Strefa czasowa UTC+1godz.


Dzisiaj jest 22 lip 2018, 22:57



Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 4 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Marvel, DC, itd - przemyślenia o serialach i filmach
Post: 04 gru 2015, 16:54 
Srebrny Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 0
Rejestracja: 15 paź 2010, 14:33
Posty: 1710
UWAGA! Ten post to jeden mega spojler. Ale zachęcam do dyskusji na ten temat...

UWAGA2! Ten post skupia się głównie na Marvelu. Jak chcesz coś o DC, to wróć później.

UWAGA3! Jeśli nie wiesz, jakie są różnice między Marvelem a DC, to jesteś komiksową Amebą. Ale pozwólcie, że pomogę - Marvel to Avengers, DC to Liga Sprawiedliwych. Marvel ma Iron Mana, DC ma Man of Steela. I wcale nie są to inne nazwy dla niemal tych samych bohaterów. Wcale nie.
Nie.

Spoiler:
Obrazek


Dobra, nowy temat - Marvel, DC i adaptacje komiksów. Coś megakontrowersyjnego, ponieważ teraz, gdy mamy za sobą sagę Ultrona, i w zasadzie już niewiele czasu zostało do Civil War, a tam gdzieś w przyszłości majaczą Infinity Wars... W skrócie - jest to najlepszy i najgorszy czas, by być fanem komiksów Marvela.

Spoiler:
Dlaczego najlepszy? Bo mamy te wszystkie zaje*iste postacie przeniesione na ekran, od Hulka z 2007 roku (średniego, ale z ukrytą sceną, w której pojawia się RDJ), potem świetnego Iron Mana, Thora, Kapitana Amerykę... A to wszystko tylko wstęp do Avengers, który to film pokazał, że można zrobić dobry film, świetny nawet, o więcej niż trójce superbohaterów. Nawet serial Agents of SHIELD zaczął się praktycznie od wydarzeń w Avengers. I to właśnie ten serial wyjaśnia, że skoro nie ma X-Menów (Marvel nie ma do nich praw...), to ich odpowiedniki i tak istnieją jako Inhumans, co jest świetne wyjaśnione i wpasowuje się w lore tak, jakby tam zawsze było.

Potem mieliśmy, pomijając dwie kolejne, niestety bardzo średnio-słabe części Iron Mana, kolejnego Kapitana Amerykę - Winter Soldier, który udowodnił, że sequele takich filmów mogą być lepsze od oryginału (technicznie to druga część Batmana udowodniła to najpierw, ale że mówimy tu o Marvelu, a nie DC... :P). Tak, nie boję się przyznać, że Kapitan stał się moją ulubioną postacią z tego uniwersum po tym filmie. Dalej mamy kogo? Thor 2, który mógłby być nieco lepszy wg mnie, gdyby pewni aktorzy w nim występujący postaraliby się nieco bardziej. Serio, oglądając to w domu niektóre sceny aż chciało mi się pominąć. Ale Loki uratował ten film i ostatecznie wyszło im całkiem nieźle. Strażnicy Galaktyki się pokazali i sprawili, że zamiast Kapitana moją ulubioną postacią jest jednak Star Lord. I byłoby może tak dłużej, gdyby nie Age of Ultron i...

I (może tu warto nadmienić, że oglądałem Strażników przed Ultronem, więc nie do końca tak, jak się powinno)...

I jednak okazało się, że po tym filmie moją ulubioną postacią nie jest bohater, lecz villain. Polubiłem Ultrona. I to tak, że wg mnie przebijał na każdym polu każdą inną postać z tego uniwersum, czy to pod względem humoru, czy motywacji jaką się kieruje. Nawet jego plan zapasowy przebijał wszystko, co do tej pory wymyślono. Pierdol*ąć w ziemię miastem tak jakby to meteorem? Tego chyba jeszcze nie było. I gdyby nie Tony Stark, plus Thor, plus Vision (ta trójka była esencjonalna do pokonania Vision - sorki, Cap), to by mu się udało. To jedyny villain, który do tej pory tak zjednoczył aż trójkę różnych superbohaterów, z których każdy ma (a przynajmniej zasługuje w przypadku Visiona) osobny film. Ultron miażdży wg mnie nawet Bane'a z Batmana, i jest nieco ponad Jokerem, jeśli miałby oczywiście porównywać Marvela i DC.
Ultron przetrwał jako mój ulubieniec długo. Aż do JJ. Ale o niej za chwilę.

Seriale. Jeżeli miałbym wymienić jedną, szybką rzecz, w której Marvel jest o niebo lepszy od DC, to seriale. W DC pełno wątków, które już znamy i choć często są bezsensowne, to nauczyliśmy się je akceptować w komiksach. Jednak niektóre z tych wątków nie przejdą na ekranie. Np w ostatnim odcinku Supergirl, gdzie android na Ziemi dusił Karę. Dusił kobietę z Kryptonu. Która potrafi przetrwać w kosmosie, jeżeli tylko jest niedaleko słońce żółtej gwiazdy. Nie miało to najmniejszego sensu. Dodatkowo - postacie w DC używają swoich największych atutów, gdy już nie mają innych opcji, co się zdarza praktycznie w większości odcinków. Ku*wa, Barry Allen jest szybszy chyba niż jakiś tam zmutowany goryl!... A pan, panie Arrow, jest pan czasem idiotą tak oczywistym, że część odcinków wyłączałem w połowie, szedłem się przejść, ochłonąć, i dopiero wtedy oglądałem dalej pomijając wrukwiające sceny. Serio, najlepszy z seriali DC wg mnie nadal jest Smallville, ale jeżeli uwzględniamy tylko obecny lore, to muszę tę nagrodę przyznać Flashowi. Chłopak się przynajmniej stara.

U Marvela też są pomyłki. Ale nie są tak oczywiste. W tych filmach... wróć, mówię o serialach... W tych serialach postacie się nie pie*dolą. Nie idą na łatwiznę. Mam pistolet, dlaczego go nie użyję? Mam supermoce, więc mogę zakończyć walkę tu i teraz. Agenci TARCZY świetnie to pokazują, są napakowani akcją i nie dają odbiorcy odpocząć, bo wiecznie coś się dzieje. W niektórych momentach oglądania już mówiłem do siebie ku*wa, dajcie im odetchnąć, toż właśnie dostali wpie*dol, zemścili się, a tu się szykuje kolejny. Ten serial zaskakuje i to nie raz, i nigdy nie można być do końca pewnym kto przeżyje, a kto zginie. Do tego jest pierwszym z seriali wprowadzającym nam rasę Inhumans, oraz jej praktycznie pierwszą przedstawicielkę - Skye... To znaczy Daisy... I tak większość mówi o niej Skye. Do tego historia Phila Coulsona, oraz pobocznych postaci z tego uniwersum sprawia, że filmy Marvela mają wrażenie umiejscowionych w świetny sposób w historii, która nieuchronnie prowadzi do... Nie, jeszcze tego nie wspomnę. Do 2019 jeszcze czas, może wszyscy zginiemy do tego czasu i nie będzie się trzeba martwić.

Ale wracając do tematu seriali - Marvel napisał na nowo historię Daredevila i serial ten, który jest jednym ze słabszych seriali Marvela, totalnie miażdży, wdeptuje w ziemię i spluwa na grób filmu Daredevil z 2003 roku. Tak, to jest prawidłowa wersja Deredevila, a nie to coś. I nawet fajny soundtrack nie uratował tamtego filmu.
Mamy Agentkę Carter, która podnosi fabułę z pierwszego kapitana Ameryki i opowiada o początkach SHIELD. Podobno bardzo fajny serial, jeszcze nie widziałem, ale oceny są całkiem niezłe i na pewno obejrzę.
Zanim przejdziemy do wspaniałej - znów powtarzam - według mnie JJ, chcę wspomnieć o tym, co będzie. Serial Iron Fist, o superbohaterze słabo kojarzonym, ale prawdopodobnie on był z komiksów o Spider Manie... Nie wiem. Znając Marvela napiszą na nowo jego historię i zrobią to w świetnym stylu.
Wyjdzie Luke Cage, kolejna nie tak znana postać, którą pozwolę Wam poszukać w necie. I The Defenders, który połączy Daredevila, Luke'a, Iron Fista i...

Tak, Jessicę Jones, moją obecną ulubioną postać, która przebia Ultrona prostym faktem. Jest po prostu lepsza. Dlaczego? Sami zobaczcie, ten serial dopiero wyszedł i nie będę go spojlować nikomu. Sam jestem dopiero po czterech odcinkach i ten serial jest świetny.

Czyli... Powiedziałem dlaczego jest to najlepszy czas dla bycia fanem komiksów i filmów na nich opartych. Teraz przejdźmy do odpowiedzi na pytanie dlaczego jest to najgorszy czas.


UWAGAktóraś tam z kolei. Poniżej są przemyślenia nad tym, co będzie w przyszłości filmowych adaptacji komiksów. I część z nich to czyste spojlery, bo autor czytał rzeczone komiksy. Nie chcesz wiedzieć, to nie czytaj.

Spoiler:
Przyszłość stoi pod znakiem zapytania... Dlaczego? Ponieważ mieliśmy już Iron Mana ratującego święta (trzecia część). Thora poznającego swoją wielką ziemską miłość, tracącego i odzyskującego swoją moc, oraz detronizującego swojego brata (a to wszystko w jeden weekend w części pierwszej). Widzieliśmy jak ci superbohaterowie powstają, jak się kształtują, uczą na własnych błędach, jak ich moce ewoluują na nowe poziomy. Widzieliśmy wszystko, co jest fajne, widzieliśmy całą drogę superbohaterów, jaką muszą przebyć do nieuchronnego końca. Było fajnie, ale...
Ale koniec się zbliża.
Mieliśmy drobny posmak końca w końcówce Avengersów dwójki, gdy ginie Quicksilver. To udowadnia, że Marvel może i będzie zabijać swoje postacie. A to bardzo źle wróży dla tego, co się stanie potem w storyline.

Już niedługo wychodzi Civil War. Z tego, co widzieliśmy w trailerze War Machine niemal na pewno ginie. Tony Stark jest obok swojego zmarłego kumpla i... No cóż, fani komiksów wiedzą co się stanie potem. Inni nie. I dla tych innych mam złą wiadomość.
Kapitan Ameryka, Steve Rogers, zginie na końcu Civil War. Tak się działo w komiksach, tak się działo w każdym reboocie serii. Jego miejsce zajmie Bucky jako nowy kapitan, ale spójrzmy prawdzie w oczy - tylko Steve Rogers może być prawdziwym Kapitanem. Bucky jest fajny jako Winter Soldier, ale jako kapitan... Nie wiem (celowo używam słowa Kapitan raz z dużej litery, a raz z małej). Fani z miejsca znienawidzą Marvela. Co z tego, że wprowadzi tym filmem nowe, fajne postacie. Oni znienawidzą Marvela za śmierć kapitana Ameryki.
Co prawda nie musi być to stała śmierć... W niektórych komiksach okazuje się, że zabity Kapitan to tylko klon Steve'a, w innych Scarlet Witch potrafiła przywracać ludzi do życia, więc myślę, że dałaby radę i w tym przypadku, ale... Sama śmierć tej postaci dobije nas. Będziemy źli, będziemy wku*wieni. A ja Wam powiem, że to dopiero początek. Zalążek tego, co się stanie później. Bo później będzie rzeź, masakra superbohaterów, spadnie na nich miecz straszny i sprawiedliwy, a Ziemia się zapadnie pod ciężarem ich porażki... Ehh, już nieświadomie cytuję Ultrona... Ale do rzezi dojdziemy.

W kolejnych latach, oprócz Civil War (do którego pewnie zniechęciłem już większość z czytelników :P), wyjdzie Doctor Strange. Ten film generalnie będzie próbował wyjaśnić działanie magii w Marvelu, ale spójrzmy prawdzie w oczy - większość fanów będzie bardziej czekać na Strażników Galaktyki 2. Prawdopodobnie to oni wprowadzą piąty, albo może i nawet już szósty z Kamieni Nieskończoności, które chce posiąść... do tego dojdziemy. Następnie Spider Man wróci do Marvela z własnym filmem! Chyba, że Sony strzeli focha i odwoła wszystko, co powiedziało, płacąc małą karę. Wtedy nie będzie go.
Dalej - Thor: Ragnarok. Tak, kolejny Thor. Jaaj. Nie no, jest jednak z czego się cieszyć. Może wyjaśni się w jaki sposób Loki znalazł się na tronie Asgardu, udając Odyna. Czy dopełni się miłość Thora i Jane? I czy Hulk znowu wybije Thora poza ekran? Tak, Hulk ma wystąpić w tym filmie, jako kumpel boga piorunów. Jestem ciekaw jak Loki go przyjmie, bo ostatnim razem Hulk wdeptał tego boga dość dosłownie w ziemię.

Rok 2018... Powita nas z Czarną Panterą. Tak, on wreszcie doczeka się własnego filmu, człowiek władający krajem, który jest bardziej zaawansowany od Stark Industries, posiadający kostium z Vibranium - niezniszczalnego ponoć metalu. A zaraz po tym filmie nadejdzie...

THANOS.

A świat umrze z rozpaczy po swoich ulubionych superbohaterach. Polubiłeś kogoś w serialu? Bum, przychodzi Thanos i już go nie ma. Masz swojego ulubieńca? O, zgadnij co. Thanos zabił go na samym wejściu. Nie oszczędzi kobiet, ani dzieci, ani ludzi w śmiesznych, czerwonych kostiumach. Dla Kamieni Nieskończoności będzie gotów wybić wszystkich. I zrobi to. No, prawie.
Pamiętacie, jak na końcu Avengers 2 była nowa drużyna Avengers? Hulk gdzieś sobie odleciał, Thor wrócił do Asgardu, Iron Man w ogóle sobie darował. Hawkeye prawdopodobnie przeszedł na emeryturę. Nowi Avengers to Kapitan Ameryka (który najprawdopodobniej zginie w Civil War i jego miejsce zajmie Bucky), Czarna Wdowa, Falcon, War Machine, Scarlet Witch i Vision. Więc... kolejna zła wiadomość. Z tej drużyny przetrwa chyba tylko Kapitan Bucky. Reszta nie ma specjalnych szans, ani fabularnego wyjaśnienia do dalszej egzystencji po pierwszej części Infinity Wars.
Zacznijmy od najmocniejszego członka tej drużyny - Visiona. On musi umrzeć, by Thanos skompletował kamienie nieskończoności. Główny zły dosłownie wyrwie kamień z jego głowy, i wsadzi go sobie do rękawicy. Albo jakoś go wchłonie.... Coś mu zrobi na pewno.
Dalej - Czarna Wdowa. To tylko człowiek. Thanos może ją zdezintegrować nie spoglądając nawet w jej stronę. Mimo to ma jakieś szanse na przeżycie, bo była w oryginalnej drużynie.
Scarlet Witch - tu jest niewiadoma. Jeśli jej moc urośnie do tego poziomu, który posiadała w komiksie, to ma spore szanse na przetrwanie.
Falcon - cóż, nie wiadomo, czy on nawet dożyje do tej części...
War Machine - jak wyżej, tyle że na 95 % szans nie dożyje do kolejnych Avengers.
Kapitan - on musi przeżyć. Idea Kapitana Ameryki musi przeżyć. To jest coś, co zawsze przeżywało w komiksach Marvela. Tylko nie wiadomo, kto poprowadzi Avengers w drugiej części Infinity Wars... Czy Bucky, czy też Steve...

Oprócz nich zginie cała gromada bohaterów. Nie chce mi się ich wymieniać, ale jeśli pewnie pomyśleliście teraz o kimś konkretnym i nie był on/ona w oryginalnej drużynie, to pewnie zginie. Z powodu Thanosa. To jest Villain, który zmieni ogólne postrzeganie złych ludzi (kosmitów) w grach. To będzie ktoś, kto zamiast się odgrażać i próbować coś robić, będzie po prostu mordował. Nie będzie się bawił w pół środki. Będzie zabijał, czy tego chcemy, czy nie. Publika go znienawidzi, znienawidzi Marvela i gdy wszyscy będą myśleli, że już praktycznie zło zatriumfowało, że Thanos to niepodzielny władca tego uniwersum...
... to stanie się Infinity Wars część druga. I ta część odkupi to, co się stanie w jedynce. Ludzie nie zapomną Marvelowi wybicia tak dużej liczby bohaterów, ale będą przynajmniej w stanie przebaczyć twórcom część win. A potem pójdą na cmentarz pełen tych, co zabił Thanos.

To nie wszystko. Oprócz wspomnianych filmów pojawi się również druga część Ant Mana. Będzie wreszcie Kapitan Marvel (moża to ona będzie nowym Kapitanem drużyny, jeśli Bucky również zginie?). I pojawią się wreszcie Inhumans, czyli odpowiednik X-Menów. A może jednak nie odpowiednik, tylko coś lepszego, lepiej napisanego? Zobaczymy...

W każdym razie będzie się działo. Ja się martwię tym, że skoro widzieliśmy dwie świetne części Avengersów, Ant-Mana, Kapitana Amerykę (tego drugiego) i Strażników Galaktyki, to czy Marvel będzie w stanie to przebić? Czy wbije się na jeszcze wyższy poziom? Czy też z obecnego miejsca jest już tylko droga w dół... To mnie najbardziej martwi jako fana tych filmów, seriali i - co najważniejsze - komiksów.


Oczywiście to, co przewiduję, to tylko moje przemyślenia na podstawie komiksów, które czytałem i Marvel wcale nie musi tak poprowadzić fabuły. Ale jeśli tego nie zrobi, to będzie splunięcie w twarz fanom komiksów, którzy mimo, że wiedzą, co się stanie, to i tak nie mogą się tego doczekać.

Chcecie porozmawiać o tym, co napisałem? Macie inne przemyślenia na temat tego, co może się stać z tym uniwersum? To zapraszam do komentowania. :)

//temat oryginalnie wyszedł z kłótni z koleżanką, która nie czytała komiksów i nie mogła uwierzyć, że Marvel może pozwolić sobie na tak straszne rzeczy. No więc może. Deal With It.
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Marvel, DC, itd - przemyślenia o serialach i filmach
Post: 19 lis 2016, 19:49 
Srebrny Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 19
Rejestracja: 21 lut 2009, 19:41
Posty: 1396
Lokalizacja: Elbląg, Gdańsk
Płeć: Mężczyzna
Zastanawiałem się gdzie najlepiej umieścić moje pytanie i uznałem, że ten temat będzie najodpowiedniejszy.

Oglądam 4 sezon Agentów Tarczy. Pod koniec trzeciego odcina serii pokazana jest postań człowieka zamienionego w skałę. Mamy tu odwołanie o ile dobrze pamiętam do 2 sezonu i przemiany ludzi nieposiadających daru w posągi.

Czy ktoś z Was kojarzy kim jest zaklęta w kamień osoba?
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Marvel, DC, itd - przemyślenia o serialach i filmach
Post: 19 lis 2016, 20:56 
Wojownik
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 36
Rejestracja: 08 mar 2015, 21:46
Posty: 161
Płeć: Mężczyzna
Nie jestem w stu procentach pewny (bo Agentami Tarczy jakoś mocno się nie interesuje) ale po szybkim researchu wychodzi że jest to brat Senator Roty Nadeer. Niestety mogę się mylić :v

_________________
Obrazek
Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Marvel, DC, itd - przemyślenia o serialach i filmach
Post: 19 lis 2016, 21:13 
Srebrny Rycerz
Awatar użytkownika
Offline
Reputacja: 19
Rejestracja: 21 lut 2009, 19:41
Posty: 1396
Lokalizacja: Elbląg, Gdańsk
Płeć: Mężczyzna
To, że brat Senator Roty Nadeer to wiem. Bo wynika to z ostatnich scen odcinka. Ale w tej skale musi być ktoś kto już walczył z Tarczą. Prawdopodobnie w 1 albo 2 sezonie. Ciekawy jestem kto to był :D
Na górę
  Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 4 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do: