Strefa czasowa UTC+1godz.


Dzisiaj jest 21 lut 2018, 00:13



Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 27 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: [Final Fantasy] Dyskusja ogólna
Post: 07 sty 2012, 21:42 
Paladyn
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: -2
Rejestracja: 27 sie 2010, 11:12
Posty: 2277
Lokalizacja: Miasto słynące z syrenki i spalin
Taaaak, załóżmy, że ten dział się nadaje, bo skoro jest temat o ulubionych bohaterach, to czemu nie o całej serii? ^.^ Tam na dole będzie jeden z długich i nudnych wywodów Meph, szykujcie się :D

Każdy, kto jest chociaż ociupinkę obeznany w grach i konsolowym światku wie, czym jest Final Fantasy. Coś w rodzaju growej (jest takie słowo?) mody na sukces, no pokażcie mi inną serię, która liczy sobie… liczy sobie… no, ponad 40 gier, filmów i innych cudów? Raczej nie ma takich za wiele…

Gdy w 1987 (większość moich kolegów z gimnazjum pewnie myśli, że ludzie wtedy mieszkali na drzewach) Squaresoft chyliło się ku upadkowi, wypuszczono na rynek grę, która miała być ich ostatnią, stąd tytuł. Nikt za bardzo się nie spodziewał, że NESowe machanie mieczykiem składającymi się z jakichś 10 pikselków postaciami odniesie tak nieziemski sukces, że wpłynie na rozwój ukochanego/znienawidzonego przez graczy gatunku jot-erpegie i doprowadzi do wyprodukowania tylu zaistych rzeczy.

Nie jestem jakimś hardkorowym graczem. Prawdę mówiąc, w kwestii gier jestem największą lamą, jaką dane mi było poznać. Może dlatego tak lubię te gry, no bo co jak co, ale są tak zbudowane, że po najmniejszej linii oporu przejdzie je każda nubolama. Dane mi było zagrać w pierwsze dziewięć części głównej serii, ukończyć z nich pięć, zagrać w trzy taktyczne, ukończyć jedną, obejrzeć dwa filmy, w tym jeden pięć lub sześć razy, straciłam rachubę. I na temat tego, co liznęłam, wypowiem się szerzej.

Final Fantasy I
Przeszłam GBAowy remake, bo aż takim hardkorem, żeby grac w NESowy oryginał nie jestem. Gierka bardzo w sumie prosta, biega się jakimiś nie wiadomo cojakskąd wojownikami, zdobywa się jakieś kryształy… No ja rozumiem, że te dwadzieścia kilka lat temu to było fajne, innowacyjne i w ogóle, ale dla takiego rozpuszczonego dzieciaka jak ja generalnie jedynka jest… bez szału :P

Final Fantasy II
Remake jedynki na gjebea nazywa się Dawn of Souls i jest tam również dwójka, zresztą, w ogóle w większości przypadków przy remakach I i II są pakowane razem. Tęż wersję przeszłam i choć było to dość dawno, wciąż mam do niej mieszane uczucia. W dwójce po raz pierwszy pojawiły się postacie z własnymi imionami, jakimiś charakterami i w ogóle, ale one jakoś… nie zapadają w pamięć. Szczerze mówiąc, to z całej gry najlepiej zapamiętałam, że pod koniec biegało się po jakimś błękitno-różowym piekle, chyba, że to nie była ta część, no ale obstawiam, że jednak ta xd

Final Fantasy III

Trójka to w ogóle niezły hardkor jest (za często używam tego słowa na H), bo w roku 1990 została w Dżapanii wypuszczona na NESa (albo na Famicoma, jak ktoś woli po dżapańsku :>) i od tamtej pory ukazał się jeden remake, na NDSa w 2006 (dla porównania taka jedynka wyszła na siedmiu platformach). Tak więc, gdy jeszcze nie wiedziałam nawet, cóż to jest ten endees, a miałam ambitne plany przejścia wszystkich fajnali, ściągnęłam sobie emulator NESa, odkrzaczonego roma i dzielnie wzięłam się za granie… Nie wiem, ile wytrzymałam, ale na pewno nie więcej niż sześć godzin. Pomimo swojego wieku nie jestem z tych, dla których gra bez zaistej joł zią grafy i odlatywania głów nie jest warta uwagi, ale… chyba jednak jestem za młoda na NESa (chociaż jako jeszcze mniejszy szczeniak grałam sobie w różne dziwne cuda na emulatorze atarynki i było fajnie…). Poza tym, twórcy jakby cofnęli się w rozwoju, znów dając nam do dyspozycji cztery bezimienne pionki bez śladów charakteru, nie no, ratowanie świata w ten sposób po prostu nie daje przyjemności. Drugie podejście do trójeczki miałam już na NDSie, gdzie niby wcisnęli bohaterom jakieś osobowości, zrobili grafikę w trzy de i w ogóle, ale jakoś nie potrafiłam się w ową grę wkręcić. Nie śpieszy mi się, żeby ją przejść, jeśli mam być szczera.

Final Fantasy IV
Do czwórki miałam co najmniej cztery-pięć podejść, grałam i w japońską, i w amerykańską, i w SNESową, i w gembojową, raz nawet byłam całkiem blisko końcówki, ale tak się ociągałam ze skończeniem, że kuzyn się w końcu wkurzył i wywalił mi sejwa (niech żyje GBA, wise card i możliwość posiadania sejwa tylko w jednej grze). Znów są osobowości, i to całkiem fajne (Kain!). Fabularnie – oczywiście jak zwykle ratujemy świat, ale dzieją się też takie miłe cuda jak latanie wielorybem na księżyc (jestem pewna, że w Japonii na ulicach rozpylają jakieś dragi…). Ile razy podchodziłam do grania, tyle razy opadałam z chęci, gdy na początku główny bohater (btw, jak można nazwać głównego bohatera CECIL, ja się pytam?!) zmienia się z dark knighta w paladyna… Jezu, jak ja nieziemsko nie znoszę paladynów. Niechęć do głównego bohatera raczej dość utrudnia czerpanie przyjemności z gry, nieprawdaż?

Final Fantasy V
Rzuciłam się na snesową, japońska piątkę po ukończeniu szóstki, podjarana tym, że to ostatnia pozycja, po której będę mogła powiedzieć, że chociaż pomacałam trochę wszystkie pierwsze dziewięć… Utkwiłam na piętnastu godzinach. Bohaterów jest mało, są dość płytcy, fabuła też nie powala na kolana, no zwyczajnie mnie ta gra zmęczyła. Plus za świetny system jobów, to piąteczce trzeba przyznać.

Final Fantasy VI

No i tu mogę szczerze powiedzieć, że częścią numer sześć jestem zachwycona. Grafika, wiadomo, na SNESie powalająca nie będzie. Ale gdy gra, pomimo faktu, że wypuszczona została w 1994 (dobry rocznik :DDDDD), zachwyca… coś w niej musi być, coś więcej niż fajne fajerwerki.
Co mnie tak podjarało? Lekko industrialne, steampunkowe klimaty, mój żywioł. Barwne postacie, których do wyboru mamy aż czternaście i… brak głównego bohatera (no, niby jest Terra i Celes, takie dwie super hiper pro, ale okropnie mnie cieszył fakt, że można było latać drużyną złożoną z samych nieważnych, pobocznych postaci, chociaż i tak miałam zawsze ze sobą obie te panie :D). I odsunięcie się trochę od średniowiecznej bajkowości poprzednich części. I złożona fabuła, poboczne kłesty… No cholera, byłam w swoim żywiole i gdy oglądałam napisy końcowe, nie miałam tego uczucia ulgi, że ta dziwaczna gra się wreszcie skończyła, jak to było przy poprzednich częściach, raczej lekki żal, że to już i więcej nie będzie. Szóstka jest fabularnie nieziemsko świetna i wielu ludzi o tym nie wie, bo przyćmiła ją sława siódemki… ale jak ktoś się jrpgami jara, to wie dobrze :>

Final Fantasy VII
Nie no, na temat siódemki można pisać elaboraty na milion stron i wystarczy wejść na jakikolwiek portal o FF, aby takowe znaleźć. To część, wokół której narosły legendy (A jak się wykopie klucz do Midgaru na pierwszej płycie i znajdzie białą materię… A jak się poczeka 337/889/678/927 godzin to po tych gwiazdkach na końcu jest tajna scena! A ja mam wujka w Square i powiedział mi, że ten całkowity remake na PS3 to będzie na 100%, tylko to wielka niespodzianka na 15 rocznicę…), uwielbiana przez miliony i… należy jej się, kurczak. Tak, wywołuje klałdowy fanboyizm u nastolatków i skłania nastolatki do jarania się gejowską fanfikcją, ale… nie ma drugiej takiej gry i już nie będzie. System magii ftw (Materia!), bohaterowie ftw (chociaż z wyjątkami, KTO WYMYŚLIŁ CAIT SITHA, KTO, JA SIĘ PYTAM?!), muzyka ftw (Nobla mistrzowi Nobuo), kreacja świata ftw, fabuła ftw… Można co nieco zarzucić panu Wielkiemu Zuemu Bossowi Sefirotowi Ze Srebrnymi Włosami, ale i tak wielbię tą grę. Pomimo grafiki z poligonów i kopyt u rąk. Ef Ef Siedem było pierwszą i najprawdopodobniej ostatnią grą, przy której… płakałam. :> I pierwszą, choć zapewne nie ostatnią, w której moja lamowatość przyniosła coś nieoczekiwanego – jestem jedyną znaną mi osobą, która zupełnie niezamierzenie zdobyła czerwoną łódź podwodną. :D

Final Fantasy VIII
Ósemka jest podobno bardzo fajna. Nie potwierdzam i nie zaprzeczam, bo grałam w nią zaledwie parę godzin, no na pewno nie więcej niż sześć. Nie wiem czemu, po prostu jakoś mi się odechciało. Kiedyś jednak na pewno do niej wrócę.

Final Fantasy IX
Po trzech „dorosłych” częściach wracamy do bajkowego świata pełnego dziwacznych kreatur (główny bohater z ogonem, wtf, ja się pytam?!). Jest zabawnie, słodko i kolorowo, Big Bad Boss lata z pępkiem na wierzchu i wygląda jak dziewczyna, w drużynie mamy zielone, człekokształtne coś z grzybem na głowie i wpieprzającego żaby mumina z językiem do pępka… I, wbrew pozorom, jest fajnie. Może nie ma takich emocji, takiego napięcia jak przy VI czy VII, ale jest mnóstwo zabawy i… no, fajnie i milusio :D

Final Fantasy Tactics
Tacticsy są trudne. W każdym razie dla takiej kosmolamy jak ja. Nie przeszłam ich, bo zwyczajnie nie dałam rady, choć zapowiadały się całkiem ciekawie… Może do nich wrócę. Na pewno wrócę.

Final Fantasy Tactics Advance
TA w porównaniu ze swoją starszą siostrą z PSXa są śmiesznie łatwe. I kolorowe. I uproszczone na maksa. I nudne. Po jakimś czasie zwyczajnie zaczynają się nudzić rutynowe walki (Tak, w każdym jrpg prędzej czy później random encountery się nudzą, ale TA to rpg taktyczny. Składający się z walk. Gdy nudzą się walki, nudzi się gra, proste.) i odechciewa się grać. Ale dzielnie wytrwałam do końca.

Final Fantasy Tactics A2

I tutaj mogę szczerze rzec, że to jest jakaś kpiiiina, poraaażka. Nie doszłam do połowy, a już byłam tak śmiertelnie znudzona, że rzuciłam NDSa w kąt i powiedziałam A2, żeby się wypchała.

Final Fantasy: The Spirits Within

Gdy oglądałam ten film, spodziewałam się czegoś… związanego z serią. Chociaż trochę. Okazało się, że z FF ma wspólny właściwie tylko tytuł. Chciałabym napisać o nim coś więcej, ale… nie pamiętam. Nie pamiętam nawet, o czym to było. Wiem, że mi się całkiem podobało i chyba było jakieś latanie w kosmos.

Final Fantasy VII: Advent Children
Zawsze śmieję się z ludzi, którzy są na tyle zachwyceni jakimś filmem, że widzieli go czterdzieści razy. A przecież sama mam coś takiego – AC widziałam około sześciu razy i za każdym razem tak samo mi się podobało. Na uwagę zasługuje doprawdy zaiste wykonanie, no, film wygląda naprawdę świetnie. Zachwyca soundtrack (Nobla mistrzowi Nobuo [2]), a sam film… no, jest dość… japoński. Sceny walk – nieziemskie, mocno przesadzone ale CO Z TEGO, i tak uwielbiam patrzeć, jak Klałd sobie lata, podrzucany przez kolegów, albo bitwa w Forgotten City, no miodzio. Pojawiają się nowi, źli bohaterowie, oczywiście ze srebrnymi włosami. Fabularnie oczywiście pokręcone na nowo, jakby sama gra nie była dość hardkorowa… I MOŻNA SOBIE POOGLĄDAĆ VINCENTA W ODPOLIGOWANEJ WERSJI! *fangirl mode on*

I teraz by się przydało jakieś mądre podsumowanie. Nie mam głowy do wymyślania mądrych podsumowań, więc je sobie daruję. Zresztą, i tak pewnie nikt nie dotrwał do końca tego bełkotu. xd
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 18 mar 2012, 15:14 
Administrator
Awatar użytkownika
Online
Reputacja: 21
Rejestracja: 03 lis 2008, 08:07
Posty: 10185
Lokalizacja: Gród Bestiarium
Płeć: Mężczyzna
Aaaa! Jak znajdę czas to się wyczerpująco wypowiem. :D
I fajny masz avek. :D

"no pokażcie mi inną serię, która liczy sobie… liczy sobie… no, ponad 40 gier, filmów i innych cudów? Raczej nie ma takich za wiele…"
Fakt, za wiele nie, ale Dragon Ball, Pokemon, itp. istnieją. ;p
Ale to nie na temat, więc wracam do analizy posta. :D

"wypuszczono na rynek grę, która miała być ich ostatnią, stąd tytuł."
I chwała im za to!

Final Fantasy I-IV: W planach. ;p
Final Fantasy VI: jw.
Final Fantasy V: Grałem bardzo dawno. Pamiętam, że zaciąłem się na bossie ostatecznym w beznadziejnej sytuacji przed walką (słaba pula itemków, doświadczenie, itp) a cofnąć się nie dało. Gra aczkolwiek sympatyczna.
Final Fantasy VII: Zacząłem ją znowu wczoraj. :D Ach, najcudowniejsza, najukochańsza fabularnie część serii. ^^ Ale... Nie przeszedłem jej! XD Wywaliło mi pliki zapisu razem z grą przed ostatnią walką, czyli tym razem miałem wymuszoną taką samą sytuację jak w przypadku piątki. xP
Final Fantasy VIII-IX: W niedalekich planach. ;) Aczkolwiek w IX grałem w dzieciństwie razem z FFT. :D
Final Fantasy X&X-2: Strasznie lubię tą historię... Świetna muzyka, barwne postacie (aczkolwiek X-2 trochę rozdziabdziała ich stabilny zarys), o historii już wspomniałem. Przeszedłem obie, z tym że najpierw X-2. xPPP Do gry chętnie nie raz jeszcze wrócę. :)
Final Fantasy XI: Mam gdzieś na mailu klucz dwutygodniowy, więc w przyszłości skorzystam. :3
Final Fantasy XIV: Zapisany byłem na betę, niestety nie przyjęli mnie, stety bo bym się przekonał o niegrywalności mimo przecudownej grafiki. :p
Final Fantasy XII: Autor soundtracku jest bogiem... Aż dziw, że tym razem Nuobo Uematsu skomponował jedynie jeden utwór "Kiss Me Goodbye" (OST z FFVII słucham do dziś ^^). Rozległy świat, przyjemna i pokrzepiająca historia, barwne, niesamowicie barwne postacie. :) Balthier mym idolem! XD
Final Fantasy XIII: Planuję zagrać w przyszłości, dalszej przyszłości. ;p

Spin-offy:
Final Fantasy Tactics: Grałem w dzieciństwie, a że nie pamiętam czy przeszedłem - w planach. :)
Final Fantasy Tactics Advance: Przeszedłem. Ten sam świat co w XII, która to na FFTA była wzorowana, miła fabuła, grało się bardzo przyjemnie. :3
Final Fantasy VII: Crisis Core: Chlip... Świetna. T.T Specjalnie od kumpla pożyczyłem PSP żeby zagrać... Świetna fabuła, jak zawsze barwne postacie... Cudo. :3

Filmy:
Final Fantasy VII: Last Order: Genialny OVA! :D Choć trochę się różni szczegółami fabularnymi od Crisis Core i być może minimalnie od pierwowzoru.
Final Fantasy: The Spirits Within: Prawdę mówiąc kiedyś usnąłem na tym filmie szczylem będąc. Muszę obejrzeć go jeszcze raz kiedyś, żeby go zrozumieć. ;p
Final Fantasy (Anime): Świetneeeeeeeeeee... :D Takie niby dziurawe jak sito jeśli chodzi o niektóre szczegóły, cechy serii animowanej, ale strasznie przyjemne mi się wydaje. :) Endingowy teledysk rox! :D
Final Fantasy VII: Advent Children + Advent Children Complete: Co tu gadać... Kiedyś kupię sobie to na DVD, albo BR... :DDDDDDDDD

_________________
Wszystko ku chwale większej frajdy!
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 29 cze 2013, 19:27 
Srebrny Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 15 paź 2010, 14:33
Posty: 1965
Mam takie pytanie - chciałbym wejść do tej serii, ale zacząć z grą, której nie trzeba odpalać przez DosBox. Jaka część wkręciła by mnie na stałe do FF?

_________________
Temat techniczny sesji o Mass effect.
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 29 cze 2013, 19:40 
Administrator
Awatar użytkownika
Online
Reputacja: 21
Rejestracja: 03 lis 2008, 08:07
Posty: 10185
Lokalizacja: Gród Bestiarium
Płeć: Mężczyzna
Jeśli lubisz retro i chcesz koniecznie zagrać na PC, to polecam VII, największy klasyk. :p
Jeśli masz Win7 to trochę trzeba będzie pokombinować, ale warto. :)

_________________
Wszystko ku chwale większej frajdy!
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 29 cze 2013, 19:51 
Srebrny Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 15 paź 2010, 14:33
Posty: 1965
Właśnie mam. Ostatnio próbowałem odpalić np ZEQ2 - jak to się tnie... A na tysiąc razy słabszym lapku z Vistą działa perfekt.

_________________
Temat techniczny sesji o Mass effect.
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 29 cze 2013, 20:05 
Administrator
Awatar użytkownika
Online
Reputacja: 21
Rejestracja: 03 lis 2008, 08:07
Posty: 10185
Lokalizacja: Gród Bestiarium
Płeć: Mężczyzna
Bo to bardzo stara gra, dlatego najnowsze kompy mają problem z przeżuciem jej kodu. :p

_________________
Wszystko ku chwale większej frajdy!
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 30 cze 2013, 18:14 
Srebrny Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 15 paź 2010, 14:33
Posty: 1965
Hehh, znalazłem coś takiego:
http://allegro.pl/final-fantasy-vii-7-premierowa-kartonowy-box-i3353945871.html

http://allegro.pl/final-fantasy-vii-pc-nowa-i3342712422.html

Że tak powiem, trochę przydrogo mnie by to wyszło... xD

_________________
Temat techniczny sesji o Mass effect.
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 30 cze 2013, 18:17 
Administrator
Awatar użytkownika
Online
Reputacja: 21
Rejestracja: 03 lis 2008, 08:07
Posty: 10185
Lokalizacja: Gród Bestiarium
Płeć: Mężczyzna
WHOA!! Ale bajeeeeeeeeeeeeeeeer! :D
Tak bym chciał! XD

_________________
Wszystko ku chwale większej frajdy!
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 30 cze 2013, 18:25 
Srebrny Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 15 paź 2010, 14:33
Posty: 1965
Grę, czy raczej opychać gry za taką cenę? xD

_________________
Temat techniczny sesji o Mass effect.
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 30 cze 2013, 18:42 
Potępiony
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 18
Rejestracja: 23 gru 2010, 20:27
Posty: 3843
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Mężczyzna
Kogoś ładnie przywaliło xD W Stanach to ok, rynek starych gier jest żywy, ale tam by i tak góra z...300$ dostał xd

_________________
Obrazek

We're hiding here inside the dream and all our doubts are now destroyed. The guidance of the morning star will lead the way into the void.”
Na górę
  Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 27 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do: