Strefa czasowa UTC+1godz.


Dzisiaj jest 21 lip 2018, 18:40



Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 612 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 57, 58, 59, 60, 61, 62  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Czarny rycerz atakuje!
Post: 13 lip 2016, 16:14 
Booog
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 6
Rejestracja: 17 kwie 2015, 21:10
Posty: 177
Lokalizacja: Olsztyn
Płeć: Kobieta
Widać Cea że zabawa z grafiką u ciebie trwa. Podziwiam, pracę są świetne :<3:

_________________
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Czarny rycerz atakuje!
Post: 29 sie 2016, 08:53 
Zegarmistrz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 10
Rejestracja: 10 lis 2009, 13:41
Posty: 1362
Lokalizacja: tg(90°)
Płeć: Mężczyzna
Niepokojąca Dziewczynka zawsze spoko. :D Czekamy na wincyj, a nie. Do roboty. Bier się! :smile:

_________________
Dawno nie zmieniałem, więc zmieniam. Wy też zmieniajcie. Co tylko się da.
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Czarny rycerz atakuje!
Post: 15 wrz 2016, 12:02 
Administrator
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 21
Rejestracja: 03 lis 2008, 08:07
Posty: 8932
Lokalizacja: Gród Bestiarium
Płeć: Mężczyzna
O, fajnie że się rozwijasz, siostra. :D
Trzymam kciuki, ale widać że idzie to do przodu. :)
Teraz jestem po okresie próbnym w pracy, więc można ciutkę wrzucić na luz i też wrócę do rozwoju, jak papier toaletowy z ładnym wzorkiem. :P

_________________
Wszystko ku chwale większej frajdy!
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Czarny rycerz atakuje!
Post: 09 lis 2016, 22:15 
Future MILFgaardian
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 35
Rejestracja: 28 mar 2013, 13:45
Posty: 1798
Lokalizacja: Vicovaro
Płeć: Kobieta
Dziena wam kociaki <3
A teraz coś zupełnie innego :D Przygotowane jako nagrody w konkursie w grupce rysowniczej na fejsiku. Te narożniki mi przyszły dopiero dzisiaj, więc tylko te dwa ostatnie są z nimi xD

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

_________________
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Czarny rycerz atakuje!
Post: 09 lis 2016, 22:36 
Administrator
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 21
Rejestracja: 03 lis 2008, 08:07
Posty: 8932
Lokalizacja: Gród Bestiarium
Płeć: Mężczyzna
Eeeee noooo, fajnieeee. :D
Bardzo ciekawe, miejmy nadzieję, że Cię zainspiruje do tworzenia. :P

_________________
Wszystko ku chwale większej frajdy!
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Czarny rycerz atakuje!
Post: 09 lis 2016, 22:38 
Future MILFgaardian
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 35
Rejestracja: 28 mar 2013, 13:45
Posty: 1798
Lokalizacja: Vicovaro
Płeć: Kobieta
Nie mnie zainspiruje, bo to nagrody xD Znaczy że nie dla mnie xD Ale sobie też może podobne zrobię.

_________________
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Czarny rycerz atakuje!
Post: 10 lis 2016, 20:22 
Administrator
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 21
Rejestracja: 03 lis 2008, 08:07
Posty: 8932
Lokalizacja: Gród Bestiarium
Płeć: Mężczyzna
Koniecznie! :D
Może to dla Ciebie metoda na bloka? :D

_________________
Wszystko ku chwale większej frajdy!
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Czarny rycerz atakuje!
Post: 19 lis 2016, 01:08 
Future MILFgaardian
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 35
Rejestracja: 28 mar 2013, 13:45
Posty: 1798
Lokalizacja: Vicovaro
Płeć: Kobieta
No to teraz drobiazg z digitalowego szkicownika xD Nie umię dłoni, pozdrawiam.

Obrazek

A tu zdjęcie, na którym się wzorowałam:

Obrazek

_________________
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Czarny rycerz atakuje!
Post: 21 lis 2016, 17:30 
Future MILFgaardian
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 35
Rejestracja: 28 mar 2013, 13:45
Posty: 1798
Lokalizacja: Vicovaro
Płeć: Kobieta
Dobra, z racji tego, że to inna sprawa, napiszę posta pod postem xD
Najpierw malunek, o którym zapomniałam, że go zrobiłam i nie wstawiłam go tutaj :D
I jeszcze mini reklama: https://www.facebook.com/drbombel

Obrazek

Dobra, a teraz opowiadanko. Nie ma nic wspólnego z powyższym malunkiem xD Ogólnie to miałam zastosować poprawki zaproponowane na innym forum, ale że już jest po kilku korektach, to chyba nie jest aż tak źle xD Mam nadzieję, że się spodoba, miłego czytania! :)

Spoiler:
Arcybiskup cz.1


Leniwie połyskujące, słabe refleksy światła odbijały się w białym klejnocie. Ostatki nafty właśnie wypalały się w knocie lampy pozostawionej w biegu przez karczmarza. Mimo panującej w małym pokoju ciemności, Reyn zdołał zauważyć drżenie zakrwawionych rąk panny Henrietty.
- Weź go - powiedziała pewnym i stanowczym głosem, kontrastującym ze strachem w jej oczach. - Powierzam ci misję.
Kolejne sekundy mijały nieubłaganie, zamieniając się w tysiąclecia. Reyn i Henrietta stali naprzeciw siebie nieruchomo od dłuższej chwili. Oboje czuli, jak pochłania ich ciemność, która wdzierała się przez maleńkie okienko pokoju. Księżyc w pełni skrył się za chmurami i jedynie małe źródło światła, które stało na stoliku w kącie pomieszczenia, pozwalało im widzieć cokolwiek.
Strony zniszczonych woluminów i dokumentów walały się po podłodze. Czerwona, wciąż ciepła maź, powolnie wsiąkała w suchy pergamin. Przy ścianie, obok drzwi, leżały sterty pozostałości drewnianych półek, krzesła i małego biurka, których nogi zostały powyrywane. Nawet widniejące na ściennym płótnie twarze Świętej Matki i jej syna były teraz bardziej przygnębione, jakby wiedziały, że żadne desperackie czyny nie uratują mieszkańców miasteczka.
- Nie patrz się tak na mnie. - Henrietta wciąż stała z wyciągniętą w kierunku mężczyzny dłonią. - Tylko ty możesz to zrobić, błagam cię.
Reyn zdawał się nie rozumieć swojej sytuacji. Jeszcze kilka dni temu pławił się luksusach, zdobytych dzięki ostatnim zleceniom. Szczególnie dla niego, zwykłego Łowcy, było to niecodzienne zjawisko. Obiecał sobie, że nigdy więcej nie wyruszy na polowanie, osiądzie w małej miejscowości i w spokoju dożyje starości. Niestety wybrał nieodpowiednie miejsce.
- Dlaczego ja? - odezwał się w końcu, a zaraz potem zaśmiał się w duchu z żałosnego dźwięku swojego głosu.
- Ja muszę zostać, ona też - kobieta wskazała na osobę kulącą się pod oknem. - To jest nasz obowiązek. Ty musisz wziąć ten klejnot i jak najszybciej dotrzeć do biskupa Esalboltha. To sprawa życia i śmierci.
Wciąż nic z tego nie rozumiał i nie był pewny, czy nawet chciał cokolwiek zrozumieć. To wszystko działo się zbyt szybko. Zbyt wiele sprzecznych i niezrozumiałych faktów kołatało się w jego umyśle. Widział jednak łzy napływające do oczu Henrietty. Do pięknych, dużych, słodko orzechowych oczu wspaniałej panny Henrietty napływały najszczersze łzy, jakie w życiu widział. Zrozpaczone spojrzenie kobiety łamało mu serce i nawet gdyby poznał ją przed sekundą, byłby w stanie zrobić dla niej wszystko. Strach jednak paraliżował wszystkie jego zmysły, stał w bezruchu, jakby zamrożony. To nie mogło dziać się naprawdę.
Henrietta zniecierpliwiona bezczynnością, wcisnęła siłą klejnot do jego dłoni. Reyn, postawny i dobrze zbudowany mężczyzna, w tej chwili skurczył się do rozmiaru kościelnej myszy. Stał bezradnie z otwartymi ustami, z malującą się żałośnie na jego twarzy maską oszołomienia.
- Reyn! - Ujęła jego twarz w dłonie. - Obudź się! To nie jest czas na zdziwienie. Musisz działać, błagam cię. Jeśli tego nie zrobisz, będziemy zgubieni!
Wyrwany z transu mężczyzna poczuł wzmożoną ochotę pocałowania Henrietty. Zupełnie bezsensowną i niepasującą do chwili. Henrietta była urodziwą kobietą i nawet zbroja, którą nosiła nie odejmowała jej uroku. Gdy tylko ją ujrzał, wiedział, że to kobieta, z którą mógłby spędzić resztę życia. W lśniącym, srebrnym pancerzu i krwistoczerwonej pelerynie nie wyglądała jak rycerz, lecz jak księżniczka. Zazwyczaj upięte włosy, teraz roztargane przez wiatr i walkę, sprawiały, że z żalu i szczęścia pękało mu serce. Była jeszcze piękniejsza niż zazwyczaj. Jedynie z nią chciał opuścić to miejsce.
Ubiegła go. Poczuł ciepły dotyk cienkich warg, jakby muśnięcie pierwszego wiatru wiosny. Nie słyszał już krzyków wieśniaków zza okna, jedynie rozszalałe bicie swojego serca.
- Błagam cię, Reyn - Jej głos tym razem załamał się. - Zrób to.
Oszołomiony jeszcze bardziej, cofnął się o kilka kroków i mimowolnie dotknął palcami swoich ust. Potworny ból wręcz zmaterializował się w jego piersi, wyrywał się i szarpał ciało.
Nie odezwał się ani słowem. Przy drzwiach odwrócił się jeszcze, chcąc coś powiedzieć, jednak spojrzenie Henrietty upewniło go w przekonaniu, że ona już o tym wie. Gdy zniknął w ciemności korytarza, Henrietta zamknęła wejście do pokoju. Z całej siły kopnęła stertę zniszczonych mebli.
- Cóż za inscenizacja - odezwała się dotąd milcząca, skulona postać pod oknem.
Światło lampy było coraz bledsze. W pokoju panowała już prawie całkowita ciemność.
- To nie była inscenizacja.
Henrietta osunęła się na podłogę. Dotknęła dłonią swojej stopy, w którą przed chwilą wbił się kawałek ułamanej półki. Czuła jak materiał pod butem pochłania ciepłą ciecz.
- Przecież go nie kochasz - stwierdziła ze śmiechem druga kobieta.
- Może i nie - przytaknęła Henrietta. - Nie dowie się.
- Bo umrze. Tak jak ty, jeśli zaraz stąd nie uciekniesz.
- Jak mogłabym cię zostawić? - Tym razem kobieta w zbroi poczuła spływające po policzkach łzy.
Nie mogła dłużej ich powstrzymywać. Były to łzy rozpaczy, żalu i świadomości rychłej śmierci.
- Czuję twoją krew, Hen. Jesteś wspaniałą wojowniczką, ale jesteś ranna i zmęczona. Nawet nie dotrwasz do...
- Przestań - przerwała jej czarnowłosa. - Może nie wyglądam, ale jestem twarda. Dotrwam. Złożyłam przysięgę.
- Nikt nie musi dowiedzieć się, że jej nie dotrzymałaś.
Henrietta zaśmiała się w głos, z którego emanowała niepewność.
- Bóg będzie wiedział - szepnęła.
- Bóg to kutas - ucięła kobieta pod oknem. - Trzeba zabrać się do roboty, dosyć tego dramatu.
Podniosła się wolno, lampa słabo oświeciła zarys jej sylwetki i twarz. Szare włosy, mieniące się pomarańczową barwą światła, przylgnęły do szyi i twarzy, mokre od krwi i potu. Ucięte zaraz nad szyją, odsłaniały bladą skórę karku. Kobieta miała na sobie brudną, białą koszulę i porwane skórzane spodnie. Jej posoką naznaczony był praktycznie cały pokój. Zwykły człowiek straciwszy takie ilości krwi, dawno zszedłby z tego świata.
- Inga... - jęknęła Henrietta. - Ja...
- Wiem - odpowiedziała ranna kobieta, odwróciwszy się do okna.
Inga również była piękna. Nawet piękniejsza od Henrietty, jednak nikt tego nie zauważył. Chroniło ją zaklęcie. Nikt nie zapamiętał jej twarzy, jedynie zarys pospolitej, nic nieznaczącej osoby. Tak było bezpieczniej. To Henrietta zwracała na siebie całą uwagę i zainteresowanie. Inga na pierwszy rzut oka była tylko tłem do działań. Zwykłą nieistotną uczennicą. Jednak rzeczywistość była zupełnie inna.
- Zabij mnie już teraz – odezwała się Hen po kilku chwilach ciszy. - Proszę. Nie chcę tego widzieć.
Powietrze stało się ciężkie. Zdawało się wibrować od przesycenia negatywnymi emocjami. W małym pokoju z tyłu karczmy nagromadziły się gniew, smutek i żal całego miasteczka. Ciemność w sercu Ingi upajała się tym wszystkim. Kobieta mogła tylko z obrzydzeniem czekać na jej uwolnienie. Wiedziała, że zguba dla tego miejsca nadejdzie niedługo.
Odwróciła się i spojrzała na Hen. Było już ciemno, lampa przestała się palić, ale Inga widziała. Widziała drżące ze strachu ciało oraz bojące się spojrzeć w oblicze śmierci, zamknięte oczy.
Miło byłoby zobaczyć je kiedyś jeszcze raz, pomyślała Inga. Szkoda.

_________________
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Czarny rycerz atakuje!
Post: 21 lis 2016, 18:53 
Paladyn
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 7
Rejestracja: 18 cze 2010, 10:22
Posty: 2334
Lokalizacja: Freie Stadt Danzig
Płeć: Mężczyzna
Krótki tekst, krótki komentarz.
Strasznie podoba mi się klimat. Szczególnie na początku jest tu coś z powieści gotyckiej, taka atmosfera trochę jak w romansach Poego.
Świetną robotę odwalają opisy, przypadło mi do gustu to wolne tempo, w jakim akcja się rozwija.
Słabością za to jest to, że jest BARDZO dużo niewiadomych i jakoś ciężko mi sklecić sens tego, co się w sumie dzieje w tym tekście, ale zakładam że to tylko wina tego, że to dopiero pierwsza część. :)

Tylko ta odpowiedź, że "Bóg to k*tas" jest taka, no... edgy. xD Jedyny element który mi się nie podobał, reszta bardzo fajna.
Na górę
  Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 612 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 57, 58, 59, 60, 61, 62  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do: