Strefa czasowa UTC+1godz.


Dzisiaj jest 25 kwie 2018, 03:53



Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Mass Effect: Unbroken Cycle
Post: 23 lis 2015, 00:54 
Srebrny Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 15 paź 2010, 14:33
Posty: 1848
UWAGA! Należy najpierw przeczytać zawartość SPOILERA.
Spoiler:
Jeśli obraża Cię wulgarne słownictwo stosowane na sesji, to nie masz tu czego szukać. Jeśli jednak lubisz te klimaty, to możesz znaleźć tu również rasizm, narkotyki, terrorystów, seksizm, uprzedmiotowienie prowadzące do niewolnictwa, fanatyków religijnych, polarne żyrafy, nagość głównie w postaci niebieskich lasek z wielkimi cyckami, sztuczne inteligencje chcące zagłady istot żywych i socjopatycznego mistrza gry.
No, to skoro teraz zachęciłem już Was do lektury...


"Jesteśmy podróżnikami. Stale poruszamy się do przodu... spoglądając za siebie. Sami... i zjednoczeni. Nie mamy innego wyjścia, jak tylko próbować. Dla naszej nieskończonej ciekawości. Dla zabezpieczenia przed tym, co by się stało, gdybyśmy nie próbowali.
Teraz ty jesteś odkrywcą.
Pożegnamy się, a ty spojrzysz wstecz jeden ostatni raz, by upewnić się, że gdziekolwiek się udasz, będziemy z tobą.
Mówi komandor Shepard.
Bez odbioru."


Prawa burta eksplodowała, pozostawiając po sobie jedynie mgliste wspomnienie, obecnie już znikające w ciemnościach kosmosu. Promienie laserów tańczyły raz za razem po coraz powoli odnawiającej się barierze statku. SSV Amanda, statek klasy niszczyciela obrywał i to mocno, jednak jego kapitan nie zamierzał się poddać. Jeszcze nie.

- Bliźniaki, jaka jest sytuacja? Co się tam, kurwa, dzieje?! - Głos kapitana Stewarta zabrzmiał we wszystkich jeszcze działających głośnikach statku.
- Systemy wykrywają wielu przeciwników na sterburcie... - Pierwszy odezwał się męski głos, Johna. Jego siostra, Jane zaraz za nim podążyła.
- ... statki o ponad przeciętnej sile bojowej...
- ... które razem działają jako flota...
- Kurwa, nie o to mi chodzi!
- Twardy głos kapitana przerwał tyradę na temat wrogich statków. - Możemy coś zrobić? Odpowiedzieć ogniem? Uciec?

Chwilową ciszę w komunikacji przerywały jedynie dźwięki rozrywanej przez pociski stali. SSV Amanda już się nawet nie poruszała, dryfowała jedynie w kosmosie, przyjmując na siebie kolejne uderzenia nieznanych agresorów.

- Rdzeń napędu zniszczony, nie uciekniemy...
- ... broń została zdeaktywowana jeszcze przed atakiem. Prawdopodobnie wirus...
- ... statek umiera. Moglibyśmy przekierować resztki mocy w systemy zapasowe...
- ... by wbić się we flotę przeciwników...
- ... ale wtedy nie starczyłoby energii nawet na wystrzelenie kapsuł ewakuacyjnych.


Znów cisza. Momentalnie wszyscy na statku, wliczając w to pasażerów w postaci Ganara Thoqra, oraz pewnego Getha, wiedzieli, że kapitan Stewart ma teraz przed sobą decyzję o ogromnym znaczeniu. Że robi głęboki wdech, po czym wzdycha ciężko, bo wie, że cokolwiek zrobi, straci swój ukochany statek.

- Opuścić statek. Amanda jest stracona i nic nie możemy już dla niej zrobić. Wszyscy do kapsuł ewakuacyjnych, bez wyjątku! Bliźniaki, nadajcie sygnał SOS, a potem też ładujcie dupy do kapsuł!

***

Kroganin, Geth, turianin w kombinezonie ze wbudowaną wieżyczką, oraz zamaskowana kobieta w stroju z insygniami N7 załadowali się do kapsuły numer sześć, po czym zostali wystrzeleni w kosmiczną pustkę. Przez zamontowane wizjery i skanery widzieli, jak statek wypluwa inne kapsuły, które po paru sekundach są przecinane promieniami laserów. Jak kapitan w pełnym wyposażeniu bojowym spogląda przez dziurę w burcie statku, po czym ginie w ostatecznej eksplozji SSV Amandy. Jak w ich kierunku nadlatuje pocisk, który...
... wybucha przedwcześnie...
... jednak wybija maleńką dziurkę w ich kabinie...
... która się powiększa...
... a podmuch wybuchu nadaje kapsule pęd...
... by pomknąć prosto na orbitę planety.

***

Kapsuła robiła się coraz bardziej gorąca, gdy wchodziła w atmosferę. Turianin zdołał aktywować jakieś systemy spowalniające, ale one niewiele dawały. Po prostu sprawiały, że płonęli nieco wolniej. Furia uderzyła się w głowę siedziała nieprzytomna, przypięta do fotela. Turianin mruczał pod nosem modlitwę do Przodków, gdy majstrował przy jedynej widocznej konsoli. Geth nadal rejestrował całą sytuację, próbując osiągnąć konsensus w tym, co mają zrobić. Kroganin, który nie mieścił się w żadnym z foteli z całych sił trzymał się wszystkiego, czego mógł, byle tylko nie wypaść przez dość sporą już dziurę.

Spadali.

Byli na wysokości dwunastu tysięcy metrów w płonącej, dziurawej kapsule, która prawdopodobnie ich zabije przy upadku z takiej wysokości.
Turianin już zostawił konsolę i chyba pogodził się ze swoim losem.
Jednak Geth jak i kroganin wiedzieli, że można, że trzeba coś zrobić. Może spróbować jeszcze raz z konsolą kapsuły? A może zatkać jakoś ten otwór? Zmotywować turianina do działania? Czy sprawić, by furia oprzytomniała i uratowała ich za pomocą biotyki?
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Mass Effect: Unbroken Cycle
Post: 23 lis 2015, 20:34 
Pisarz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 2
Rejestracja: 19 cze 2015, 11:48
Posty: 85
Lokalizacja: ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Płeć: Mężczyzna
Cogsworth

W jednym krzesełku siedziała prawie standardowa inżynieryjna platforma Gethów pomalowana na niebiesko. Jednak prawa noga od kolana była biała, jak by pochodziła z innego modelu platformy. Podobnie blacha na prawym boku, niewielka płytka na głowie oraz pancerz na prawym ramieniu nie były oryginalnymi częściami, a można było to poznać bo były szare i nie odpowiadały tym po lewej stronie.

Nie ma czasu na osiąganie konsensusu. Z resztą Gethowie nie osiągają już konsensusu skoro w platformie siedzi już tylko jeden program... jedna osoba. Gdy Turianin skończył, Cogsworth natychmiastowo przykleił się do konsoli. Może był w stanie cokolwiek zrobić. Otworzył omnitool i zaczął kombinować. Nagle odezwał się do Turianina.

- Ta platforma nie jest w stanie sama ocalić kapsuły. Przeciek w kapsule musi zostać zatamowany. Wsparcie natychmiastowe jest wymagane. - nawet nie pomyślał o nieprzytomnej biotyczce. Jako Geth do tej pory do końca nie rozumiał działania ich... niezwykłych mocy.

_________________
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Mass Effect: Unbroken Cycle
Post: 23 lis 2015, 21:07 
Paladyn
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 15
Rejestracja: 21 mar 2009, 11:20
Posty: 2615
Lokalizacja: Pomoria
Płeć: Mężczyzna
THOQR


Kroganin, który nie wyróżniał się absolutnie niczym na tle swojej rasy próbował "usiedzieć" na swoi(m/ch) miejsc(u/ach) próbując złapać się czegokolwiek. Był wielki, miał czerwonawą cerę na górze twarzy, która przechodziła łagodnie w biel im bliżej klatki piersiowej. Nie martwił się za bardzo, że wyfrunie z kapsuły... bo w sumie był ciężkim balastem. On sam ważył sporo, a do tego ciężki pancerz też robił swoje.
Chciał tylko bezpiecznie wylądować. Turianin dał za wygraną, Thoqr niezauważalnie prychnął na ten widok.
~Turianie nigdy się nie zmienią~
Wtem do konsoli dobrał się Geth. Thoqr nie zwracał już na niego uwagi. Próbował łapać się wszystkiego, co da mu jakieś podparcie. Przez przypadek capnął swoją ręką biotyczną śpiącą królewnę i potrząsnął nią nieco mocniej, niż trząsała nią sama kapsuła. Zorientował się po chwili, że to raczej nic nie da, więc... zebrał w swojej wielkiej japie tyle śliny, ile się dało i zdrowo "melnął" jej prosto w twarz. Może się baba obudzi.
Oby... tylko biotyka nas uratuje. Thoqr co prawda bardziej szanował porządne giwery, ale w tej sytuacji żadna broń nie zdałaby egzaminu.
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Mass Effect: Unbroken Cycle
Post: 23 lis 2015, 21:47 
Srebrny Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 15 paź 2010, 14:33
Posty: 1848
Dziesięć tysięcy metrów.

Turianin spojrzał ledwo przytomnym wzrokiem na getha, po czym otworzył swój omni-klucz i podpiął się zdalnie do konsoli. Po paru sekundach jakby go olśniło. Miał rozwiązanie. Albo przynajmniej drogę do niego.
- Słuchaj, maszyno, prawdopodobnie mógłbym uruchomić awaryjne silniki kapsuły i wzmocnić hamowanie, ale wymaga to złamania ich zabezpieczeń. No i nadal musimy załatać tę dziurę! Budźcie... - Nie dokończył, bo widział, że kroganin już próbuje "cucić" furię.
Parę sekund później Arius wrzasnął wściekły.
- To na nic. Nie dam rady złamać zabezpieczeń. Chcesz spróbować, maszyno?

Spoiler:
Minigierka (poziom łatwy) dla Mun Muna:
Dostaniesz zestaw dziesięciu cyfr. Musisz wklepać pięć z nich w odpowiedniej kolejności do komputera kapsuły, by uruchomić procedurę hamowania. Liczby muszą tworzyć ciąg arytmetyczny.
Liczby to:
7, 10, 6, 9, 69, 15, 12, 2, 3, 11.


Thoqr uderzył w twarz biotyczki swoją śliną. Ta natychmiast zerwała swoją maskę i zwymiotowała na podłogę kapsuły. Jednak nie była taka nieprzytomna, jakby się mogło zdawać. Spojrzała na kroganina wściekłym wzrokiem i uśmiechnęła się paskudnie, po czym wysunęła obie dłonie przed siebie i odepchnęła go z całej siły wspomagając się biotyką. Thoqr nieubłaganie był spychany w stronę dziury w kapsule. Widział w oczach biotyczki coś w rodzaju narkotycznego obłędu. Było oczywiste, że niedawno brała. Jej oczy zachodziły pulsującą od biotyki czerwienią.

Kroganin jednak wiedział, że w takich sytuacjach tylko jedna rzecz może przywrócić ludziom, czy też innym istotom zdrowy rozsądek - bezpośredni restart umysłu wywołany zdrowym uderzeniem. Musiał tylko znaleźć słaby punkt w obronie biotyczki. Mógł albo go wybić za pomocą swojej strzelby - furia musiałaby wtedy przekierować dużą część swojej mocy na barierę - albo zrobić w ogóle coś, czego by się całkowicie nie spodziewała.

Dziewięć tysięcy metrów.
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Mass Effect: Unbroken Cycle
Post: 23 lis 2015, 22:03 
Pisarz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 2
Rejestracja: 19 cze 2015, 11:48
Posty: 85
Lokalizacja: ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Płeć: Mężczyzna
Cogsworth

- Ta platforma jest w trakcie łamania kodu. - odparł Geth, zanim Turianin skończył mówić.

Można by powiedzieć, że rozpracowywanie różnych maszyn dla Gethów jest prawie jak psychologia dla istot organicznych. Praca z kodami i komendami to jak by praca z tym co tworzy ich samych. Jednak już od jakiegoś czasu Cogsworth oraz inni Gethci różnią się od zwykłych terminali. Posiadają ten niezbędny element abstrakcyjnego myślenia połączony z zimną kalkulacją.

Rozpracowanie kodu zajęło Gethowi kilka sekund. Bez namysłu wprowadził liczby 3, 6, 9, 12, 15 do terminalu.

_________________
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Mass Effect: Unbroken Cycle
Post: 23 lis 2015, 22:29 
Paladyn
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 15
Rejestracja: 21 mar 2009, 11:20
Posty: 2615
Lokalizacja: Pomoria
Płeć: Mężczyzna
THOQR


Uśmiechnął się czując siłę biotyczki. Czuł jej moc... i powolne wycieńczenie. Sama to sobie robiła. Wybrała zły cel dla ujścia swojej furii. Mógłby wyciągnąć swojego Graala, ale istniało ryzyko niepotrzebnych i niebezpiecznych rykoszetów. Tej kapsule nie trzeba więcej dziur. Uśmiechnął się jeszcze bardziej. Spojrzał jej prosto w oczy przez miotaną w jego stronę biotyczną mgłę. Tak, by zobaczyła pewność i zdecydowanie. W pewnej chwili naparł w jej stronę wspomagając się odbiciem nogi od ściany tuż obok dziury. Chwilę się z nią pomęczył, po czym ni stąd ni zowąd, gdy tylko poczuł, że biotyczka stara się włożyć nieco więcej sił w odepchnięcie go, zrobił zwód. Cofnął się nieco i umknął w bok, pozwalając wiązce mocy ulecieć w przestrzeń przez dziurę, i niemal natychmiast rzucił się na nią całym swym ciężarem.
Zamierzał ją obezwładnić i przemówić do rozsądku.
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Mass Effect: Unbroken Cycle
Post: 24 lis 2015, 21:38 
Srebrny Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 15 paź 2010, 14:33
Posty: 1848
Osiem tysięcy metrów.
Terminal został zhakowany, zabezpieczenia złamane. Konsola wypluła z siebie jeszcze dwa dziwne, niepasujące do niczego słowa: "promienia" i "instrumentem".
Arius rozpoczął sekwencję wzmacniającą silniki hamujące, a kapsuła zaczęła o wiele wolniej lecieć. Jednak, według terminalu, nadal o czterdzieści dwa procent za szybko. Powód - przekroczenie masy krytycznej kapsuły o jakieś ćwierć tony. Turianin spojrzał wymownie na kroganina, ale się wstrzymał od jakichkolwiek komentarzy. Miał świadomość, że biotyka furii mogłaby zakrzywić, zmniejszyć wagę kapsuły i wszystkich na pokładzie przy pomocy efektu masy. Jednak nadal trzeba było tę ludzką samicę jakoś uspokoić.

Thoqrowi szło całkiem dobrze, zważywszy na to, że siłował się z naćpaną po uszy, wściekłą biotyczką z elitarnych oddziałów N7. Dał radę przebić się przez jej bariery i gdy cały jego ciężar przygniótł ją do zimnej podłogi kapsuły, kobiecie niemal oczy wyszkoczyły z orbit. To był pierwszy znak, że środek uspokajający podziałał.
- Kurwa, złaź ze mnie zboczona jaszczurko!
- Uspokój się! - Warknął turianin. - Słuchaj, jesteśmy na wysokości siedmiu i pół tysiąca metrów nad powierzchnią planety, spadamy w przeciążonej kapsule i jeśli nie pomożesz, to niemal na pewno wszyscy zginiemy. No, może oprócz kroganina. - Ostatnie zdanie dodał po chwili przerwy. Miał rację, kroganie oprócz wrodzonej odporności na wiedzę, nie raz udowodnili, że są rasą niebywale trudną do wytępienia.
Thoqr lekko wstał, by kobieta mogła złapać oddech, po czym znowu przysiadł mocniej. Wiadomość była w miarę czytelna - pomóż nam, to może cię nie zgniotę.
Do ziemi było już tylko siedem tysięcy metrów.

- Okey, kurwa, spokojnie. Spokojnie. Pieprzona święta trójca, jaszczurka, ptaszydło i puszka, w N7 by mnie wyśmiali... - Powiedziała gniewnie, ale podładowana narkotykami złość znikła z jej oczu.
Kroganin wstał z niej, ale obserwował każdy jej ruch. Podobnie turianin, który wycelował w nią wieżyczkę. Geth za to... W sumie nie dało się powiedzieć, że robił coś fizycznie. Po prostu patrzył.

Furia wstała, wzięła głęboki wdech, przymknęła oczy, zgięła kolana. Wyrzuciła ręce na boki i biotyka zaczęła wibrować z niej w nieregularnych falach. Próbowała prawdopodobnie oszacować ile siły musi włożyć, by zatkać dziurę za pomocą stale podtrzymywanej bariery, a potem zmniejszyć wagę kapsuły. Omniklucz getha wskazywał sześć tysięcy metrów do ziemi.

- Haaaaaaaaaaa... - Z jej ust wydobył się mało artykułowany pisk, a z dłoni biotyczki wystrzeliły energetyczne błyskawice. Wokół niej formowała się fioletowa, jakby płynna, gęsta bariera. Już nie piszczała, tylko krzyczała. Ogromna żyła wyszła na jej czole, kolejne pojawiły się na skroniach, z całej siły napinała wszystkie mięśnie swojego ciała, wysyłając wokół kolejne fale biotyki. Bańka bariery rosła powoli obejmując getha, turianina i kroganina.

Pięć tysięcy metrów. Geth wiedział, że z takiej wysokości jego platfforma w osiemdziesięciu trzech procentach przypadków przetrwałaby taki upadek. Sekundy później jego omniklucz zaczął wskazywać, że opadają z prędkością bezpieczną dla zdrowia całej załogi kapsuły.
Furia ledwo stała na nogach, ale utrzymywała barierę, jak i efekt masy.
Wtedy...

... wtedy kapsułą coś wstrząsnęło. Bariera na chwilę znikła, ale biotyczka znów ją wygenerowała. Na omnikluczach getha i turianina pojawiły się raporty o uszkodzeniach i prawdopodobnych przyczynach. Kroganin nie musiał jednak przekopywać się przez tony eletronicznego bełkotu. Wystarczyło, że spojrzał przez dziurę w kapsule i już wiedział, że to, co w nich uderzyło, to pocisk. A wiedział, bo w ich kierunku leciały następne, zaś wokół nich krążył myśliwiec, podobny do tych, które używają piraci z układów Terminusa.
Do ziemi zostały cztery tysiące metrów.
Biotyczka drżała ze zmęczenia. Było jasne, że nie zdoła utrzymać bariery, jeśli przyjmą jeszcze jedno trafienie, a dwie rakiety wroga zbliżały się...
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Mass Effect: Unbroken Cycle
Post: 24 lis 2015, 22:02 
Paladyn
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 15
Rejestracja: 21 mar 2009, 11:20
Posty: 2615
Lokalizacja: Pomoria
Płeć: Mężczyzna
THOQR


Kroganin zapamiętał sobie, że opluwanie furii nie kończy się zbyt fajnie. Narodził się w nim szacunek do niej. Harda babka. Lubił takie. Coś pierdyknęło, biotyczka się zachwiała, ale zdołała podtrzymać barierę. Zerknął przez dziurę, co się wyrabia na zewnątrz. Ujrzał dwa pociski, a w oddali cień myśliwca. W jednej chwili powiązał ów fakt z piratami. Tymi z układów Terminusa. Bandyckie popaprańce, nic nie warte szczury i słabeusze. Dla Thoqra byli niczym dzieci kradnące cukierki z marketów, jakich wiele na Cytadeli. Wyciągnął swojego Graala, ale zaraz go schował. Znowu mu się nie przyda. Niemal natychmiast bezpardonowo złapał Turianina za ramię i silnie pociągnął ku sobie kierując jego twarz w piękny obraz dwóch lecących świszczących punktów tuż za kapsułą. Zamiast bawić się tą swoją omni-zabawką, mógłby się do czegoś przydać, prawda? Kroganin wskazał paluchem na pociski i rzekł:
- Napierdalaj!
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Mass Effect: Unbroken Cycle
Post: 24 lis 2015, 22:28 
Pisarz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 2
Rejestracja: 19 cze 2015, 11:48
Posty: 85
Lokalizacja: ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Płeć: Mężczyzna
Cogsworth

Szybka analiza informacji i Geth już wiedział co trzeba robić.

- Normalnie w takich warunkach zalecał bym wyrzucenie egzoszkieletu przez śluzę, lub w tym wypadku przez dziurę. Jednak w tej sytuacji nalegam aby wykorzystać zamon - nawet nie zdążył dokończyć, gdy kroganin złapał turianina i bezpośrednio kazał mu strzelać.
- Tak też można. - skomentował krótko i ustawił się również w dogodnej pozycji do ostrzału myśliwców. Swoim karabinem może nie dużo zrobi, ale kilka trafień powinno conajmniej zniechęcić atakujących do dalszego ostrzału.

_________________
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Mass Effect: Unbroken Cycle
Post: 03 gru 2015, 22:40 
Srebrny Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 15 paź 2010, 14:33
Posty: 1848
Cztery tysiące metrów.

Turianin lekko oszołomiony tym, co się dzieje w pierwszej chwili nie wiedział co robić. Ale po sekundzie zaczął działać. Przy użyciu omniklucza uruchomił w swoim pancerzu systemy bojowe, gruba warstwa pancerza na jego plecach zaczęła się składać i formować w coś nowego, jakiś rodzaj broni. Geth najwcześniej wychwycił, że jest to ruchoma wieżyczka. Turianin zdemontował ją z siebie. Wyglądał niemal nago, będąc praktycznie pozbawionym pancerza. Może i by ktoś zwróciłby na to uwagę, gdyby nie to, że wszystko wokół, włącznie z grawitacją próbowało ich zabić.

Po paru sekundach Arius odsunął się od świeżo stworzonego działka i krzyknął.
- Nie mam do czego to przymocować, a sam nie uniosę podczas strzelania nie mając na sobie pancerza!
Biotyczka parsknęła utrzymując nadal maksymalną koncentrację. Przyzwyczaiła się już do tego wysiłku i mogła już na tyle podzielić uwagę, by swobodnie mówić bez osłabiania, czy opuszczania bariery.
- Kurwa, turiański pizduś... Te, kroganin, może ty napierdalaj?
Automatyczne obliczenia Getha wskazywały, że Thoqr powinien być w stanie utrzymać w rękach wieżyczkę podczas strzelania.

Trzy i pół tysiąca metrów.

Kroganin wziął do rąk wieżyczkę, zaparł się o podłoże kapsuły i zaczął strzelać do nadlatujących pocisków. Po paru chwilach jednak zmienił taktykę i skupił się na myśliwcu. Kilka razy porządnie rozorał jego kadłub i wrogi obiekt latający przestał być jakimkolwiek zagrożeniem. Dobrze, bo wieżyczka była już tak gorąca, że kroganin miał lekko poparzone ręce. Wtedy...

Trzy tysiące metrów.

Wtedy biotyczka zemdlała, osunęła się bezwładnie na podłogę, wpatrując się martwo w Getha. Jednocześnie w kapsule przestała działać połowa silników hamujących i przestała spadać ustawiona pionowa - była teraz zwrócona jedną z burt, właśnie tą dziurawą, do góry. Przez dziurę wyleciała najpierw wieżyczka. W sumie i tak była już bezużyteczna, ale turianin zapewne zatęsknił za swoim pancerzem. Arius i Cogsworth zdołali jakoś utrzymać się w kapsule, i do tego zabezpieczyć biotyczkę. Nie mieli tyle szczęścia z kroganinem. Był za ciężki. Wyssało go z kapsuły trzy tysiące metrów nad ziemią.

***

Turianin panikował i już tylko trzymał siebie i biotyczkę w żelaznym uścisku, byle tylko nie wypaść z kapsuły. Geth nie mógł sobie pozwolić na taki luksus. W sumie nawet to nie potrafił panikować. Był maszyną, a maszyny były stworzone do tego, by działać.
Podłączył się raz jeszcze do systemów kapsuły i po chwili wszystko widział. Kapsuła miała dość mocy, by pozwolić im przetrwać teraz, gdy kroganin już nie stanowił dodatkowej wagi, tylko ta moc była przeznaczona na tylko dwa z czterech silników. Geth miał za zadanie przekierować nadwyżki mocy z dwóch silników, do reszty, by ustabilizować kapsułę, a resztę załatwiłyby automatyczne systemy tego latającego pojazdu...

Spoiler:
Kolejna minigierka (poziom łatwy), znów matematyczna, tylko innego formatu. Musisz rozprowadzić moc po czterech silnikach kapsuły tak, by ją ustabilizować i... przeżyć. Do tego będziesz musiał wziąć pod uwagę wagę samej kapsuły, oraz osób znajdujących się w niej i sprawić, by moc utrzymała całość tej wagi. Możesz zapisać klimatycznie w jaki sposób przekierowujesz moc, albo po prostu napisz wynik (bo obliczeń tu raczej nie będzie). To poziom łatwy, na wyższych poziomach w takich sytuacjach będą utraty mocy przy przełączaniu się na inne silniki, czy też niektóre silniki mogą być z początku niedostępne (trzeba będzie je naprawić - kolejna minigierka, albo hakować).

Waga kapsuły: 500 kilogramów.
Waga członków drużyny i gratów, które niosą: 220 kilogramów.
Moc w pierwszym silniku: 4 jednostki.
Moc w drugim silniku: 4 jednostki.
Moc w trzecim silniku: 0 jednostek.
Moc w czwartym silniku: 0 jednostek.
Jedna jednostka mocy potrafi utrzymać 100 kilogramów.
Żeby ustabilizować kapsułę, ciężar musi być rozłożony po równo.


***

Stało się. Thoqr wypadł z kapsuły. Wiedział, że jego zapasowe systemy i organy prawdopodobnie pozwolą mu przetrwać ten upadek, choć do ziemi były jeszcze ze trzy kilometry. Po paru sekundach spadania, gdy wreszcie się zmobilizował, zobaczył, że pod nim latają jakieś dziwne ptaki, czy gady ze skrzydłami. Parę mniejszych, z piórami, które nie wyglądały na zbyt groźne, i dwa naprawdę duże osobniki ze skrzydłami pokrytymi jedynie błoną. W zasięgu jego... spadania znajdował się też opadający jeszcze, zestrzelony myśliwiec, więc gdyby odpowiednio pokierować swoim ciałem, mógłby też wskoczyć do niego i poszukać spadochronu.


//postanowiłem posunąć trochę akcję do przodu. I wcale nie próbuję Was znów pozabijać. Tzn wcześniej też nie próbowałem, samo tak wyszło... :P Jak macie jakieś pytania to dajcie znać w temacie technicznym. :)
Na górę
  Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron