Strefa czasowa UTC+1godz.


Dzisiaj jest 16 sty 2018, 20:28



Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: [Michał Podbielski] Wojny żywiołów
Post: 30 mar 2015, 18:28 
Igor
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 7
Rejestracja: 08 lut 2009, 10:54
Posty: 3461
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Mężczyzna
Recenzja ta napisana jest na podstawie próbnych dwóch rozdziałów oraz prologu.
Uwaga! Spoilery.


Wojny żywiołów – Przebudzenie Ziemi: Udręczeni. Już sam tytuł napawa mnie bólem głowy. Jedyne co pamiętam po przeczytaniu to: coś o żywiołach. Nie wiem jaki cel jest w aż takim rozbudowanym tytule, ale zazwyczaj maksymalnie dwa człony wystarczają. Okładka jest dość raczej mało ciekawa, choć odwzorowuje to, co dzieje się w książce, a to już zaleta.

Na wstępie proponuję autorowi zmienić redakcję i korektę, ponieważ Pani Dorota Sępień-Góra nie wywiązała się ze swej roli należycie. Tekst jest najeżony błędami, także ortograficznymi interpunkcyjnymi i literówkami, nie mówiąc o większych związanych z nagminnymi powtórzeniami, niezrozumiałymi zdaniami, czy niewłaściwymi podmiotami. A ja nie jestem wyjątkowo spostrzegawczym czytelnikiem, zapewne ktoś dociekliwy znalazłby ich znacznie więcej.

Co do mapek, to jako, że nie są częścią tekstu, nie będę wypowiadał się wiążąco. Są takie sobie, choć obrazują świat w miarę przejrzyście. Mierzwi mnie natomiast to w jak niedbały sposób są robione i to, że nie wiadomo gdzie tam są jakieś kierunki, czy odległości, co jest podstawą do zrozumienia każdej mapy. Ale przechodząc już do tekstu...

Styl pisania jest całkiem przyjemny, czyta się zabójczo szybko i lekko. Nie traci się czasu na zbędne przemyślenia, czy trudniejsze momenty. Tutaj wszystko jest lekkie. W zasadzie nawet cięższe opisy i przeżycia czyta się na zasadzie: po prawej widzicie Triceratopsa, a po lewej zgwałconą kobietę, która spadła z kilkudziesięciu metrów i dalej żyje, ale chodźmy już dalej...
Brakuje mi po prostu momentów, w których można było by przystanąć, albo takich, które trzeba przeczytać kilka razy, aby dokładnie wszystko zrozumieć i pojąć. Brakuje mi tu głównie jakichś głębszych uczuć, które wyrastają ponad fabułę i opisywane sytuacje. Miałem czasem wrażenie, że bohaterowie nie są żywymi postaciami, ale aktorami grającymi na scenie. Niby dobrze im to idzie, ale jakby wszystko było przez kogoś kierowane.

Co do stylu jeszcze, to irytowała mnie jedynie maniera tłumaczenia w drugim zdaniu to, co było już w pierwszym. Takie trochę masło maślane. Podał bym przykłady, ale niestety wersja darmowa jest zabezpieczona przed kopiowaniem, a więc pewnie autor nie zgadza się na cytowanie go w recenzjach. Zobrazuję to może w ten sposób: Ten przedmiot jest kolorowy. Wokół wszystko jest szare. Ale nie ten przedmiot.

Kolejna sprawa to jedna nietypowa wstawka, a mianowicie użyty neologizm „pakiet”. Było to zupełnie niepasujące i wybijające z klimatu zdecydowanego średniowiecza. Dodając do tego ze dwa przekleństwa użyte ni z gruchy ni z pietruchy(i to przez narratora!) w prologu otrzymaliśmy coś naprawdę dziwnego. W późniejszych kwestiach, w wypowiedziach żołnierzy wulgaryzmy były czymś klimatycznym, lecz pierwszy użyty w tekście był zdecydowanie wbudowany na siłę i wykonał krecią robotę.

Idąc dalej w tekście zawartych było kilka naprawdę dziwnych elementów, które psuły nieco fabułę. Jedną z nich jest chociażby okno Iliany, z którego można dokładnie zaobserwować jednocześnie zachód słońca i wschód księżyca. Kolejną Imperator (opisywany jako super inteligentny i wspaniały, który sam zdobył władzę w całym państwie), który nie zna prawa panującego we własnym kraju – i otwarcie przyznający się do swej niewiedzy przed całą szlachtą imperium. Szlachta była równie zabawna, ponieważ opisana została najzupełniej w świecie jako zwykły motłoch. Takie zachowania, jakie ona przedstawiała, na tak błahym zebraniu jak osądzenie jednego człowieka, wykraczały poza wszelki mój rozum. Ogólnie podsumowując całą scenę, była ona jedną wielką farsą, ponieważ Imperator nie powinien w ogóle dopuścić, aby wyglądała ona tak jak wyglądała. Opis nakreślał ją tak, jakby w ogóle nie wiedzieli co z tym człowiekiem zrobić i pierwszy raz wytaczali jakikolwiek proces. Kolejna sprawa to zbyt łatwe przyznanie (w zasadzie na słowo honoru), że młoda kobieta ot tak próbowała popełnić samobójstwo. Dociekliwość władców Imperium Koralu naprawdę dobijała.

A skoro mowa o kobietach, to tekst jest wyjątkowo szowinistyczny, choć nie wiem, czy był taki zamiar. A mianowicie mamy w całym tekście w zasadzie trzy kobiety, które można powiedzieć, że są postaciami liczącymi się dla fabuły. Pierwsza zostaje zgwałcona, zrzucona z wieży, a następnie w kilka minut dziwne stwory przyśpieszają jej ciążę, odbierają poród i kradną dziecko (które jest jakimś boskim wybrańcem z przepowiedni). Kobieta prawdopodobnie umiera. Druga kobieta zostaje oszczana przez męża i dobrowolnie oddaje się jakiemuś obrzydliwemu staruchowi szamanowi, aby spłodzić z nim także jakiegoś wybrańca, który ma się zemścić na Złym, którego nie lubi. Trzecia z kolei była zwykłym popychadłem, które nie robiło nic, poza wykonywaniem rozkazów. Była jeszcze jakaś służka, ale zginęła po dwóch zdaniach.

Kolejną, i chyba największą dla mnie wadą tekstu, było jego przerywanie. Czasem nie dało się tego czytać, bo ledwie jeden akapit był o jednym bohaterze, a już kolejny o innym, a pół strony dalej jeszcze coś innego. Ja rozumiem wielowątkowość, lecz tak częsta zmiana nie daje niczego poza skołowaniem i męczeniem czytelnika (zwłaszcza łącząc to z akapitem poniżej). Już lepiej zebrać kilka takich fragmentów w rozdzialik trwający 1-3 strony i takie większe części mieszać ze sobą. Na szczęście w drugim rozdziale jest już to sensowniej wykonane, choć to nie oznacza, że dalej nie może być powtórki z rozrywki.

A skoro mowa o wątkach, to mnie osobiście bardzo dotknęło unikanie przez autora podawania imion postaci. Wyglądało to trochę, jakby autor chciał, aby tekst miał być na siłę tajemniczy. I dopóki naprawdę już nie musiał, to cały czas stosował zaimki. Zabieg jak dla mnie zupełnie nieudolny. Zwłaszcza, że niekiedy wpędził autora w pułapkę, która np. sprawiła, że bóg-Jednooki nazwany został człowiekiem.

Nie wiem czy autor czytał Czarną Kompanię, ale z ekipy Szarych Płaszczy stworzył ich biedną wersję. Kapitan = Kapitan; Kusznik = Konował; Tęcza i Iskra = Goblin i Jednooki; Satun = Kruk; Śmieszka = Śpioszka. No i nazwy... żywcem również stamtąd. Jeśli chodzi o biedną wersję – no po prostu akcje Szarych Płaszczy to jak koceni rezerwiści na poligonach przy czarnej kompanii. A Szare Płaszcze to przecież elita elit (Czarna Kompania była jedynie bandą rzezimieszków) – powinni czesać tak niesamowitymi pomysłami, że czytelnik nie mógłby podnieść szczęki z podłogi.

Na ostatek powiem, że brakowało mi w całej księdze odrobiny humoru, chociażby czarnego, ale jednak. Niestety, nawet w duchu ani razu nie byłem w stanie się zaśmiać. A szkoda, bo humor bardzo pomaga podczas czytania i sprawia, że książkę milej się wspomina. No i oczywiście staje się znacznie naturalniejsza.

Co jest jednak dobrego w całym tekście? Opisy. Tutaj zdecydowanie nie ma czego poprawiać. Są one czytelne, obrazowe, a stosowane słownictwo bogate. Jest to zdecydowanie najlepszy element książki. Szkoda tylko, że jeden z nielicznych pozytywnych.

Na zakończenie dodam jeszcze, że sama intryga, jaka została zawiązana, jest w zasadzie dość ciekawa i sprytna. Fabuła wciąga, choć nie porywa. Mimo wszelkich prób, nie zdołała mnie na tyle przekonać, abym zechciał kupić całą książkę. I szczerze, jeśli ktoś wymaga od literatury fantastycznej czegoś więcej niż prosta fabuła, banalne postacie oraz pseudo-tajemnice, to powinien rozejrzeć się za czymś innym. Tekst jest moim zdaniem nieczytelny, dopóki nie doczeka się prawidłowej korekty, przemyślenia i nie zostanie jeszcze raz wydany. Autorowi życzę jednak powodzenia w dalszym pisaniu oraz wydawaniu.

_________________
Powiedz mi, a zapomnę. Pokaż mi, a zapamiętam. Pozwól zrobiĆ, a zrozumiem. - Konfucjusz

"Bez pożegnania nie ma rozstania, jest tylko zmowa milczenia."
Na górę
  Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do: