Strefa czasowa UTC+1godz.


Dzisiaj jest 18 lis 2017, 02:03



Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 5 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Post: 18 lis 2008, 18:55 
Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 27 paź 2008, 19:59
Posty: 769
Lokalizacja: Hyrule
Zmora to zjawa, która dusi śpiących. Siada im na piersiach i czeka aż krew podejdzie do głowy, którą spływającą z nosa, spija. Jest też możliwość, że gdy krew nie idzie nosem, zmora przecina żyłkę na skroni i wysysa.
Jest to widmo chude,podobne do człowieka, ale wysokie, z nogami dłuższymi niż u ludzi. Ciało jej jest przezroczysto-białe. Chadza krokiem powolnym. Kiedy napije się krwi, staje się czerwona, jej krok jest szybszy i "jakby kłusem wybiega z domu" dopada wtedy do stajni, wybiera konia na którego siada, długie nogi opata wokół brzucha, i na oklep jedzie przez pole, dopóki koń nie zmęczy się tak strasznie aż mu piana wystąpi na pysku. Wtedy odstawia go do stajni a sama znika.
Jedynym zabezpieczeniem dla koni przeciw zmorze, jest przybicie na drzwiach stajnie zabitej sroki. Wtedy zmora takiego progu zmora nie przekroczy.
Sposobów ochrony dla ludzi jest nieco więcej. Oto one:
- Na drugą noc po napadzie zmory zmienić miejsce spania
- Spalić słomę na której zmora dusiła człowieka (ewentualnie prześcieradło :D)
- Nie należy spać na jęczmiennej słomie (albo jęczmiennym prześcieradle. Ale widział kto coś takiego??)
- Należy zasypiać na brzuchu
- Należy zasypiać na prawym boku. (nie radzę jednak nikomu próbować zasypiać na prawym brzuchu. Mi nie wyszło)
- Idąc spać, postawić przedmiot żelazny przy łóżku. Najlepiej siekierę.
- Idąc spać mieć pod ręką kij do obrony przed zmorą.
- Postawić koło łóżka nóż na sztorc ( siekiera, nóż, kij - uważaj jak wstajesz. Wstaniesz radosny z obrony przed zmorą i się zabijesz o którąś z tych rzeczy)
- Należy zasypiać trzymając chleb w ustach (ta... zamiast zmory to sam się zadławisz. I to skutecznie)
- Należy zasypiać mając dwa palce prawej ręki skrzyżowane.
Sposobem na odegnanie zmory na długo należy tak postąpić: przy śpiącym musi czuwać człowiek z butelką w zanadrzu. Gdy zmora zacznie dusić człowieka śpiącego, drugi musi lewą ręką zagarnąć butelką od głowy do stóp śpiącego do głowy. Potem należy szybko ją zakorkować i w ogień lub w wodę wrzucić. Po wrzuceniu do wody, rozlegnie się kwilenie, jakby dziecko płakało. Po wrzuceniu do ognia, i po stopieniu butelki, ściany się zatrzęsą i pisk sparzonej zmory będzie się niósł się przez komin i po domu.
Sama zmora, do domów dostaje się pod postacią ćmy, bądź komara. Po dostaniu się do domu przybiera swą prawdziwą postać. Po wypiciu krwi, zmienia się w mysz, tudzież inne małe stworzenie (chociaż kot też się zdarza) i ucieka do stajni co opisałem już na początku. Można ją kojarzyć z upiorem (słowiańskim wampierzem). Jednak zmora, jest zazwyczaj duszą śpiącego człowieka, który przychodzi mścić się za zniewagi zadane podczas dnia, albo po prostu duszą, która w nocy się błąka i męczy ludzi. Wampierz natomiast wstaje z grobu.

***

Zmora jest duszą, która odrywa się nocą od ciała człowieka, pozostającego w stanie snu. Godny szczególnego podkreślenia jest zazwyczaj zupełny brak świadomości tego faktu. Tak więc osoba śpiąca, nic nie wie, że odrywająca się od niej dusza przyjmuje postać zmory i w taki sposób przekształcona, atakuje inne osoby, pozostające również w stanie snu. Nie jest to jednak regułą, ponieważ sporadycznie niektóre jednostki wiedzą o swych nocnych peregrynacjach, o swym nocnym bytowaniu...
Zgodnie z tradycją niezwykle skutecznym zabiegiem było wypowiedzenie przez atakowaną osobę następującej formułki: „Przyjdź rano dam ci chleba z masłem”. W efekcie, następnego dnia z rana w nawiedzonym przez zmorę domu pojawiała się realnie żyjąca osoba, czyli po prostu zmora...

Tak więc magia słowa odegrała istotną rolę. Zmora, a właściwie konkretna kobieta, była zmuszona przyjść do domu, który był przez nią w nocy nawiedzany. W ten sposób została zdekonspirowana przez otoczenie. Od tej chwili przestała nawiedzać dany dom, ale nie oznacza to jednak, że skończyła się definitywnie jej działalność.
Istoty te dysponowały umiejętnością przyjmowania różnych form. Przede wszystkim jednak z upodobaniem przyjmowały formy zoomorficzne i wcielały się w postać kota, myszy, gęsi a także psa. Nie rezygnowały również z innych kształtów, a więc przykładowo z pewnych części ludzkiego ubioru. Materializowały się wiec choćby w formie papucia. Postać ludzką zmory przyjmowały tylko w ściśle określonych sytuacjach, i to nie z własnej „woli”. Następowało to, więc wówczas, gdy musiała przyjść do domu, który nawiedzała nocą. Jak już sygnalizowaliśmy, wypowiedzenie formułki: „Przyjdź rano dam ci chleba” wywoływało ów skutek i tym samym następowała dekonspiracja zmory.
Zmory, zarówno ukazujące się pod postacią ludzką jak i inną, wydawały nieraz bardzo niemiłą woń. Była ona często odurzająca.
Ogólnie interwencja tych istot sprowadzała się – używając lokalnych określeń – do duszynio dalej gnicenio, a także cyckanio. U jednych osobników owe rany wywołane „cyckaniem” goiły się szybciej, u innych zaś osobników jątrzyły się, a proces leczenia był długotrwały; podobnie też fakt „gnicenio” człowieka u niektórych nie wywoływał żadnych konsekwencji, a u innych obrzęk i długotrwałe bóle. Powszechnie też, i to nawet obecnie, podkreśla się szczególny stan apatii, w jaki popada człowiek atakowany przez zmorę, który to trwa do około dwóch tygodni. Dodać należy, że zmory atakowały nie tylko ludzi, lecz także zwierzęta a nawet drzewa.
Podstawowym środkiem obronnym przed atakami zmory było magiczne zamkniecie przestrzeni, na której się przebywało. Istota tego zabiegu polegała więc po prostu na obrysowaniu danego miejsca kredą, a niekiedy nawet kredą święconą. Kształt tej figury był na ogół dość dowolny i wynikał tylko z potrzeby narysowania pewnej linii zamkniętej wokół miejsca spoczynku.
Skutecznym sposobem „zamknięcia „ danej przestrzeni przed interwencją zmory było naklejanie na dziurki od klucza w drzwiach charakterystycznych małych krzyżyków wyciętych z papieru.
Najpopularniejszym sposobem zabezpieczenia się przed zmorą było ustawienie w kącie pokoju miotły włosiem do góry. Skuteczne było również umieszczanie w pokoju wody święconej. Jeszcze innym sposobem było umieszczenie w pokoju lalki lub drewnianego kloca, który był kładziony na łóżku zamiast człowieka. Zabiegi mające na celu „zmylenie” zmory przejawiały się również w charakterystycznym zabiegu polegającym na zmianie pozycji, w której zazwyczaj dana osoba spała. W momencie pojawienia się zmory jednym z pierwszych podejmowanych zabiegów była zmiana pozycji o 180 0 . W takich przypadkach zmory rezygnowały z dalszego atakowania swoich ofiar.
Zabiegiem niezwykle popularnym było „nacieranie się czosnkiem”. Był on stosowany wówczas, gdy dana osoba była „cyckono”, ale nie tylko. Kazimierz Moszyński pisze, iż „u wszystkich Słowian oraz wielu innych ludów uchodzi on za broń zupełnie bodaj wszechstronną, zabezpieczyć ma bowiem nie tylko od demonów, zmór, czarownic itp., lecz również od wszelkich w ogóle czarów oraz – i to przede wszystkim – od uroku”


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

_________________
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 14 wrz 2010, 18:01 
Paladyn
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: -2
Rejestracja: 27 sie 2010, 11:12
Posty: 2279
Lokalizacja: Miasto słynące z syrenki i spalin
Jednym z bardziej niebezpiecznych demonów była w wierzeniach słowiańskich zmora (inaczej: mara, kikimora, wieczornica lub gnieciuch). Mogła nią być tylko kobieta, zaś możliwość stania się tą podstępną istotą była dziedziczna (np. była nią każda siódma córka tych samych rodziców) lub nabyta (np. kiedy w czasie chrztu ojcowie chrzestni zamiast "Zdrowaś" powiedzieli "Zmoraś"). Zmora, która niekiedy przyjmowała postaci zwierzęce (kot, łasica, mysz) dręczyła koszmarami śpiących ludzi, przygniatała im piersi, utrudniała oddychanie, dusiła, a także wypijała krew. Skuteczną obronę przed zmorą zapewniać miały m.in. miotła ustawiona w kącie izby, ostre narzędzie leżące obok łóżka, miejsce odpoczynku obrysowane święconą kredą.
(...) Mego wujka co noc dusi zmora, powietrza mu trudno złapać. Chce krzyczeć nie może. Ojce czekają, żeby ją złapać, bo najpierw chodzi po pierzynie, a potem dusi. Czasem jest to żaba albo mysz. Trzeba cokolwiek złapać, nawet drzewo i przybić gwoździem, to przed wschodem słońca zmieni się w osobę i się okaże (...)

Bibliografia: Wiedza własna, artykuł A. Dłużewskiej-Sobczak, różne różniste przekazy ludowe, książka L. J. Pełki "Polska demonologia ludowa"

Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 19 kwie 2011, 09:24 
Srebrny Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 19
Rejestracja: 21 lut 2009, 19:41
Posty: 1508
Lokalizacja: Elbląg, Gdańsk
Płeć: Mężczyzna
Obrazek


Zmora zwana też marą (stąd powiedzenie sen mara, Bóg wiara) – w wierzeniach słowiańskich istota półdemoniczna, dusza człowieka żyjącego lub zmarłego, która nocą męczyła śpiących, wysysając z nich krew.

Według ludowych podań zmorami zostawały dusze grzesznych niewiast, dusze ludzi skrzywdzonych, zmarłych bez spowiedzi, potępionych. Zmorami często bywały siódme córki danego małżeństwa lub osoby, którym przy chrzcie przekręcono imię, ale "zmorowatość" dotykać też mogła osoby mające zrośnięte nad oczyma brwi lub różnokolorowe oczy. Istnieją wierzenia (m. in. w centralnej Polsce), że zmorą zostaje po śmierci np. osoba, przy której na łożu śmierci (wg innych wariantów w czasie chrztu), ktoś odmawiając Pozdrowienie Anielskie, przejęzyczył się i powiedział Zmoraś Mario zamiast Zdrowaś Mario.

Zmorę wyobrażano sobie jako wysoką kobietę o nienaturalnie długich nogach i przezroczystym ciele. Można ją było dostrzec przy świetle Księżyca, gdy jego promienie przechodziły przez ciało zmory. Podania przypisują jej zdolność do otwarcia każdego zamka. Umiała też zmieniać się w rozmaite zwierzęta: kota, kunę, żabę, mysz, a także w przedmioty martwe, jak słomka czy igła.

Zmora żywi się krwią. Sadowi się na piersiach śpiącej osoby, przyciska piersi kolanami i powoduje uderzenie krwi do głowy. W ten sposób pozbawia powoli tchu swoją ofiarę. Spija krew wypływającą nosem lub też nacina zębami żyłkę na skroni lub szyi i wysysa. Ofiara zmory traci siły i energię, które później odzyskuje w naturalny sposób. Mocno wygłodzona zmora potrafiła jednak zabić swoją ofiarę.

Syta zmora udaje się do stajni, gdzie wybiera konia, dosiada go na oklep i udaje się w szaleńczy galop, dbając, by zawsze być oświetloną promieniami księżyca. Długimi nogami opasuje rumaka, steruje nim, bijąc go w kark i po nozdrzach. Kiedy koń osłabnie, zawraca i zostawia wystraszone zwierzę na jego miejscu, w stajni. Niektóre zmory męczyły zwierzęta gospodarskie i sprowadzały na nie pomór.

Człowiek dręczony przez zmorę jęczy, poci się i rzuca się na łóżku. Jeśli zatem Słowianin budził się rankiem z uczuciem, że coś go całą noc gniotło w piersiach, często obwiniał za to właśnie zmorę. Mit ten ma zapewne swoje źródło w zjawisku paraliżu sennego.

Gdy osoba zaatakowana przez zmorę budziła się, ta natychmiast uciekała. By pomóc śpiącemu, którego dręczy zmora, należało zbliżyć się z butelką w prawej ręce, a lewą ręką zagarnąć od głowy śpiącego ku stopom, następnie zakryć ręką i zakorkować naczynie. Butelkę z pochwyconą zmorą należało utopić lub wrzucić w ogień. W wodzie długo słychać kwilenie podobne do kwilenia małego dziecka, w ogniu, gdy pęknie szkło słychać pisk oparzonej zmory, która wraz z dymem jako czarna pręga uchodzi kominem.

Skuteczną metodą ochrony przed zmorą była zmiana pozycji snu. Należało położyć się w łóżku odwrotnie, z głową w nogach łoża, bądź nie na wznak. Dodatkowo można było spać ze skrzyżowanymi nogami. Sposobem na zabezpieczenie stajni przed zmorą było przybicie nad drzwiami lub na drzwiach zabitej sroki.


Bibliografia

* Barbara i Adam Podgórscy: Wielka Księga Demonów Polskich - leksykon i antologia demonologii ludowej. Katowice: Wydawnictwo KOS, 2005. ISBN 83-89375-40-0.

* Kazimierz Władysław Wójcicki: Klechdy, starożytne podania i powieści ludu Polskiego i Rusi. Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy, 1972.


Źródło: Wikipedia.pl
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 12 paź 2012, 09:52 
Administrator
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 21
Rejestracja: 03 lis 2008, 08:07
Posty: 10107
Lokalizacja: Gród Bestiarium
Płeć: Mężczyzna
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

_________________
Wszystko ku chwale większej frajdy!
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Zmora
Post: 20 lis 2016, 12:01 
Wędrowiec
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 7
Rejestracja: 18 lis 2016, 19:50
Posty: 6
Lokalizacja: Tarnów
Płeć: Mężczyzna
"Zmory , nazywane też czasem Kikimorami, Wieczornicami lub też Dusidłem Nocnym, są istotami eterycznymi, duszącymi w nocy śpiących ludzi.

Szczególnie chętnie wybierają sobie dzieci i młodych ze względu na ich czystą i świeżą krew. Dostawszy się do domu siadają okrakiem na piersi swojej ofiary i dociskając ją kościstymi kolanami powodują uderzenie krwi do głowy. Wtedy piją wyciekającą z nosa krew tak długo aż nasycą swoje pragnienie.

Ofiary Zmory, w przeciwieństwie do innych krwiopijców - Upiorów, nie umierają ani same nie zamieniają się w zmory. Tracą jedynie siły i energię, które jednak z czasem odzyskują w naturalny sposób. Może się jednak zdarzyć, że wyjątkowo wygłodzona zmora doprowadzi swoją ofiarę do śmierci.

Osoba dręczona przez zmorę głośno jęczy przez sen i oblewa się zimnym potem. Jeśli da radę sama się obudzić i zerwać z posłania zmora natychmiast ucieka. Ratunek może też przynieść osoba trzecia, zagarniając niewidzialne dla niej dusidło lewą ręką od głowy do stóp, prosto do trzymanej tam w prawej ręce butelki. Butelkę tą trzeba natychmiast zakorkować i jak najszybciej wrzucić do wody. Przez wiele dni będzie wtedy słychać z nad wody kwilenie małego dziecka ale nie należy na nie reagować.

Zmory mają postać wysokich kobiet o nienaturalnie długich nogach. Przez ich niemal przeźroczyste ciało dokładnie widać wszystkie kości. Znane są również Zmory Końskie i Zmory Bydlęce, męczące nocami zwierzęta wiejskie i sprowadzające na nie pomór."

źródło: http://www.izomag.friko.pl
Na górę
  Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 5 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron