Strefa czasowa UTC+1godz.


Dzisiaj jest 15 sie 2018, 09:45



Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Listy do przyszłości.
Post: 22 mar 2014, 09:16 
Srebrny Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 15 paź 2010, 14:33
Posty: 1524
List do siebie za 50 lat.

Cytuj:
Drogi Danielu,
a raczej powinienem napisać drogi Ja, bo może strzelić nam coś głupiego do głowy i zmienimy imię. Już ja nas znam... Także
drogi ja,
mam nadzieję, że wypełniliśmy chociaż część naszych życiowych pragnień, obietnic i marzeń. Albo że chociaż wygraliśmy w Lotto. Wiem, że nawet w chwili, gdy krzywymi literami kreślę ten list, miewam dziury w pamięci, a przy ich przyroście geometrycznym, powinniśmy mieć w wieku siedemdziesięciu lat pogłębiającą się amnezję. Właśnie dlatego chcę nam przypomnieć o tym, co jest dla nas ważne w życiu, o czym marzyliśmy co no, gdy po ciężkim dniu kładliśmy się spać. O czym, co daje nam nadzieję, na lepsze jutro. O czymś, komu nikomu nigdy wcześneij nie mówiliśmy.

Po pierwsze - studia, Danielu. Mieliśmy je podjąć zaraz po zakończeniu technikum. Nie wyszło. W końcu los nam to jednak umożliwił i studiowaliśmy archeologię. Fililogię angielską, oraz coś związanego z kierunkiem włoskim. Znamy w końcu na tyle dobrze ten drugi język, by się w nim swobodnie porozumiewać. Jesteśmy magistrem w każdym z tych kierunków. No, przynajmniej magistrem, bo nikt nam przecież nie broni piąć się w górę w tym wyścigu do wiedzy, prawda? W kazdym razie - tytuł magistra całkowicie nas by zadowolił i jesteśmy zaszczyceni pisząc "mgr" przed naszym nazwiskiem.

Po drugie - firma. Zawsze marzyliśmy o antykwariacie, ewentualnie o czymś związanym z wyceną starych, pięknych i w większości bezużytecznych przedmiotów. Ehh, marzenia... Cóż, jeśli nie wyszło - trudno. Ale sklep komputerowy naszej Czwórki musiał wypalić. To akurat był pewniak, otworzyliśmy go w roku 2016, ale plany z nim związane mieliśmy obmyślone już wiele lat wcześniej.

Po trzecie – pisarstwo. Skrobnęliśmy jakiś bestseller, czy przebój, prawda? Tajemniczą space-operę z klonami, obcymi, sztucznymi inteligencjami... Sztucznymi inteligencjami obcych klonów też. Wiadomo o co chodzi. Ważne, byśmy się wreszcie przełamali do napisania tego i byśmy byli poważanym pisarzem. By nasze słowo się ilczyło w świecie, w którym przyjdzie mi się dopiero zmierzyć, a w którym ty – mimo wszystkich przeciwności losu – sobie poradziłeś. Przepraszam – sobie poradziliśmy. Wierzę w ciebie, w nas. A i jeśli nasze słowo jednak niewiele znaczy w globalnym świecie pióra, to chociaż niech coś znaczy dla naszych przyjaciół z Bestiarium. Pamiętajmy, że oni wiele dla nas znaczą i nie są, jak ten „pył na słonecznym wietrze” (Mass Effect – jeśli znajdziemy czas, powinniśmy wracać, by przeżywać przygodę Sheparda raz jeszcze). Oni wspierają nas, więc się przynajmniej postarajmy, by zasłużyć na to wsparcie. I bądźmy wsparciem dla nich, gdy to oni będą nas potrzebować.

Czwarta rzecz – rodzina. Nie wolno o niej zapomnieć. Zarobiliśmy na bestsellerze, więc wyprawiliśmy mamę na jej wymarzoną stację arktyczną, pozwoliliśmy jej zobaczyć z bliska rafę koralową. Wreszcie, kupiliśmy jej domek w kanadyjskim zaciszu, zdala od zgiełku trybów wszechświata. Pamiętajmy po wsze czasy – mama pownna byś z nas dumna tak samo, jak my na co dzień jesteśmy dumni z niej. Spełniajmy jej marzenia, gdyż ona nie miała nawet szansy, by pomyśleć o ich spełnianiu. Wychowywała – i nadal to robi – nas sama, i gdyby nie jej obecność, jak i otwarty umysł, to osoba, która pisze ten list, nigdy by nie istniała, tak samo, jak osoba, która go kiedyś przeczyta.
Siostra – pomogliśmy Dianie dostać się do dobrej kancelarii prawniczej. Dyskretnie, ponieważ ona nie lubi otwartej pomocy. Wiemy, że przed 2020 rokiem była już uważana za jedną z najtwardszych prawniczek świata, a jej determinacja i upór przebija się niczym czołg przez sądownicze mury. Jesteśmy z niej dumni. To nasza mała siostrzyczka, niezależnie od tego ile ma lat, gdzie się znajduje i jaką sprawę właśnie prowadzi.
Co do reszty rodziny – wiemy, komu nie należy ufać. Kto nas oszukał, zdradził w najczarniejszej godzinie. Kto jest kłamcą i złodziejem. Nie, nie przesadzam. Tej osobie po prostu nigdy więcej nie pomogliśmy. Odcięliśmy się od niej. Zewaliśmy wszystkie więzy, a raczej to on je zerwał, gdy zdecydował się na krok, który spowodował tak wiele cierpienia... Który nastąpił zaraz po największej tragedii, jakiej w życiu doświadczyliśmy.
Reszta rodziny zawsze wydawała się być w miarę w porządku. Mimo pewnych różnic zdań – zawsze byli uczciwi w swoich przekonaniach. Gdy poprosili nas o pomoc – nigdy nie odmawialiśmy. Rodzinie się nie odmawia, prawda?
A, i słowo o starych przyjaciołach. Utrzymujemy z nimi, oczywiście, kontakt. Co dzień mówimy im, że są najlepsi na świecie i kupujemy im piwo. Ja stawiam.
Nie zapominajmy też o tych, którzy od nas odeszli. O cieniach, które ścigały nas przez całe życie. Agata, tata... I inni bliscy. Życie może i jest ulotne jak łzy na deszczu (Łowca Androidów – warte oglądana nawet w 2064 roku). Ale pamięć o życiu nie. Pamiętajmy więc tak długo, jak tylko będziemy w stanie pamiętać. I starajmy się być zapamiętani. Miło mieć tę świadomość, że ktoś tam gdzieś ciepło nas wspomina.

Wreszcie dotarłem do piątej rzeczy – naszej nowej rodziny.
Ożeniliśmy się mając trzydzieści jeden lat, czyli w 2024 roku. Pani naszego życia, serca i rozumu nie musi być postrzegana przez innych, jako coś, co teraz się wiąże się z określeniem gorąca laska. Wystarczy, że to my uznamy ją za najpiękniejsze stworzenie na świecie. Słuchamy jej uważnie, a gdy trzeba – przytulamy. Rozumiemy ją, a przynajmniej staramy się zrozumieć jej naturę. Jesteśmy jej mężem i przyjacielem. I nigdy nie pozwalamy, by płakała z naszego powodu. Kochamy i jesteśmy kochani. To jest najważniejsze. And nothing else matters (Metallica – pamiętamy, oczywiście).
W 2025 mamy słodkiego bobasa. Elencza, śliczna mała córeczka, której przeznaczone jest być astronautką. Oczywiście, przeznaczenie lubi się zmieniać, więc kochamy ją niezależnie od tego kim jest i co robi, a także zawsze wspieramy ją.
Kilka lat później rodzi się syn. Mój syn. Tym razem nasza Pani wybiera imię, chociaż silnie przekonywaliśmy ją, by miał na imię Asa. Wyrasta na potężnego przywódcę i jest głosem zdolnym, by rządzić narodem. Wiemy, że tak jest, bo nasz syn to inteligentny kawał skurczybyka.
W 2043 osiągamy wiek 50 lat. Solidne pół wieku życia za nami. Z nadzieją patrzymy w przyszłość. Świętujemy osiemnastkę Elenczy, kochamy naszą rodzinę najmocniej w świecie. Nadal nie przestajemy marzyć. I piszemy, dużo piszemy.
Bo, tak jak teraz, tak jak zawsze, kochamy to robić.

W chwili, gdy to czytamy mamy siedemdziesiąt lat, zbliżamy się nieubłaganie do naszych siedemdziesiątych pierwszych urodzin. Szmat czasu za nami. Mamy co wspominać. Wiemy już, że nie chcemy umierać na tak zwanym łożu śmierci, wszystko co do tego mamy zaplanowane. W plan wtajemniczamy tylko naszą córeczkę, która – łykając łzy – spełnia ostatnie życzenie (Wiedźmina czytamy dalej, nie zapominamy), ostatnie marzenie szczęśliwego starca.
Umieramy mając siedemdziesiąt cztery lata, gdzieś daleko, wysłani kapsułą w przestrzeń kosmiczną. Zawsze marzyliśmy, by dosięgnąć gwiazd, a teraz mamy je na wieczność.
Nie żałuję niczego. Wszystko, co robiłem, wszystko, co mnie spotkało, zmierzało właśnie do takiego końca. Gdy moje ciało błąka się wśród ciał niebieskich, a dusza tańczy na falach nieskończonej Światłości, ten list jest odczytywany na mym pogrzebie. W tle leci muzyka, coś smutnego, co wybierze moja piękna jak zawsze żona. Piękne nuty pianina oczarowują przybyłych, by się pożegnać. Łzy są nieistotne, liczy się tylko ta jedna, idealna chwila, gdy żegnam się z wami, z już nieobecnymi, ze sobą przy użyciu tego listu.
I dodaję na końcu, że bardzo was wszystkich kocham.

Daniel Gorzkowski
.


Tekst ten powstał przy użyciu dużej mieszanki braku snu, alkoholu, smutnej muzyki, oraz lekkiego doła, którego każdy z nas raz na jakiś czas łapie. Wszystko w tym liście, przeszłość, jak i marzenia dotyczące przyszłości, to szczera, niewzruszona prawda. :)
Jest to też takie jakby zachęcenie Was do podzielenia się tym, co Wy chcielibyście otrzymać od życia. Jakie i jak precyzyjne są Wasze marzenia? I co zrobicie, gdy się już spełnią?

_________________
Temat techniczny sesji o Mass effect.
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 22 mar 2014, 11:41 
Future MILFgaardian
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 35
Rejestracja: 28 mar 2013, 13:45
Posty: 1707
Lokalizacja: Vicovaro
Płeć: Kobieta
Wow. Tyle filozofii. :wow:
Nie wiem czy ja zdobyłabym się na napisanie czegoś takiego. Albo może na podzielenie się tym z tyloma osobami. Może po prostu zdaję sobie sprawę, że nie jestem twardą osobą i najprawdopodobniej nie będę miała na tyle siły woli, by spełnić swoje marzenia. I byłoby mi okropnie źle kiedyś to czytać i wiedzieć, jakim okropnym leniem jestem. Ale to pomińmy.
Wierz, czy nie, ale popłakałam się czytając to :D Ale ja to już tak mam... Zawsze wzruszają mnie takie rzeczy, szczególnie jeśli chodzi o osoby, które lubię. Chociaż to nie jest zasadą. Jak inne laski stały w kolejce po cycki, ja chyba wpychałam se do kieszeni empatię czy coś... :D I wyszło takie niewiadomoco.
No, co do moich marzeń... W sumie mam dużo marzeń podobnych do ciebie. Pisanie. To przede wszystkim. Ale wolałabym nie traktować tego jako pracy. I też chciałabym mieć kiedyś antykwariat :) Ale ja wolałabym taki książkowy. Możemy pójść na kompromis i założyć razem XD Heh. Chciałabym założyć takie miejsce jak "Sempere i Synowie" w Cieniu Wiatru i być kiedyś w takim miejscu jak Cmentarz Zapomnianych Książek. Ale to wam na pewno nic nie mówi :D Jak przeczytacie kiedyś serię Zafona to zrozumiecie. Marzę też o studiach. I o karierze naukowca :) Chciałabym mieć swoje miejsce w historii genetyki. Już nie wymagam od losu Nobla, czy czegoś takiego, ale nie mówię, że nie chcę :D Chciałabym także mieć swoją rodzinę i dużo dzieciów. Tak z piątka przynajmniej. Żeby było weselej. I przynajmniej jedno adoptowane. I mężusia :D Który będzie mnie kochał. To chyba by mi wystarczyło. Chciałabym, żeby rodzina, którą teraz mam, była szczęśliwa. Żebym miała zawsze przyjaciół, na których mogę liczyć, żeby przyjaciele, którzy teraz są ze mną, byli zawsze. Chciałabym spotkać każdego zasłużonego użytkownika Best :) Bo jak i dla ciebie Kol, dla mnie również wszyscy są tutaj ważni, mimo że to dopiero niecały rok. A może i już rok? :D Nie, jeszcze 6 dni. Ojej, to będzie moja pierwsza rocznica! :D Wspaniale. Jak już sobie przejdę na emeryturę to chciałabym założyć takie miejsce, gdzie będę ze schronisk brała stare i chore zwierzęta, które w spokoju będą mogły umrzeć, w atmosferze kochającej się rodziny. Zawsze uwielbiałam zwierzaczki, a na punkcie piesiów mam obsesję. I myślę, że i one zasługują na coś więcej niż zastrzyk w zimnej i pustej sali. Chciałabym też mieć jakiś domeczek gdzieś w Szkocji lub Irlandii z wieeeeeeelkim podwórkiem, pustymi łąkami wokół i lasem niedaleko. Oaza spokoju :D
I na koniec chciałabym umrzeć w otoczeniu bliskich. A potem żeby mnie spalili XD Najlepiej razem z jakąś książką. Taką najwspanialszą. Ale jeszcze nie wiem jaką.
To by chyba było na tyle. A co zrobię jak marzenia się spełnią? Będę marzyć dalej, aż umrę :D

_________________
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 22 mar 2014, 14:02 
Arcylisz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 14
Rejestracja: 21 kwie 2012, 17:50
Posty: 676
Lokalizacja: Un-Ilu
Płeć: Mężczyzna
Ja się może przy tym nie popłakałem, ale było to dość smutne. Naprawdę czuć, że miałeś doła. :P A ja... ja również, jak Cea, chciałbym mieszkać na jakimś zaciszu (żeby nie użyć innego słowa :D), np. w Szkocji. I chciałbym pisać książki. Jakieś fantasy, albo weird fiction, jak Lovecraft. Ale z samych książek bym się raczej nie utrzymał. Chciałbym oprócz tego być naukowcem. Zajmować się fizyką kwantową, kosmosem, takimi tam... Choć nie mam bladego pojęcia, jak taka praca wygląda, to byłoby to bardzo ciekawe. :D Poza tym, takie rzeczy mnie fascynują, więc chyba czułbym się tam dobrze. A co do rodziny, to nie wiem. Oczywiście jeśli chodzi o obecną, to jak najbardziej bym ich wspierał, nie tylko materialnie. Ale jeśli chodzi o taką "moją", to chyba jestem za młody, żeby o tym myśleć. ;-) Ale jeśli miałbym mieszkać w zaciszu, to raczej nie po to, by latała koło mnie gromadka dzieci. XDD Chyba wolałbym kota. :D To byłoby niezłe. Siedzę sobie przy kominku, przykryty kocem, z kotem na kolanach i z laptopikiem w ręku, i piszę. Chociaż byłoby trochę roboty. Tu pisanie, tu badania, jeszcze trzeba się przybytkiem zajmować... więc byłby dość zaniedbany. XDD Chyba, że miałbym gosposię. Jakby koty mi się znudziły, to mógłbym z nią nawiązać romans. XDDDDDD Chociaż zaraz. Jakbym mieszkał w Szkocji, to d..., bo bym nie utrzymywał kontaktów z przyjaciółmi. I z Wami bym się nie mógł spotkać... Więc trzeba to poprawić. :D Przecie Polska też może być. Mógłbym mieszkać u podnóża jakichś gór, o. W jakiejś małej miejscowości. Pewnie w lokalnej społeczności uchodziłbym za dziwaka, ale cóż. Hmmm... tylko gdzie tam jakiś uniwersytet? Nieważne. :D Mogę prowadzić badania we własnej chatce. Chyba. Ale niech tam. :D
Wyszło bardzo chaotycznie, ale trudno. Baardzo rzadko się tak rozpisuję. :D:D I nie jest w formie listu, ale... niech tam. ;-)
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 22 mar 2014, 18:59 
Rycerz
Offline
Reputacja: 10
Rejestracja: 15 mar 2012, 19:43
Posty: 650
Lokalizacja: Kaer Morhen
Płeć: Mężczyzna
Nieźle Kol, gratuluję odwagi potrzebnej do napisanie takiego... "listu". Więcej niestety nie powiem, bom głupi i co ja się na tym mogę znać. A pisać o tym nie umiem już w ogóle.
Tylko tyle: marzenia trzeba mieć i trzeba starać się je realizować.
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 22 mar 2014, 20:04 
Administrator
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 21
Rejestracja: 03 lis 2008, 08:07
Posty: 8172
Lokalizacja: Gród Bestiarium
Płeć: Mężczyzna
Też gratuluję odwagi wszystkim, którzy tu napisali i którzy tu jeszcze napiszą, do czego zachęcam. :)
Ja sam będę robił to, co będzie najlepszym wyborem. Będę dostosowywał się, ale nie poprzez podporządkowywanie się, lecz poprzez odnajdywanie jak najlepszego wyjścia z sytuacji.
Jeśli w jakiś sposób za tych kilka lat nadal nie złożę gotowych rozdziałów do opublikowania, to jestem fujarą, a fujarą być nie zamierzam.
Za bardzo się nie będę rozpisywał, bo uważam, że każdy pisze swoją historię na bieżąco, a określając swoją przyszłość można albo się zawieść, albo narzucić sobie bariery, próba przełamania których stworzy dziwny dyskomfort i chęć trzymania się bezpiecznych, wyznaczonych sobie standardów. :)

_________________
Wszystko ku chwale większej frajdy!
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 22 mar 2014, 20:31 
Srebrny Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 15 paź 2010, 14:33
Posty: 1524
Prawda, Dragu, ale ktoś kiedyś napisał o marzeniach coś takiego, że by dostać się na szczyt własnej góry, trzeba co najmniej celować w kosmos. Albo coś podobnego, nie pamiętam, a nie mam ochoty przeszukiwać kolejnych cytatów. W każdym razie chodzi o to, że mając już teraz mniej-więcej określone plany, mam szansę zrealizowania choć części z nich, bo wiem, co mam robić. Oczywiście, do życia też trzeba podchodzić elastycznie, dostosowywać się do sytuacji, ale wolę zawsze mieć gdzieś tam, daleko, ten znacznik questa głównego. xD

_________________
Temat techniczny sesji o Mass effect.
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 22 mar 2014, 21:18 
Arcylisz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 14
Rejestracja: 21 kwie 2012, 17:50
Posty: 676
Lokalizacja: Un-Ilu
Płeć: Mężczyzna
Ja uważam, że trzeba mieć jakąś wizję przyszłości, i trzymać się jej, starać się, by się spełniła. :) Prawda, jeśli nie wyjdzie, można się zawieść. Ale zawody i tak będą. A tak wiemy chociaż, co robić, by ta wizja się urzeczywistniła. ;)
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 22 mar 2014, 21:30 
Administrator
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 21
Rejestracja: 03 lis 2008, 08:07
Posty: 8172
Lokalizacja: Gród Bestiarium
Płeć: Mężczyzna
Kol, dobrze powiedziane. :) To tak jak z ciosem. By zadać go odpowiednio mocno, należy mierzyć w przestrzeń za celem. ;)

_________________
Wszystko ku chwale większej frajdy!
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 22 mar 2014, 22:01 
Zegarmistrz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 10
Rejestracja: 10 lis 2009, 13:41
Posty: 1296
Lokalizacja: tg(90°)
Płeć: Mężczyzna
Och, z marzeniami i z celami to jest tak, że trzeba po prostu być ich świadomym :)
Można je sobie wypisać, np. w formie listy do odhaczania, można je trzymać szczelnie zamknięte w jednej z najlepiej ukrytych szufladek umysłu... Ale po prostu trzeba być świadomym swoich celów. Wtedy można dążyć do ich spełnienia. Bo jak się nie ma określonych celów, to osiągniemy co najwyżej coś nieokreślonego :)
To co napisałem, plus
Kol pisze:
Oczywiście, do życia też trzeba podchodzić elastycznie, dostosowywać się do sytuacji, ale wolę zawsze mieć gdzieś tam, daleko, ten znacznik questa głównego. xD

daje nam naprawdę duże szanse na spełnienie przynajmniej części z nich :)

Bo trzeba pamiętać, że to właśnie ludzie, tacy jak każdy z nas, stworzyli ten świat taki, jakim jest... więc co stoi na przeszkodzie, żebyśmy to my byli jego następnymi budowniczymi? :)

Ogólniki za nami, a teraz może coś o moich własnych skrawkach marzeń :D
Z życia zawodowego, chciałbym mieć swój wkład w branżę wielkich RPGów, pokroju Wiedźmina... :D Do czego właśnie dążę, ucząc się matematyki, żeby dostać się na odpowiedni kierunek studiów :P
Jak mnie nie przyjmą do BioWare, CDProjekt Red, albo gdzieś tam, wygrywam w Lotto i zakładam własne studio ]
Mam swoje marzenia o pisarstwie... Ale nie wiem. Musiałbym wybrać chyba jedno z dwojga. Albo gry, albo książki... :( Życie jest krótkie :(
No i wiadomo - zarabiałbym lots of money :P W końcu zdolna ze mnie bestyja i inaczej być nie może :P

Co do życia prywatnego... Bardzo mi się podobał fragment z listu do Kolyntian, który Kol wziął żywcem z mojej głowy :D
[quote="Kol"]Pani naszego życia, serca i rozumu nie musi być postrzegana przez innych, jako coś, co teraz się wiąże się z określeniem gorąca laska. Wystarczy, że to my uznamy ją za najpiękniejsze stworzenie na świecie. Słuchamy jej uważnie, a gdy trzeba –]

I zamierzam żyć tak, żeby być szczęśliwym i dać innym jak najwięcej szczęścia :)
To tak w skrócie :)

_________________
Dawno nie zmieniałem, więc zmieniam. Wy też zmieniajcie. Co tylko się da.
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: 22 mar 2014, 22:50 
Paladyn
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 7
Rejestracja: 18 cze 2010, 10:22
Posty: 2095
Lokalizacja: Freie Stadt Danzig
Płeć: Mężczyzna
Świetny list. I muszę Ci pogratulować, Kol, zarówno za odwagę, której potrzebowałeś aby ten tekst tutaj umieścić, jak i za to, że cały dzień panowało u mnie takie poczucie nostalgii, jakiego dawno już nie miałem. Nawet wypada mi podziękować za to.
Ja w sumie nie oczekuję od życia wiele. Żeby przyjaciele zawsze byli blisko. Żeby udało mi się znaleźć jakąś robotę, gdzie będę zarabiał tyle, żebym mógł żyć jak człowiek. I żeby jeszcze tej wypłaty starczyło na kolejne piwo.
Wiadomo, mam masę innych marzeń i ambicji. Ale nie nastawiam się jakoś na nie. Żeby nie czuć rozczarowania. Choć zajebiaszczo by mieć robotę w branży IT albo zostać sławnym w podziemiu black metalowym... Ale to tylko marzenia. Mam je, staram się realizować. I mam nadzieję, że uda mi się osiągnąć zamierzony cel. A jak nie wyjdzie, to kit, nie będę niczego żałować.
Na górę
  Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do: