Strefa czasowa UTC+1godz.


Dzisiaj jest 22 kwie 2018, 13:28



Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Rage
Post: 07 cze 2013, 12:51 
Zegarmistrz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 10
Rejestracja: 10 lis 2009, 13:41
Posty: 1501
Lokalizacja: tg(90°)
Płeć: Mężczyzna
Introductio

Szybki, precyzyjny dwuklik. Strzałka, z animowanym, błękitnym okręgiem, przesłania ikonę, trochę przypominającą pomarańczowy anarchistyczny ideogram. Mignięcie, ciemność. Migniecie. Jasność. Z jasnosci wyłania się czarny sześcian, który sześcianem nie jest. Bo ze srodka wycięto mu sześcian. Figura ta opada na czarny napis. Razem okazują się być logiem Bethesda Softworks. Mignięcie. Mózg. I podróż. Szybka, błyskawiczna. Niczym myśl. Wędrówka po neuronach. Aha. Już wszystko jasne. Logo ID Software. Mignięcie. Czarną płachtę ekranu szpecą białe znaki. Ten, kto posiadł sztukę czytania, pojmie zawarte tam treści. O technologiach, użytych przy tworzeniu dzieła. I ich prawnych właścicielach. Mignięcie, ciemność. Sekwencję kończy dźwięk uruchamianego silnika spalinowego. Logo RAGE zdaje się pływać, niby w oleistej cieczy. Albo brudnym powietrzu.
I tak za każdym razem. Nie można tego ominąć, stosując tak oćwiczone tricki, jak choćby wduszenie guzika z "esc" na wierzchu. Albo tego wygiętego, z zakrzywioną strzałką, czy tego długiego. Intro-loga zdają się zupełnie ignorować także to, że mysz wysyła doń wściekle i nieprzerwanie komunikaty o kliknięciach. Również w plikach konfiguracyjnych próżno szukać wersu w stylu "skip_intro = 0", aby można było magicznie zmienić to na "skip_intro = 1". Ale nie mam o to specjalnie żalu. W końcu tytuł zobowiązuje, a w trakcie rozgrywki mało które niedociągnięcie powoduje irytację. Twórcy musieli więc sobie to zrekompensować, zmuszając gracza do patrzenia co i rusz na te same loga. Otwierające drogę do świata po katastrofie, w którym najwyższy szacunek budzi amunicja, gdzie w świetle dnia paradują mutanci, a światem władają bandyckie grupy. I wścibska, nielubiana, nieobliczalna Władza...

Sensus

Trochę nietypowo względem większości recenzji, nie będę roztrząsać (to znaczy będę, ale nie najpierw...) szczegółów technicznych aplikacji.
Wrażenia. Wszak to właśnie wrażenia ma gra wywoływać, na tym opiera się cała branża game-developingu. A "Rage" wywołuje wrażenia. Paradoksalnie, całkiem nawet pozytywne.
Granie w "Rage" zawiera się w kilku... hmm... aspektach. Połączonych zupełnie zgrabnie, nie sprawiających wrażenia chaotyczności.

Aspekt numer jeden, czyli dominujący: walka. Ciekawa, wciągająca, sprawiająca przyjemność. Twórcy wyposażyli naszego herosa w całą gamę możliwości eksterminacji wrogów. Możemy napier... ekhem... napięszczać zaciśniętymi dłońmi. Strzelać z pistoletów, strzelb, karabinów, kusz, wyrzutni rakiet. Każda z broni dysponuje własnym, zróżnicowanym wachlarzem amunicji, a więc jest naprawdę ciekawie.
Możemy, a nawet wręcz czasem musimy grać taktycznie. Wykorzystywać osłony. Wysyłać granaty, wypłoszając wrogów zza ich osłon. Ustawiać wieżyczki strażnicze. Wysyłać zabójcze roboty kroczące. Ciskać śmiglikami, czyli shurikenami, orionami. Sterować samojezdnymi bombami. Wreszcie mamy możliwość mordowania własnym pojazdem, ale to już jest...

Aspekt drugi, czyli wicedominujący: autka. W grze wręcz musimy dbać o swoje cztery kółka. Ale nie będzie to Mercedes, czy Lexus. W końcu to post-apo. Nasz wóz bardziej przypomina quada. Przynajmniej na początku. Wraz z postępami fabularnymi zdobywamy coraz lepsze modele. Lepsze - znaczy wytrzymalsze. I bardziej zabójcze. Ostatni z nich to już jakby czołg. Tyle że bardziej odeń chyży.
Bez pomocy naszych czterokołowych przyjaciół daleko byśmy nie zaszli - bandyckie pojazdy załatwiłyby nas w mgnieniu oka. A tak to my możemy poszczerbić ich. Na różne sposoby. Taranując. Ostrzeliwując. Wysyłając rakiety samonaprowadzające. Wypuszczając impulsy elektromagnetyczne. Czy wreszcie rozjeżdżając, jeśli tylko ktoś śmie po Pustkowiach podążać piechotą.
O nasze autko, jak już wspomniałem, musimy dbać. Utrzymywać w dobrym stanie, poprzez regularne wizyty warsztatowe. Mamy też możliwość modyfikowania pojazdów. Zamontowania dopalacza. Albo lepszego dopalacza. Zainstalowania pancerzy, rzecz oczywista - o różnych grubościach. Włożenia mocniejszego silnika. Dokręcenia wyrzutni rakiet. Możemy wymienić opony na opony. Takie bajeranckie, z zabójczymi kolcami. Nie podoba się malunek? Można przelakierować. A to jeszcze nie wszystkie opcje! Ale żeby móc sobie na to pozwolić, potrzebujmy sporej ilości waluty. I tu do akcji wkracza...

Aspekt drugi, część druga: wyścigi. Walutą, służącą do zakupu i montażu modyfikacji pojazdów, są certyfikaty rajdowe. Rzecz jasna te zdobywamy, uczestnicząc we wszelkiego rodzaju rajdach.
Wśród dostępnych rajdów znajdą się próby czasowe (czyli Ty, sam na sam z torem i ustalonym czasem), czyste wyścigi (czyli Ty, sam na sam z torem i przeciwnikami), wyścigi nieczyste (czyli Ty, sam na sam z torem, przeciwnikami i bronią), oraz rajdy (czyli Ty, sam na sam z totalnym armagedonem). Wyścigi powodują u gracza wzrost poziomu endorfin i adrenaliny we krwi - jednym słowem: pozytyw.
Na marginesie dodam, że certyfikaty możemy uzyskać jeszcze w drodze oczyszczania dróg ze szkodliwych bandytów.

Aspekt o numerze bocznym trzy: eksploracja. Bardzo fajny element gry. Jakby na szkolnej wycieczce. "Nie spać! Zwiedzać!". Szczególnie, że spanie na Pustkowiach grozi śmiercią. Z rąk mutantów, tudzież bandytów. Czyli prawie, jak na szkolnej wycieczce do zoo.
A jest co zwiedzać - klimatyczne kaniony, ponure kratery, zniszczone autostrady (i tak lepsze, niż w Polsce), zamutancone kanały, wymarłe-miasto-które-tak-do-końca-nie-wymarło, liczne bazy bandyckich elementów. No i miasta. W sumie, całkiem sporo. Całość tworzy naprawdę świetny klimat, stylem przypominający amerykańskie westerny.

Aspekt czwarty: misje. Misje otrzmujemy różnymi drogami - czasem przechadzając się gdzieś po pustyni dostaniemy kawałkiem meteorytu po łbie, rozpoczynając tym samym misję ala Pokemon: złap je wszystkie. Albo jakiś gruby burmistrz zechce się pozbyć zmutowanej konkurencji, próbującej przejąć władzę w miasteczku. Albo miejski szeryf każe nam się pobawić razem z bandytami zdalnie sterowanymi samochodzikami, które potrafią zrobić BUM. Albo ktoś zaczepi nas w barze. Albo sami, przegrzani palącymi promieniami słońca, poczniemy przeglądać tablicę ogłoszeń.
Fabularnie również wyszło zgrabnie. Zadania nie męczą, nie są powtarzalne, nie są pozbawione sensu (w sensie: wszystko sprawia wrażenie spójności i logiczności), sprawiają frajdę.

Aspekt numer pięć: mini gry. Tutaj też tego się namnożyło sporo. Od takich czysto hazardowo-losowych, jak gra "w szeryfa": stawiasz kasę i losujesz trzy razy czterema kośćmi - od wyniku rzutu zależy, czy szeryf pozabija otaczających go mutantów, czy sam zostanie zabity. Poprzez hazardowo-karciane: zbieramy po świecie kolekcjonerskie karty, dokładając je do własnej talii, po czym możemy spróbować stawić czoło komuś, kto będzie chciał zagrać (takie rejdżowe duelmasters). Możemy spróbować swoich sił, próbując trafić wojskowym nożem między rozłożone palce naszej dłoni, grając na jakby-gitarce, czy rzucając do celu śmiglikami.
Można przy tym stracić kupę czasu. I wygrać mnóstwo elektronicznych dolców.

Aspekt szósty: język. Prezentowane w grze napisy stoją na wysokim poziomie. Co dziwne i chwalebne, nie wychwyciłem żadnych błędów językowych.
A tręści są naprawdę rozbrajające. Weźmy przykładowo wskazówki, pojawiające się przy wczytywaniu lokacji. Kiedy zobaczyłem tekst: "Złom w twoim ekwipunku jest złomem. Nie zapomnij go sprzedać.", musiałem ponownie wczytywać grę, bo w czasie, kiedy ja się śmiałem, moja postać znienacka zaczęła leżakować, stając się mało ruchliwa i barwiąc piach pustyni karmazynem.
W nazwach przedmiotów róznież widać lekkość i humor, weźmy na ten przykład naboje do pistoletu o enigmatycznej nazwie "Grube mamuśki". Ich opis z kolei róznież jest malowniczy, ale kto chce go poznać, niechaj zagra. Do polskiego dubbingu również przyczepić się nie można, chociaż w wersji angielskiej wszystko brzmiało jakby bardziej klimatycznie.

Technologia

Grę napędza silnik ID Tech 5. Napędza nawet skutecznie, oferując całkiem ładną oprawę i płynność. Zarówno pod względem oświetlenia, jak i cieniowania, chyba nic engine'owi zarzucić nie można. Wszystko pięknie błyska, pochłania światło, czy też je rozprasza. ID Tech 5 udostępnia również całkiem pokaźny mnożnik anti-aliasingu, czyli efektu, który redukuje rozmazywanie tekstur na pochyłościach i takich tam.
Ale, pomimo udostępnienia tego efektu, developerzy dopuścili się infamii. Tu wytoczę mój nawiększy zarzut wobec gry. Nawet nie wiem, jak się wysłowić... Hmmm... Chcę wspomnieć o opóźnieniu w wyświetlaniu tekstur w normalnej ostrości. Już spieszę z wyjaśnieniem. Patrzymy sobie przed się, na piękny - dajmy na to - kanion. Ale mamy już dość kanionu, więc czynimy ruch ręką, dzierżącą myszkę. Skutek - jak się można tego spodziewać - jest taki, że postać zacznie spoglądać w innym niż dotychczas kierunku. A tam... Zgroza, terror i przerażenie!! Słońce stopiło wszystko!! Aaa, jednak nie. To były tylko niewczytane (niewyświetlone, bądź niefiltrowane) tekstury. Już wszystko w porządku. Widać już szczegóły - piasek, skały, asfalt itepe. No to jeszcze ostatni rzut oka na kanion, zanim odejdziemy... UAAA!!! Słońce stopi... A, nie... Już jest kanion.
No. I tak przez całą grę. Irytująca sprawa. Przyczyna leży zapewne w tym, że wersja na PC to chyba port z jakiejś konsoli. Ale twórcy mogliby coś z tym zrobić. A może zrobili? Ja byłem zajęty graniem, więc nie sprawdzałem ;)
Na pochwałę zasługują świetnie wykonane animacje - ten, kto chce widzieć, o czym mowa, niech zagra :) Są świetne i naturalne. I czasem zabawne. Po prostu genialne.
Co do technikaliów, wypada mi wspomnieć o sterowaniu i interfejsie. Do tego pierwszego, nie mam żadnych zastrzeżeń. Intuicyjne, proste, łatwe do zapamiętania. A interfejs...? Hmmm... Ekran gry wygląda fajnie i schludnie, nic nie przeszkadza. Jedynie karta ekwipunku (i całej reszty, to jest: karta tworzenia przedmiotów, karta wyposażenia bojowego, karta zadań i karta postaci) nie przypadła mi do gustu. Trochę przekombinowana, jakoś tak... mało intuicyjna? Ale nic to wielkiego nie jest, szybko się człowiek przyzwyczaja i nie zwraca uwagi.
Pod względem AI - rewelacja. Przeciwnicy stosują najróżniejsze strategie. Kiedy są ranni, nie chcą wykonywać - dajmy na to - rozkazu ataku, który im wydaje bezpiecznie schowany dowódca. Próbują nas otoczyć, wykurzyć z kryjówki i zamordować. Żywo (lub czasem martwo) reagują na nasze poczynania. Po prostu miodzio.

Sonitus

Udźwiękowienie "Rage" mogłoby stać na podium, w dodatku na najwyższym jego stopniu.
O dubbingu już pisałem, teraz, gwoli dopełnienia obowiązku, powtórzę: bardzo dobrze nagrane, klimatyczne wypowiedzi i głosy.
Muzyka również świetna - trzymająca w napięciu kiedy trzeba, czasem sielankowa, czasem mroczna.
Odgłosy, wydawane przez przeciwników również cieszą (czy raczej straszą). Jak usłyszysz: "Rzuć ch*jowi grrranat!", możesz zacząć się za granatem rozglądać :D
Dźwiękom broni też nic ująć nie zdołam, wybronią się zawsze.
A najlepsze twórcy zostawili na koniec. Warto, naprawdę warto przejść grę do końca, żeby usłyszeć finalną ścieżkę. Czyni na plecach przyjemne ciarki :)
[tak przy okazji finalnej ścieżki - czy ktoś ma sensowny jakiś pomysł, dlaczego na "liście płac" widnieje pozycja... kucharza? xD]

Exitus

Nie jestem zwolennikiem gier w klimatach post-apo. Wolę cofnąć się do średniowiecznego świata, przyprawionego szczyptą magii i rzeźbić go chłodem prostej klingi. Ale "Rage" mnie rozbroił.
Poza niewyłączalnym wstępem, niedoczytywanymi teksturami i nieintuicyną kartą ekwipunku, produkcja ma same zalety. Naprawdę POLECAM. Ach, jeszcze mam takie odczucie, że gra skończyła się nieco zbyt szybko. Ale to i tak jest 10/10.

__________________
Autor: Draghan. Opracowano na podstawie własnych doświadczeń. Jakiekolwiek zaistniałe podobieństwo do wszelkich zjawisk bądź sytuacji czy przedmiotów - poza podmiotem wypowiedzi - jest niezamierzone i przypadkowe.

_________________
Dawno nie zmieniałem, więc zmieniam. Wy też zmieniajcie. Co tylko się da.
Na górę
  Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do: