Strefa czasowa UTC+1godz.


Dzisiaj jest 23 lip 2018, 07:02



Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Bloodline: Uśpione Zło
Post: 13 lut 2013, 18:45 
Paladyn
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 15
Rejestracja: 21 mar 2009, 11:20
Posty: 2390
Lokalizacja: Pomoria
Płeć: Mężczyzna
[SIZE="6"]BLOODLINE: UŚPIONE ZŁO
[/SIZE]
[SIZE="5"]
PSYCHIATRYCZNY KOSZMAR
[/SIZE]

Obrazek


Survival Horrory cieszą się niemałą sławą wśród PC-towców, ze względu na swoją unikatowość i niesamowity wpływ na gracza. Ludzie, którym nie wystarczają już horrory w TV ani książki grozy, z wielką chęcią sięgają po gry komputerowe okraszone niemałą paczką strachu i niepokoju. Godnym reprezentantem tego gatunku jest czeska produkcja z roku 2005 autorstwa studia Zima Software.
Bloodline: Uśpione Zło to tytuł bardzo charakterystyczny, aczkolwiek mało znany. Pytam się przyjaciela: „Czy grałeś w Bloodline’a?” A on: „Co? Pewnie... ta wampirzyca jest zarąbista.„ No właśnie... ludzie najczęściej mylą Bloodline z... BloodRayne, właśnie dlatego, że jest mało znany i słabo kojarzony. A szkoda, bo bohater niniejszej recenzji jest niemniej ciekawy od mrocznej gry o seksownej półwampirzycy.

Obrazek

[SIZE="2"]
Mówię wam! Na Marsie też jest życie!
[/SIZE]

Fabuła Bloodline jest dość sztampowa. Główny bohater Jim Card budzi się w szpitalu psychiatrycznym Black Hill i stwierdza, że ma amnezję – nie pamięta niczego, ani jak się nazywa, ani jak się tu znalazł i dlaczego. Naszym zadaniem będzie pomóc mu przypomnieć sobie wszystko o sobie i dodatkowo rozwiązać pewną niewyjaśnioną dotąd zagadkę... zagadkę chodzących trupów. Tak jak mówiłem, standard. Temat zombie był już tyle razy wałkowany, że niektórym wyjadaczom horrorów po prostu nie chce się już tego trawić po raz setny. Na szczęście, jak to w takich produkcjach bywa, później zaczyna się wszystko komplikować i wątki nawarstwiają się, robiąc graczowi mały mętlik w głowie. Finał zaś jest zaskakujący i to z dwóch powodów. Pierwszy powód to samo zakończenie i wyjaśnienie historii. Drugi zaś to dziwny, troszkę niezrozumiały dla mnie, mechanizm twórców kończący grę. Zapewne gracze, którzy dotarli do upragnionego końca, z zakłopotaniem kończyli grę kilka razy, sądząc, że to jeden z bugów gry. Tak więc, drodzy gracze, to nie bug, to zakończenie gry. Radzę sobie wziąć to do serca... i przestać patrzeć milion razy, jak po końcowej cutscence, gra wywala się do pulpitu...

Obrazek
[SIZE="2"]Spoko, spoko... gracze Ci pomogą... :D
[/SIZE]

Dobra, mniej więcej wiemy, z czym to się je. To teraz kilka słów od strony mechanicznej. Grafa, jak na tamte czasy, dupska nie urywa, ale to nie o to chodzi. Jest brudno, nieczysto, szaro, niepokojąco, obskurnie... te kilka przymiotników trafnie ukazują obraz serwowany oczom gracza w Bloodline. Typowy horrorowy niepokojący klimat. Inna sprawa, że teksturki nie trzymają się całokształtu i są zbyt „cienkie”, bo przenikają się, a my jakbyśmy się postarali to wleźlibyśmy nawet w zamkniętą szafę, i to nie przez drzwiczki, a przez ściankę z boku. Cóż, nic na to nie poradzimy, dlatego przymykamy na to oko i obserwujemy otoczenie w którym się znajdujemy. I głównie dzięki tym obserwacjom wpadamy w lekki niepokój, bo przecież zaschnięta krew na podłodze nie wróży nic dobrego, prawda? Tak samo jak, martwa pielęgniarka w łazience, w której z prysznica leje się woda. I zlew z brudną wodą pełną czegoś obrzydliwego, sam nawet nie wiem czego. I zakrwawiona izolatka w której roi się od paskudnych małych owadów. I... i... tego potwornego zombiaka, który kuśtyka w moją stronę!
Potworów do wyeliminowania mamy 40 rodzajów i każde z nich zasługuje na respekt. Wyobraźnia twórców, że się tak wyrażę, jest naprawdę chora. Pomijając już standardowe zombiaki, ale chodzący nieumarły grubas z obciętą na pół czaszką i wystającym mózgiem naprawdę ryje banię. To był chyba najwierniej ukazany okrwawiony mózg w historii gier. Nigdy go nie zapomnę, zwłaszcza po tym jak mi się jeden taki potworek zabugował i spoglądałem na niego z odległości kilku centymetrów... robi wrażenie. Oprócz tego, spotkamy też np. pół zombiaka chodzącego na rękach, sporych wielkości zmutowanego zombie-roślino-stwora z łapami niczym kosy modliszki, krwawiącego szkieletora i dzieckopodobne zmutowane małe czołgające się... coś. Ich istnieniem kieruje malutki respawn, co jeszcze bardziej potęguje horrorowy dreszczyk. No bo przecież, kto by się spodziewał zombiaka, którego się zabiło kilka minut temu, w miejscu przez które idziemy drugi raz?
Warto też wspomnieć, że każdy z tych istot jest niezwykle wytrzymały. Trzeba się naprawdę nastrzelać, żeby takiego ubić. Co nie jest problemem, jeśli się wejdzie gdzieś, gdzie stwór nie ma dostępu. AI stworów pozostawia wiele do życzenia. Chociaż, w sumie to zombiaki, nie? Inteligencja nie trzyma się kupy zgniłego mięsa. Wystarczy, że gracz wejdzie na jakąś beczkę i stwór nagle nieruchomieje, jakby zgubił nasz trop. Wtedy możemy spokojnie wytracać amunicję... a tej mamy niewiele. Choć nie tak drastycznie jak w Resident Evil 4 czy 5, ale czasami trzeba się posiłkować sierpem czy połamanym sekatorem, bo zabrakło nam nabojów. To kolejny element naszego „niepokojotwórstwa”.
Amunicji brak, ale broni już nie... ich mamy dość sporo. Począwszy od prostego noża, poprzez gaśnicę, piłę do kości, rewolwer jednostrzałowy, pistolet, strzelbę, na snajperce kończąc. Stworów dużo, to i broni dużo. Poza tym mamy je podzielone na bronie podręczne i rzucane. Do rzucanych zalicza się m.in.: noże do rzucania, butelki, koktajl Mołotowa i cegły.

Obrazek
[SIZE="2"]No cóż, trepanacja czaszki chyba lekko wyszła spod kontroli...[/SIZE]

Obrazek

[SIZE="2"]
Wypierdzielaj stąd! Widzisz? Mam tu strzelbę! W Ameryce można mieć ją bez licencji... a teraz won z mojego podwórka!!!
[/SIZE]

Kolejnym ważnym elementem w survival horrorach jest motyw przygodowy, czyli zagadki, łamigłówki. Ogólnie rzecz biorąc gra jest dość prosta, jeśli chodzi o trudność zagadek. W każdej ważniejszej lokacji do której wchodzimy pojawia się interfejsowy wykrzyknik w górnym lewym rogu ekranu oznajmiający nam, że w tym miejscu jest coś ważnego, np. coś co musimy wziąć lub zrobić. Zagadki polegają głównie na dopasowaniu achievementów ze sobą lub stosownym użyciu ich na czymś. Większą trudność stanowi kolejność czynności i eksplorowania miejsc. Czasami trzeba przejść kilka lokacji, pozbierać w nich co się da, zabić to, co chce nas zjeść, zrobić co trzeba, a potem wrócić tą samą żmudną drogą, po to, by wejść w odblokowane przejście. Nie każdy zajarzy, że trzeba się wracać kilka lokacji. Czasem jednak zagadki są zbyt przeholowane przez twórców. Na przykład w pubie, nikt za żadną cholerę (chyba, że przez przypadek) nie wpadnie na to, że w jednej z beczek na ladzie jest skrytka z kluczami. A żadnej podpowiedzi nie ma. Bez poradnika ani rusz.
No i jeszcze te bugi. Gra jest strasznie zabugowana i my nawet czasem o tym nie wiemy, że wystąpił jakiś błąd. Czasami takie błędy nas oszukują, np. wykrzyknik pojawia się w miejscu, z którego nic już nie da się wyciągnąć i gra nie chce nas puścić dalej. Na to także nie mamy wpływu i nic nie da się z tym zrobić.

Obrazek

[SIZE="2"]
Karczmarz: Matko Boska Jedyna... przecież tu się k***wa nie pali!!!!
[/SIZE]

Największym atutem tej gry jest jednak aspekt muzyczny. Gra straszy samą muzyką, jest bardzo mroczna, klimatyczna i mocno wierci się w głowie. Same udźwiękowienie wystarczy, żeby ze zgrozą oglądać się, co chwilę, za siebie. Muzyka towarzyszy nam przez całą rozgrywkę, ale nie zagłusza dźwięków otoczenia, a te są naprawdę przerażające i mocno bujają wyobraźnią. Poza tym, muzyka odgrywa bardzo ważną rolę w grze. Dodatkowo zmusza gracza do podskoczenia ze strachu, i wcale nie tak prostym trikiem, którym jest nagłe głośne „buu” w słuchawkach. Gra oznajmia nam muzyką, że zbliża się jakiś stwór. Muzyka jest wtedy mroczniejsza, żywsza i bardziej dynamiczna. Ubijamy stworka i cieszymy się, że mamy na chwilę spokój. Muzyka uspokaja się i nagle znów wraca do akcji, ale tylko na moment, by potem ucichnąć już definitywnie. To jest jeden z trików, przy którym nabiera się każdy. Nawet największy wyjadacz horrorów. Nie spotkałem się z tym jeszcze w żadnej grze, i powiem wam szczerze, że działa to zarąbiście. Ba, muzyka stosuje ten trik, po pewnym czasie my już wiemy, że to trik, a tu nagle drugi stworek wychodzi i wyrzuca nam serducho w gardło. Tak naprawdę, nie wiemy czego się spodziewać za zakrętem, niczego nie można być pewnym w tej grze. I to jest jeden z tych elementów, które podnoszą wartościowość tej produkcji.

Obrazek

[SIZE="2"]
Wiedziałem, że koktajli Mołotowa się nie pije...hyk... teraz nie trafię w to niskie coś... hyk... tym moim pistolecikiem... hyk
[/SIZE]

A teraz coś, co mocno szarpie nerwy każdego gracza. Wczytywanie. Lokacje wczytują się okropnie długo, spokojnie można zostawić komputer „na chwilę” i iść zrobić sobie herbatkę. Jest to ogromny minus gry, choć z drugiej strony, gra pozwala nam wtedy nieco ochłonąć po kilku razach strachu. Ale i tak to wkurza...
Do interfejsu trzeba się przyzwyczaić. Menu przedmiotów otwiera się za pomocą F4, a broni F3, na szczęście broń możemy zmieniać rollerem myszki. Jack porusza się dość realistycznie, nie za szybko, nie za wolno, troszkę topornie i lekko się kołysze. Bardzo szybko się przyzwyczajamy, później po prostu tego nie zauważając. Gra jest typowym survival horrorem z elementami FPS’u, także widok z pierwszej osoby wskazuje nam związek z gatunkiem ochrzczonym mianem strzelanki.
Gra z pewnością zasługuje na odrobinę uwagi. Jest uważana za jedną z najbardziej przerażających produkcji w historii gier komputerowych, ale poprzez bugi i wstrętne wczytywanie wiele traci. Mimo to, grę da się przejść i można wspominać ją ciepło i z satysfakcją.

Obrazek

[SIZE="2"]
- Ja tu sram sobie spokojnie, a w ten nagle ktoś łomocze w drzwi i krzyczy, że musi na potrzebę, bo nie wytrzymie, no to go nożem potraktowałem... żeby się chłop już nie męczył...
[/SIZE]

Obrazek
[SIZE="2"]Tak się dzieje, kiedy nie sprzątasz! Brudasie! Zobacz, ile masz lokatorów, i jeszcze darmozjadów! (Żeby nie było, te kropeczki to robale ;)
[/SIZE]


PODSUMOWANIE:

+ Genialne Udźwiękowienie
+ Świetny Straszak
+ Rozwijająca Się Fabuła
+ Bardzo Dobre Koncepcje Stworów I Lokacji
+ Proste Łamigłówki, choć...

- ... czasem przeholowane
- Wczytywanie! Argh!
- Mnóstwo Bugów
- AI Stworów Mogłoby Być Lepsze
- Nietrwałe Przenikające Się Teksturki

GRYWALNOŚĆ: 8
GRAFIKA: 6
UDŹWIĘKOWIENIE: 10

OCENA: 8/10

AUTOR: DRAGONEON

_________________
"It's always further than it looks.
It's always taller than it looks.
And it's always harder than it looks."

3 RULES OF MOUNTAINEERING
Na górę
  Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron