syn Boży – Bestia z Morza, Antychryst (Syn Zatracenia)
Duch Święty – Bestia z Ziemi, Fałszywy Prorok
Problem Antychrysta był głównym tematem rekolekcji wielkopostnych, jakie wygłosił dla papieża Benedykta XVI kardynał Giacomo Biffi w marcu 2007[1].

Antychryst w Biblii

W Piśmie Świętym słowa antychryst użył tylko apostoł Jan. W dwóch listach noszących jego imię pojawia się ono pięć razy – zarówno w liczbie pojedynczej i mnogiej. Wynika z nich, że antychryst to kłamca i zwodziciel, którego celem jest zniszczenie więzi łączącej człowieka z Chrystusem i z Bogiem.
Co Biblia mówi o antychryście:
Dzieci, jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina. (1 Jana 2:18)[1]
Któż zaś jest kłamcą, jeśli nie ten, kto zaprzecza, że Jezus jest Mesjaszem? Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna. (1 Jana 2:22)
Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga; i to jest duch Antychrysta, który – jak słyszeliście – nadchodzi i już teraz przebywa na świecie. (1 Jana 4:3)
Wielu bowiem pojawiło się na świecie zwodzicieli, którzy nie uznają, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele ludzkim. Taki jest zwodzicielem i Antychrystem. (2 Jana 7)


Antychryst w kulturze

Filozof niemiecki Fryderyk Nietzsche sam siebie nazywał antychrystem. Napisał też głośną książkę pod tym tytułem, poświęconą krytyce chrześcijaństwa.

_________________
Im bardziej zbliżamy się do naszych marzeń, tym bardziej Własna Legenda staje się jedyną, prawdziwą racją bytu.
Na górę
  Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 23 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron